– Nie prosiliśmy o ten turniej. To nie jest odpowiedni czas na taką imprezę – mówi Eduardo Paes. Burmistrz Rio ma pretensje, że nie skonsultowano z nim możliwości rozgrywania mistrzostw w jego mieście.

Copa America, podobnie jak Euro, zostało przełożone o rok ze względu na pandemię. Miało się odbyć w dwóch krajach, ale prawo organizacji straciła najpierw Kolumbia, ogarnięta antyrządowymi protestami, a potem Argentyna, zmagająca się z kolejną falą Covid-19. Niecałe dwa tygodnie przed turniejem gotowość organizacji zgłosiła Brazylia, choć sytuacja jest tu jeszcze trudniejsza. Kiedy tysiące ludzi umierają w szpitalach, na pustych stadionach (Rio, Brasilia, Cuiaba, Goiania) trwać ma piłkarska fiesta.

Brazylijskiej kandydaturze pomogło osobiste zaangażowanie prezydenta Jaira Bolsonaro, którego naród oskarża, że nie radzi sobie z pandemią, a teraz chce organizować futbolowe igrzyska.

Buntują się także gwiazdy Canarinhos. Kapitan Casemiro nie pojawił się na jednej z konferencji prasowych przed trwającymi właśnie eliminacjami do mundialu w Katarze. Razem z Neymarem, Marquinhosem i innymi kolegami z kadry chce namówić do bojkotu Copa America pozostałe dziewięć reprezentacji. Selekcjoner Brazylii Tite rozważa dymisję.

Już wcześniej z przyjazdu do Ameryki Południowej zrezygnowały Katar i Australia, które miały wystąpić w turnieju gościnnie.

Jakby mało było kłopotów, w ostatnich dniach wybuchł jeszcze skandal z udziałem szefa brazylijskiej federacji Rogerio Caboclo, oskarżonego przez jedną z pracownic związku o mobbing i molestowanie.

Zapowiada się nerwowy tydzień. Swoje stanowisko w sprawie mistrzostw gwiazdy Canarinhos mają ogłosić nie wcześniej niż w środę, po meczu eliminacji mundialu z Paragwajem. Już cztery dni później Brazylijczycy powinni wyjść na boisko, by zmierzyć się w Copa America z Wenezuelą.