Porażka z Niemcami na zakończenie pierwszej fazy mocno skomplikowała sprawę. Do kolejnej rundy Polacy przystępują z ostatniego miejsca w tabeli, co oznacza, że by realnie myśleć o półfinale, musieliby wygrać trzy z czterech meczów, a i to może nie wystarczyć do awansu. Stawka jest jednak wyrównana, co daje jeszcze nadzieję na emocje.

Niezależnie od tego, jak skończą się dla nas te mistrzostwa, postęp jest jednak widoczny. To będzie najlepszy turniej w wykonaniu reprezentacji Polski od 2016 roku, kiedy zajęła siódme miejsce w ME i czwarte na igrzyskach w Rio. Praca Patryka Rombla przynosi efekty, budowa kadry, co podkreśla sam trener, wciąż trwa, a Polacy starają się jak mogą, by omijać kłody rzucane im pod nogi.

Czytaj więcej

Rombel: Mamy zawodników, którzy potrafią rywalizować z najlepszymi

– Ten turniej to zarządzanie kryzysowe. Nie pamiętam sytuacji, na żadnym poziomie, żebym nie wiedział w dniu meczu, z których graczy będę mógł skorzystać. Plany taktyczne trzeba zmieniać w ostatniej chwili. To bardzo trudne – nie ukrywa trener Rombel, któremu we wtorek posypał się środek defensywy.

Maciej Gębala uzyskał pozytywny test na Covid-19, a Bartłomiej Bis w spotkaniu z Niemcami doznał urazu kolana. Zastąpić ich musieli debiutanci Melwin Beckman i Ariel Pietrasik, grający ze sobą po raz pierwszy.

na początek

Kwestie zdrowotne będą mieć coraz większe znaczenie. Tempo rośnie, w sześć dni Polaków czekają cztery mecze. Drugą rundę zaczną od spotkania z Norwegami, którzy na poprzednim Euro zdobyli brąz. Dwukrotnie z rzędu grali w finałach mistrzostw świata (2017, 2019), ale na ostatnim turnieju zajęli dopiero szóste miejsce. Na igrzyskach olimpijskich w Tokio dotarli do ćwierćfinału, w którym ponieśli porażkę z późniejszymi wicemistrzami – Duńczykami.

Gwiazdą Norwegów jest Sander Sagosen. 26-letni środkowy niemieckiego THW Kiel, a wcześniej Paris Saint-Germain to król strzelców Euro 2020, uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy ręcznych na świecie. Do Bratysławy przyjechał jednak świeżo po kontuzji, dopiero w ostatnim meczu z Litwą wrócił do dawnej dyspozycji i został wybrany graczem spotkania.

– To był Sander, którego znamy. Potrzebowaliśmy go w najwyższej formie – mówi Christian Berge, jeden z najdłużej pracujących z reprezentacją trenerów. Norwegów prowadzi od 2014 roku. W tym czasie drużyna zadomowiła się w światowej czołówce, ale teraz przechodzi przebudowę. Karierę zakończył kapitan Bjarte Myrhol, z kadrą pożegnał się też inny doświadczony zawodnik Magnus Jondal, a kontuzje wyeliminowały dwóch kluczowych obrońców: Magnusa Roda i Gorana Johannessena.

Porażka Norwegów z Rosjanami sprawia, że – podobnie jak Polacy – do dalszej gry przystąpią oni z czystym kontem.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

– Przeanalizowaliśmy, co poszło nie tak, i przeprowadziliśmy ze sobą długie rozmowy. Zmieniliśmy nastawienie i jesteśmy gotowi na każdego przeciwnika – zapowiada Sebastian Barthold, obecnie pierwsza strzelba Norwegii.

Trzeba się przygotować na ostrą walkę. Kalendarz ułożył się tak, że już dzień później Polacy spotkają się z kolejnym zespołem, który bardzo potrzebuje punktów. Mowa o Szwedach, którzy byli blisko wpadki i z trudem wyszli z grupy. Wygrali tylko jeden mecz – z Bośnią i Hercegowiną, za burtę mogli ich wyrzucić Czesi.

Spośród 18 piłkarzy, którzy przed czterema laty zostali wicemistrzami Europy, w kadrze powołanej przez Glenna Solberga zostało tylko siedmiu. Solberg, który trenerem reprezentacji jest od 2020 roku, postanowił znacznie odmłodzić drużynę. Na mistrzostwach świata w Egipcie niespodziewanie sięgnęła ona po srebro, a na igrzyskach w Tokio dotarła do ćwierćfinału. Jednym z najbardziej doświadczonych zawodników jest 29-letni obrońca SG Flensburg-Handewitt Jim Gottfridsson.

Rywalizacja Polski ze Szwecją nabiera dodatkowego smaku, gdy wziąć pod uwagę, że za rok zorganizujemy z nią wspólnie mistrzostwa świata.

Mistrz na deser

Po dniu przerwy, w niedzielę czeka Polaków starcie z Rosją, okrzykniętą już czarnym koniem turnieju. Kiedyś Rosjanie byli mistrzami świata i Europy, wygrali igrzyska w Sydney (2000), ale ostatnio im się nie wiodło. Osiągali wyniki zbliżone do naszych.

Na Euro 2020 nie wyszli z grupy, na MŚ zostali sklasyfikowani na 14. pozycji, a do Tokio, tak jak Polacy, w ogóle nie pojechali. W pierwszej rundzie odnieśli jednak komplet zwycięstw, tak dobry start zanotowali poprzednio w 2000 roku, gdy doszli do finału.

To kolejny zespół w przebudowie. Od dwóch lat prowadzi go Velimir Petković, a ważne role odgrywa w nim dwójka znana dobrze polskim kibicom – Dmitrij Żytnikow i Siergiej Kosorotow z Orlen Wisły Płock to najlepsi strzelcy Rosji.

Na deser piłkarze Patryka Rombla zmierzą się z Hiszpanią, polującą na trzeci tytuł z rzędu i rekord należący do Szwecji. Hiszpanie przywozili ostatnio medale ze wszystkich dużych imprez, w zeszłym roku zdobyli brąz na MŚ oraz igrzyskach w Tokio, ale też przechodzą zmianę pokoleniową. Miejsca młodszym ustąpili m.in. kapitan Raul Entrerrios oraz Daniel Sarmiento i Viran Morros. Nie ma kontuzjowanych braci Dujszebajewów.

Ostatni sparing, jaki rozegraliśmy z Hiszpanią, pokazał, że możemy z nią nawiązać walkę. Oby tylko wtorkowy mecz nie był dla nas grą o ładne pożegnanie z turniejem.

DRUGA RUNDA TURNIEJU

Grupa II

Czwartek: Rosja – Szwecja (15.30); Niemcy – Hiszpania (18.00);

Polska – Norwegia (20.30).

Piątek: Rosja – Hiszpania (15.30); Polska – Szwecja (18.00);

Niemcy – Norwegia (20.30).

Niedziela: Polska – Rosja (15.30); Niemcy – Szwecja (18.00);

Hiszpania – Norwegia (20.30).

Wtorek: Polska – Hiszpania (15.30); Niemcy – Rosja (18.00);

Szwecja – Norwegia (20.30).

Transmisje w kanałach Eurosport, Metro i na platformie Player.

Tabela

1. Niemcy 1 2 30-23

2. Hiszpania 1 2 32-28

3. Rosja 1 2 23-22

4. Norwegia 1 0 22-23

5. Szwecja 1 0 28-32

6. Polska 1 0 23-30

Do półfinałów awansują dwie najlepsze drużyny plus dwie z grupy I, w której grają Dania, Francja i Islandia (po 2 punkty) oraz Holandia, Chorwacja i Czarnogóra (bez punktów).

Półfinały 28 stycznia, finał i mecz o trzecie miejsce dwa dni później. Wszystkie spotkania w Budapeszcie.