Fiskus nie musi udowadniać, że w danej sprawie doszło do VAT-owskiego oszustwa. Wystarczy, że nie można zidentyfikować wykonawcy usługi. To pozbawia nabywcę prawa do odliczenia. Takie są wnioski z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-154/20 Kemwater ProChemie.

Czytaj więcej

Warto zapłacić, by móc odliczać

Orzeczenie dotyczy czeskiej firmy, w której fiskus przeprowadził kontrolę i zakwestionował VAT-owskie rozliczenie. A konkretnie prawo do odliczenia podatku z usług reklamowych świadczonych w czasie turniejów golfa. Okazało się bowiem, że kontrahent nie mógł sobie przypomnieć, czy faktycznie wykonał te usługi. Firma też nie potrafiła wykazać, czy spółka widniejąca na fakturze rzeczywiście była ich dostawcą.

Kontrola skończyła się wymierzeniem VAT oraz kary pieniężnej, a sprawa ostatecznie trafiła do TSUE.

Ten przypomniał, że jednym z warunków odliczenia jest posiadanie przez wykonawcę usługi, który widnieje na fakturze, statusu podatnika. Wykazanie tego warunku należy, co do zasady, do nabywcy, który chce skorzystać z prawa do odliczenia. Ma obowiązek przedstawienia obiektywnych dowodów na to, że usługi zostały faktycznie wyświadczone przez podatnika.

Jeśli rzeczywisty dostawca usług nie został zidentyfikowany, nabywcy należy odmówić prawa do odliczenia. Bez konieczności udowodnienia przez skarbówkę, że firma dopuściła się VAT-owskiego oszustwa bądź wiedziała (lub powinna wiedzieć), że transakcja wiązała się z takim oszustwem.

Jak czytamy w orzeczeniu, dyrektywę Rady 2006/112/WE trzeba interpretować w ten sposób, że możliwości skorzystania z prawa do odliczenia należy odmówić bez udowodnienia, że firma dopuściła się oszustwa w VAT, jeżeli rzeczywisty dostawca nie został zidentyfikowany, a firma nie przedstawia dowodów na to, że miał status podatnika. A także gdy w świetle okoliczności faktycznych i informacji dostarczonych przez firmę brakuje danych niezbędnych do sprawdzenia, czy rzeczywisty dostawca miał taki status.

– W Polsce zasady odliczania VAT są podobne, przedsiębiorcy muszą się więc liczyć z tym, że fiskus zakwestionuje rozliczenie, jeśli nie wiadomo, kto był faktycznym wykonawcą usług – mówi Marek Bielawski, doradca podatkowy, starszy menedżer w KPMG. Podkreśla, że w rozpatrywanej przez TSUE sprawie skarbówka nie negowała samej usługi. Przyczyną odmowy prawa do odliczenia VAT były problemy z wykazaniem, kto ją faktycznie wyświadczył.

– Ciężko odgadnąć, dlaczego w tej sprawie widniejący na fakturze sprzedawca nie wiedział, czy wykonał usługę. Wyrok pokazuje jednak, jak ważne jest szczegółowe dokumentowanie transakcji przez nabywcę. Warto mieć potwierdzenie z białej listy, czyli wykazu podatników VAT, że sprzedawca na niej figurował. A także inne dowody, np. umowy, e-maile, zdjęcia, protokoły, potwierdzające, że usługa została faktycznie wykonana przez dany podmiot – tłumaczy Marek Bielawski.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ