Unijne przepisy zawarte w pakiecie mobilności, które mają wejść w życie od 2 lutego 2022 r., przewidują podniesienie kosztów transportu międzynarodowego. Ministerstwo Infrastruktury szacuje, że unijne zmiany oznaczają wzrost wydatków na wynagrodzenia kierowców o około 14 mld zł rocznie.

Przykładowo, polscy przedsiębiorcy obsługujący około 25 proc. przewozów między państwami UE będą musieli dostosować wynagrodzenia kierowców do średnich na takim samym stanowisku w państwie, w którym akurat ci przebywają. Do wynagrodzenia wymaganego za granicą nie będzie też można zaliczać nieoskładkowanych diet za podróże służbowe czy ryczałtów za noclegi na trasie.

Czytaj też:

Czytaj więcej

Parlament Europejski przyjął Pakiet Mobilności

Okazuje się jednak, że w projekcie nowelizacji ustawy o transporcie drogowym przygotowanym przez resort infrastruktury, która ma wdrożyć unijne regulacje na polskim gruncie, znalazły się dalej idące zmiany. Znacząco usztywniające czas pracy kierowców. Ze stanowiska organizacji Transport i Logistyka Polska wynika, że podniesie to jeszcze koszty zatrudnienia kierowców nawet o 30 proc.

Chodzi przede wszystkim o przewidziane w projekcie wykreślenie art. 8 ust. 2 ustawy o czasie pracy kierowców, który przewiduje możliwość ustalania kierowcom indywidualnego rozkładu czasu pracy, a także usunięcie z art. 11 ust. 2a tej samej ustawy zwolnienia z ustalania kierowcom rozkładu czasu pracy w transporcie towarowym. Po zmianach z tego zwolnienia ma korzystać wyłącznie transport osób.

W praktyce te zmiany oznaczają, że przedsiębiorcy zajmujący się transportem towarów będą musieli zacząć stosować art. 129 § 3 kodeksu pracy, który nakazuje sporządzać rozkład pracy dla konkretnych pracowników na co najmniej najbliższy miesiąc. Należy im ten rozkład przedstawić z tygodniowym wyprzedzeniem.

Zdaniem przewoźników zastosowanie takiej normy do kierowców jest niemożliwe. Przykładowo wielu mikro- i małych przedsiębiorców wykonuje przewozy drogowe z tzw. spotu, korzystając z giełd i platform informatycznych. Przewoźnicy nie wiedzą, kiedy i na jaki kierunek znajdą zlecenie transportowe nawet na 24 godziny przed wyjazdem w trasę.

Skutek tej regulacji będzie więc taki, że w razie braku zamówień w zaplanowanym czasie pracy kierowcy przewoźnik będzie musiał zapłacić mu postojowe (60 proc. jego wynagrodzenia), a gdy już znajdzie usługę do wykonania w dodatkowych godzinach niż przewidziane w rozkładzie, będzie musiał wypłacić kierowcy 100 proc. dodatku za pracę w nadgodzinach.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

– Liczyliśmy na to, że ministerstwo postara się złagodzić kosztowne konsekwencje wdrożenia unijnych przepisów, tymczasem zaostrza także polskie regulacje. Wiele firm transportowych może nie przetrwać tych zmian – komentuje Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska

Etap legislacyjny: po konsultacjach społecznych