W poniedziałek 16 marca prezydent podpisał nowelizację prawa budowlanego. Wejdzie w życie w trzy miesiące po opublikowaniu. I chociaż ani słowem nie odnosi się ona do podatków, to zapewne fiskus niejednemu przedsiębiorcy sięgnie do kieszeni na podstawie tych przepisów. Niektóre firmy, zwłaszcza prowadzące zakłady produkcyjne, staną w obliczu płacenia dodatkowego podatku od nieruchomości. Konkretnie – od różnych urządzeń umieszczonych wewnątrz magazynów czy hal produkcyjnych.

Konieczne i zbędne

Wszystko za sprawą nowej definicji obiektu budowlanego i budowli z art. 3 ustawy. Przez taki obiekt będzie rozumiany „budynek, budowla bądź obiekt małej architektury, wraz z instalacjami zapewniającymi możliwość użytkowania obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem, wzniesiony z użyciem wyrobów budowlanych". Według dzisiejszej definicji takim obiektem jest „budynek wraz z instalacjami i urządzeniami technicznymi" albo „budowla stanowiąca całość techniczno-użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami". Na pierwszy rzut oka wielkiej różnicy nie ma.

Nowa definicja może jednak zaniepokoić przedsiębiorców, którzy spierali się z gminami o opodatkowanie budowli, za które uznawano np. wewnętrzną instalację wodociągową czy okablowanie. Gminy miały w tym swój interes, bo od tego samego budynku pobierały podatek dwa razy. Raz od samego budynku (według kwotowo określonej stawki od metrażu), a drugi raz – od instalacji (najczęściej 2 proc. wartości). Na szczęście po wielu sporach sądowych ukształtowała się linia orzecznicza, według której takie instalacje nie podlegają osobnemu opodatkowaniu jako odrębne budowle. Tak orzekły np. WSA w Gdańsku (sygn. I SA/Gd 598/07) oraz NSA (sygn II FSK 418/08).

Teraz trend może się odwrócić. Wprawdzie instalacje związane z utrzymaniem budynku jako takiego nadal nie będą osobno opodatkowane, ale inaczej mogą zostać potraktowane rozmaite instalacje produkcyjne, w tym transformatory, zbiorniki, piece czy kotły. Ich wartość, zwłaszcza w nowych inwestycjach, to setki milionów złotych.

Wrzutka legislacyjna

Nowej definicji budowli nie było w rządowym projekcie noweli prawa budowlanego. Dodali ją posłowie podczas prac legislacyjnych. W dokumentach sejmowych dotyczących tego projektu próżno jednak szukać oceny skutków podatkowych nowych przepisów. A przecież to właśnie do definicji z prawa budowlanego odsyła ustawa o podatkach i opłatach lokalnych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora, p.rochowicz@rp.pl