Podatki to skomplikowana sprawa, a gdy dochodzi do sporu z fiskusem, często lepiej skorzystać z pomocy profesjonalisty. Jednak zły wybór pełnomocnika czasami może się okazać kosztowny. Przekonała się o tym podatniczka, od której fiskus zażądał ponad 70 tys. zł podatku.

Sprawa pośrednio dotyczyła PIT za 2013 r. od odpłatnego zbycia nieruchomości przed upływem pięciu lat. Zanim jednak spór o to, czy fiskus prawidłowo zażądał i wyliczył daninę, rozgorzał na dobre, problemem okazało się już samo zakwestionowanie decyzji.

Czytaj także: Sąd Najwyższy: sądy cywilne raczej nie dla fiskusa

Podatniczka miała profesjonalnego pełnomocnika – doradcę podatkowego, i to do niego była kierowana korespondencja. Decyzja naczelnika urzędu skarbowego została wysłana za pomocą środków komunikacji elektronicznej na adres elektroniczny wskazany w pełnomocnictwie.

Schody zaczęły się, gdy pełnomocnik zwykłą pocztą nadał odwołanie, ale fiskus uznał, że zrobił to dzień po terminie. Doradca próbował ratować sytuację i wniósł o przywrócenie terminu do złożenia odwołania. Wskazał, że przyczyną opóźnienia było wprowadzenie w błąd co do daty uznania decyzji za doręczoną. A to z kolei spowodowane było wadliwym działaniem platformy e-PUAP.

Pełnomocnik tłumaczył, że w korespondencji wysłanej na jego adres elektroniczny nie ma załączonych plików UPD.xml, z których można wyczytać informacje o dacie wysyłki i odbioru korespondencji. Ponadto w załączniku do wiadomości przesłanej z urzędu nie było informacji o dacie uznania decyzji za doręczoną i o dacie wysłania zawiadomień. Zdaniem pełnomocnika miał on uzasadnione podstawy uważać, że doręczenie decyzji nastąpiło 1 stycznia 2019 r. W jego ocenie występowanie nieprawidłowości w pracy elektronicznej platformy uprawdopodobnia brak winy w uchybieniu terminowi.

To nie przekonało jednak urzędników skarbówki. W ich ocenie brak winy w uchybieniu terminu można przyjąć tylko wtedy, gdy strona dbająca należycie o własne interesy czy reprezentujący ją pełnomocnik nie mogli przeszkody usunąć, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku. W toku postępowania pełnomocnik nie zgłaszał żadnych problemów z odbiorem pism na platformie e-PUAP. Korespondencja była od 11 lipca 2017 r. kierowana do profesjonalnego pełnomocnika w formie elektronicznej, a brak jego reakcji na oznaczone we wniosku błędy systemu e-PUAP w tak długim okresie dowodzi niedbałości w istotnym obszarze, jakim jest odbiór korespondencji z organów podatkowych.

Racji pełnomocnikowi nie przyznał też Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach. Także w jego ocenie pełnomocnik nie uprawdopodobnił dochowania należytej staranności. Organ decyzję doręczył, korzystając z profilu zaufanego e-PUAP. Dowody wskazują, że 17 grudnia 2018 r. utworzone zostało pierwsze UPD, a powtórne 25 grudnia 2018 r. Z kolei z wydruku z Systemu Zarządzania Dokumentacją do decyzji wynika, że została wysłana na adres elektroniczny pełnomocnika podatnika 17 grudnia 2018 r. o godz. 14.18. Jak tłumaczył sąd, dla rozpoczęcia biegu terminu do wniesienia odwołania decydująca jest data doręczenia decyzji, którą wyznacza upływ 14 dni liczony od przesłania pierwszego zawiadomienia.

WSA podkreślił, że w odniesieniu do profesjonalnych pełnomocników, tj. adwokatów, radców prawnych, doradców podatkowych, należy oczekiwać większej staranności w podejmowaniu przez nich czynności procesowych. Surowiej ocenia się zwłaszcza przesłanki braku winy w kontekście przywrócenia terminu.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Nie sposób oceniać stopnia zaniedbań profesjonalisty na równi z takimi samymi zaniedbaniami, które poczyniłaby osoba samodzielnie dochodząca swoich interesów. Sąd zauważył, że choć skarżący powołuje się na problemy techniczne, nie wykazał, by dotyczyły one korespondencji związanej z doręczeniem decyzji. Nie starał się ich wyeliminować, zgłaszając je administratorowi systemu e-PUAP i fiskusowi. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Ke 197/19.