Przez dekadę zimowe wieczory z piłką ręczną dostarczały kibicom mnóstwa emocji i sporo radości. Drużyny Bogdana Wenty i Michaela Bieglera przywoziły medale z mistrzostw świata, dzielnie walczyły też w mistrzostwach Europy.

Zachwycaliśmy się paradami Sławomira Szmala, zwycięskim rzutem Artura Siódmiaka przez całe boisko, do słownika weszło określenie „jedna Wenta” (15 sekund), cała Polska znała braci Jureckich i Lijewskich czy Grzegorza Tkaczyka.

Mistrzostwa Europy 2022

Grupa A (Debreczyn): Słowenia, Dania, Macedonia Północna, Czarnogóra. Grupa B (Budapeszt): Portugalia, Węgry, Islandia, Holandia. Grupa C (Szeged): Chorwacja, Serbia, Francja, Ukraina. Grupa D (Bratysława): Niemcy, Austria, Białoruś, Polska. Grupa E (Bratysława): Hiszpania, Szwecja, Czechy, Bośnia i Hercegowina. Grupa F (Koszyce): Norwegia, Rosja, Słowacja, Litwa.

Ale bohaterowie zeszli ze sceny, przyszedł czas wymiany pokoleniowej i budowania nowego zespołu. Zadanie to otrzymał Patryk Rombel. Po tym, jak nie zakwalifikowaliśmy się na mistrzostwa Europy w 2018 roku i świata rok później, pierwszym krokiem był powrót na duże imprezy.

Mogliśmy trafić gorzej

Na Euro 2020 Polacy przegrali wszystkie trzy mecze i nie wyszli z grupy, ale ubiegłoroczny mundial dał nadzieję, że reprezentacja zmierza w dobrym kierunku. W Egipcie wygrała trzy mecze, potrafiła nawiązać walkę z Niemcami i mistrzami Europy Hiszpanami, została sklasyfikowana na 13. miejscu. Zagrała dzięki dzikiej karcie (eliminacje odwołano przez pandemię koronawirusa) i szansy nie zmarnowała.

Ówczesne nastroje w Polsce najlepiej oddaje fakt, że żadna z telewizji nie zdecydowała się na wykupienie praw do turnieju. Mecze trzeba było oglądać na YouTubie, dopiero po awansie do kolejnej rundy pieniądze na transmisje postanowiła wyłożyć TVP.

Mecze w „polskiej” grupie D

Piątek: Niemcy – Białoruś (18.00); Austria – Polska (20.30). Niedziela: Niemcy – Austria (18.00); Białoruś – Polska (20.30). Wtorek: Polska – Niemcy (18.00); Białoruś – Austria (20.30).

Wróciła wiara w reprezentację, apetyty rosły z każdym zwycięstwem. Doszło do tego, że zawodnicy mówili o niedosycie, a trener przyznał, że jest zaskoczony potencjałem drużyny. – Mogło być lepiej, ale pamiętajmy, gdzie byliśmy rok temu – zaznaczał Rombel.

To będzie jego trzeci duży turniej. Próba generalna przed przyszłorocznymi mistrzostwami świata, które zorganizujemy do spółki ze Szwecją. To tam mamy zobaczyć owoce pracy młodego selekcjonera, który rzemiosła uczył się od Tałanta Dujszebajewa. Pomagają mu byłe gwiazdy kadry: Sławomir Szmal i Bartosz Jurecki.

Kłopotów z szukaniem transmisji tym razem nie będzie. Mistrzostwa na Węgrzech i Słowacji pokaże Eurosport (także w Playerze). Zagramy kolejno z Austrią, Białorusią i Niemcami. Biorąc pod uwagę, że byliśmy losowani z ostatniego koszyka, mogliśmy trafić znacznie gorzej, na przykład do grupy C z Chorwacją, Serbią i Francją.

Niemcy są potęgą, w 2016 roku zostali mistrzami Europy i przywieźli brąz z igrzysk w Rio, ale przed rokiem w Egipcie Polacy potrafili z nimi zremisować. W teorii to nasz najsilniejszy przeciwnik. Białorusini trzy ostatnie ME kończyli na dziesiątej pozycji. Austriacy dwa lata temu przed własną publicznością zajęli ósme miejsce i był to ich największy sukces.

– Koncentrujemy się na pierwszym meczu. Wiemy, że w ostatnim czasie Austria nie grała za wiele, ale udało nam się zebrać materiał do analizy i na tej podstawie będziemy szukać rozwiązań – mówi trener Rombel.

Tylko trzech pamięta Rio

Po powrocie z towarzyskiego turnieju w Hiszpanii, gdzie pokonaliśmy Iran (35:29) i przegraliśmy minimalnie z gospodarzami (25:26), reprezentacja ostatnie dni przed wylotem do Bratysławy spędziła w Płocku.

– W Hiszpanii cały czas jeszcze szukaliśmy odpowiedzi i testowaliśmy różne ustawienia. Ich efekt ocenialiśmy na chłodno. Bez większych zachwytów, ale też bez zmartwień. Te wszystkie informacje były bardzo przydatne na etapie podejmowania ostatecznych decyzji – przyznaje Rombel.

Po fazie grupowej

Do drugiej rundy awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy. Utworzą dwie grupy po sześć zespołów. W pierwszej zagrają ekipy z grup A, B i C (Budapeszt), w drugiej – z D, E i F (Bratysława) z zachowaniem punktów oraz bramek z meczu przeciw drużynie, która też awansowała. Po dwa najlepsze zespoły z obu grup zmierzą się 28 stycznia w półfinałach w Budapesz- cie. Finał i mecz o trzecie miejsce 30 stycznia, również w Budapeszcie.

Ważna wiadomość jest taka, że do zdrowia wraca jeden z liderów Szymon Sićko. Rozgrywający Łomży Vive Kielce na zgrupowaniu w Cetniewie skręcił kostkę, ale jego występ w ME nie jest zagrożony.

Sićko to przedstawiciel nowego pokolenia. Z zespołu, który odniósł ostatni duży sukces – półfinał igrzysk w Rio de Janeiro – została już tylko trójka: Przemysław Krajewski, Michał Daszek i grający w Paris Saint-Germain Kamil Syprzak. Mamy zawodników z doświadczeniem gry w Lidze Mistrzów, naszym problemem może być krótka ławka, dlatego tak istotne jest, by wszyscy byli zdrowi.

Obronić się przed covidem

Cała kadra przeszła pomyślnie drugą turę testów na Covid-19. Koronawirus komplikował przygotowania wielu drużyn. Pozytywne wyniki wykryto m.in. u wicemistrzów Europy Chorwatów i mistrzów olimpijskich Francuzów. Choroba nie oszczędziła jednego z największych gwiazdorów piłki ręcznej – Nikoli Karabaticia. Europejska federacja (EHF) skróciła okres obowiązkowej kwarantanny z 14 do 5 dni.

W turnieju zagrają tylko zaszczepieni i ozdrowieńcy. Uczestnicy nie zostaną zamknięci w hotelowych bańkach, ale na Słowacji wprowadzono limity dla kibiców. Mecze Polaków w pierwszej rundzie będzie mogło więc obejrzeć 25 proc. publiczności. Na trybuny wejdą jedynie posiadacze paszportów covidowych, którzy okażą negatywny wynik testu, oraz ozdrowieńcy. Wszyscy – oprócz dzieci poniżej szóstego roku życia – będą musieli nosić maseczki.

Na Węgrzech ograniczeń nie będzie, a gospodarze liczą na to, że doping publiczności poniesie drużynę i 30 stycznia w pięknej hali w Budapeszcie sięgnie ona po swój pierwszy medal mistrzostw Europy.

Tytułu broni odmłodzona Hiszpania i stoi przed historyczną szansą zdobycia trzeciego złota z rzędu.