53 minuty musieliśmy czekać na pierwszą bramkę turnieju. Zdobył ją po niefortunnej interwencji Merih Demiral. Dośrodkowana przez Domenico Berardiego piłka odbiła się od brzucha tureckiego obrońcy Juventusu i wpadła do siatki.

Długo wydawało się, że najlepszy występ tego wieczoru zanotuje Andrea Bocelli. Słynny tenor uświetnił ceremonię otwarcia, wykonując arię "Nessun Dorma" z opery "Turandot" Pucciniego. Był efektowny pokaz pirotechniczny i wirtualny spektakl z udziałem didżeja Martina Garrixa i gwiazd U2. A potem z szarżą ruszyli piłkarze reprezentacji Włoch.

Atakowali na różne sposoby, najlepszej sytuacji nie wykorzystał Giorgio Chiellini, próbując zaskoczyć bramkarza rywali strzałem głową. Okazji stwarzali mnóstwo, wydawało się, że w jednej sytuacji należał im się rzut karny za zagranie ręką, ale nic nie zapowiadało tak wysokiego zwycięstwa.

Trafienie Demirala było nagrodą za wytrwałość i cierpliwość, a Turkom podcięło skrzydła. Marzyli o sprawieniu niespodzianki, ale kiedy nie oddajesz celnego strzału, trudno myśleć o zaskoczeniu przeciwnika. Tym bardziej, gdy samemu popełniasz błędy.

Przy drugim golu zostawili Włochom tyle miejsca na rozegranie akcji, że grzechem było nie skorzystać z prezentu. Ciro Immobile dobił z bliska uderzenie Leonardo Spinazzoli, a kilkanaście minut później asystował przy trafieniu Lorenzo Insigne. Tym razem nie popisał się turecki bramkarz Ugurcan Cakir, wybijając piłkę wprost pod nogi Włochów.

Drużyna Roberto Manciniego kontynuuje znakomitą passę. Nie doznała porażki od września 2018 roku i ma prawo myśleć, że ten turniej szybko się dla niej nie skończy.

Grupa A
Turcja - Włochy 0:3
(Merih Demiral 53-sam., Ciro Immobile 66, Lorenzo Insigne 79)