W fazie grupowej Chorwacja przegrała z Anglią, zremisowała z Czechami i wygrała ze Szkocją, z kolei Hiszpania zremisowała ze Szwecją i Polską oraz wygrała ze Słowacją.

Chorwaci przystępowali do meczu w osłabieniu, na boisko nie mógł wybiec m.in. Ivan Perišić, u którego test na koroanwirusa SARS-CoV-2 dał wynik dodatni.

Chorwacja i Hiszpania spotkały się w ostatniej kolejce zmagań grupowych na mistrzostwach Europy w 2016 r. Chorwacja wygrała wówczas 2:1, a Perišić jednego gola zdobył, a przy drugim asystował.

Poniedziałkowe spotkanie lepiej rozpoczęli Hiszpanie. Częściej utrzymywali się przy piłce, częściej atakowali. W 13. minucie szansę miał Pablo Sarabia, ale po podaniu od Alvaro Moraty trafił tylko w boczną siatkę.

Kilka minut później w pole karne wbiegł i bez przyjęcia uderzył Koke. Hiszpański pomocnik trafił w nogę bramkarza i w meczu wciąż był bezbramkowy remis.

W 19. minucie po strzale głową Moraty w obrębie pola karnego piłka dotknęła ręki chorwackiego obrońcy, jednak sędzia nie podyktował jedenastki ani nie skorzystał z analizy VAR.

Po chwili Chorwacja wyszła na prowadzenie, choć nie przeprowadziła w meczu żadnej groźnej akcji i nie oddała żadnego strzału na bramkę rywali. W stronę własnej bramki z dystansu podawał Pedri, Unai Simon chciał prawą stopą przyjąć piłkę, ale fatalnie skisował. Ku rozpaczy hiszpańskich kibiców futbolówka wturlała się przy słupku do siatki.

Wyjście na prowadzenie wyraźnie ożywiło Chorwatów, którzy wreszcie zaczęli śmielej atakować. W krótkim odstępie czasu zaskoczyć bramkarza Hiszpanów próbowali Nikola Vlašić i - ładny, strzałem sprzed pola karnego - Mateo Kovačić.

Hiszpanie wyrównali w 38. minucie. Podopieczni Luisa Enrique zamknęli Chorwatów w ich polu karnym. Dominik Livaković obronił strzał Gayi, ale wobec dobitki niepilnowanego Sarabii był już bezradny.

Odpowiedź mogła przyjść jeszcze przed przerwą, ale do wychodzącego sam na sam Kovačicia odważnie wybiegł Simon, który tym razem trafił w piłkę.

PAP/EPA/Wolfgang Rattay / POOL

W pierwszej odsłonie lepiej - pomijając fatalny błąd bramkarza - grała Hiszpania. Podopieczni Zlatko Dalicia grali niepewnie w obronie - wyraźnie widać było brak Dejana Lovrena - i bez przekonania w ataku, rzadko angażując większą liczbę graczy do akcji ofensywnej.

W drugiej połowie na boisko nie wyszedł zupełnie niewidoczny dziś Bruno Petković, zastąpił go Andrej Kramarić.

W 52. minucie ładną akcję przeprowadził Josip Juranović. Legionista minął obrońców, ale jego podanie w pole karne było zbyt mocne.

Pięć minut później Livaković musiał wyjmować piłkę z siatki. Dośrodkowanie Ferrana Torresa z lewej strony pola karnego strzałem głową z obrębu pola bramkowego na gola zamienił César Azpilicueta. Grająca statycznie chorwacka obrona nie popisała się w tej akcji.

W 67. minucie wyrównać mógł Joško Gvardiol, jednak Unai Simon zatrzymał zmierzającą w stronę krótkiego słupka piłkę. Po chwili bramkarz zatrzymał pędzącego w sytuacji sam na sam Kramaricia, ale sędzia odgwizdał spalonego.

Kilka minut później Morata z linii bramkowej wpakował piłkę do siatki, ale był na spalonym.

Wydawało się, że spotkanie rozstrzygnęło się w 77. minucie. Wicemistrzowie świata zaspali, a dalekie podanie z rzutu wolnego na prawej stronie spokojnie przyjął Torres, który następnie bez problemu ograł obrońcę, wbiegł w pole karne i mierzonym strzałem pokonał Livakovicia.

W 85. minucie po akcji Luki Modricia Chorwaci za sprawą Mislava Oršicia zdobyli bramkę kontaktową. Obrońca co prawda wybił piłkę, ale wcześniej przekroczyła ona linię całym obwodem.

Podopieczni Dalicia rzucili się do dalszych ataków i w doliczonym czasie gry dopięli swego. Wreszcie udało im się ze skrzydła celnie dośrodkować w pole karne, a tam był wbiegający pomocnik. W decydującej akcji wyróżnili się zmiennicy - podawał Oršić, strzelał Mario Pašalić.

PAP/EPA/Friedemann Vogel / POOL

Doprowadzenie do dogrywki wyraźnie uskrzydliło Chorwatów. 90 sekund po wznowieniu gry Oršić mógł zostać bohaterem meczu, ale jego silny strzał z 15 metrów przeleciał tuż nad poprzeczką.

W 96. minucie Simon zrehabilitował się za błąd z pierwszej połowy, broniąc strzał Kramaricia. Mogło być 4:3 dla Chorwacji. Po chwili znów chorwaccy obrońcy zaspali i Hiszpanie mieli groźną sytuację.

Kolejne minuty wstrząsnęły reprezentacją Chorwacji. Najpierw Alvaro Morata zamknął usta krytykom - napastnik przyjął piłkę w polu karnym i pewnym strzałem lewą nogą pokonał Livakovicia. Nie popisał się w tej akcji Josip Brekalo.

Chwilę później było już 5:3. Dośrodkował Dani Olmo, w polu karnym znalazł się Mikel Oyarzabal, który miał czas, by przyjąć piłkę i zrobić parę kroków, a następnie zmieścić futbolówkę tuż przy słupku.

Na początku drugiej części dogrywki kapitalnie strzelał Ante Budimir, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne. Chorwatom zabrakło centymetrów.

W 116. minucie zatrzymując kontrę Moraty bramkarz przedłużył nadzieje wicemistrzów świata.

Cudu jednak nie było i drużyna Modricia nie zdołała w kilka minut odrobić strat, za to Hiszpanie mieli kolejną sytuację - Olmo trafił w słupek.

W półfinale Hiszpania zmierzy się ze zwycięzcą meczu Francja-Szwajcaria.