Faworytem rozgrywanego w Petersburgu spotkania byli Belgowie, którzy nie przegrali w ostatnich jedenastu meczach.

O pierwszej połowie można napisać tyle, że była. Obie drużyny grały wolno. Finowie wydawali się liczyć na remis, który mógł im dać drugie miejsce w grupie - nie kwapili się do ataków, nie po odbiorach w okolicy własnego pola karnego nie ruszali do ataku.

W 23. minucie Kevin De Bruyne wdarł się w pole karne i zagrał wzdłuż linii. Interweniował obrońca - niewiele brakowało, a padłaby bramka samobójcza.

W 37. minucie Romelu Lukaku po mierzonym dośrodkowaniu znalazł się w polu karnym i głową skierował piłkę w środek bramki. Lukáš Hrádecký nie miał problemów ze złapaniem piłki.

W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry pierwszej połowy wydawało się, że Eden Hazard był faulowany w polu karnym Finów, sędzia nie odgwizdał jednak jedenastki.

Reprezentacja Finlandii miała szansę na zdobycie gola w 62. minucie, ale uderzający sprzed pola karnego Glen Kamara przestrzelił.

Minutę później powinno być 1:0 dla Belgii, ale Hrádecký wykazał się dobrym refleksem.

W 65. minucie Lukaku mocnym strzałem lewą nogą pokonał bramkarza, jednak nie mógł się cieszyć ze zdobycia gola - po analizie VAR sędzia odgwizdał spalonego.

Belgowie dopięli swego w 74. minucie. Po rzucie rożnym główkował Daniel O'Shaughnessy, piłka odbiła się od ziemi, od poprzeczki a następnie od niefortunnie interweniującego bramkarza i całym obwodem przekroczyła linię.

Wynik spotkania ustalił niezawodny Lukaku - przyjął piłkę w polu karnym, obrócił się i strzelił obok Hrádecký'ego, który nie zareagował.

Rywalizację w grupie B wygrała Belgia (9 punktów) przed Danią (3), która w równolegle rozgrywanym meczu pokonała Rosję 4:1.