Urzędnicy mają zyskać uprawnienie, by w dowolnym czasie zająć się rozliczeniami podatnika, które już kontrolowali. Dziś mamy gwarancję, że jeśli pół roku po kontroli fiskus nie rozpocznie postępowania, to można mieć spokój, przynajmniej w sprawach, które zostały skontrolowane.

Od przyszłego roku taka gwarancja ma zniknąć. Urzędowi skarbowemu ma wystarczyć „uzasadnione przypuszczenie", że podatnik obchodził prawo, by ponownie zająć się jego rozliczeniami. Mało tego, gdy firmą zainteresuje się szef Krajowej Administracji Skarbowej i zażąda wszczęcia postępowania, to nawet nie będzie musiał uzasadniać dlaczego. Fiskus będzie mógł nawet po kilku latach wstecznie nałożyć podatek.

Czytaj także: Coraz więcej pułapek na obejście prawa podatkowego

Resort finansów w uzasadnieniu projektu pisze, że skarbówka już po zakończeniu kontroli podatkowej może dostrzec schemat unikania opodatkowania. Dlatego chce jej dać jeszcze jedno narzędzie, by temu przeciwdziałać.

Dziś podatnik w starciu z fiskusem, choć i tak słaby, ma prawny oręż, by się bronić. Po wizycie kontrolerów może złożyć zastrzeżenia do protokołu, wskazując np. na pomyłki. – Jeżeli przez kolejne pół roku organy skarbowe nie rozpoczną postępowania, to znaczy, że zgadzają się z zastrzeżeniami – przypomina Piotr Andrzejak, radca prawny w SKS. I dodaje: po zmianie podatnik pozostanie w niepewności.

– Ten nowy przepis stworzy podatnikowi opresyjną sytuację, a skarbówce da duże pole do nadużywania swojej władzy – przewiduje Agnieszka Wnuk z kancelarii MDDP.