- To jest zły wynik. Tu nie bardzo rozumiem wypowiedź prezesa, Zbigniewa Bońka, że zagraliśmy przeciętnie. Nie, to Słowacy zagrali przeciętnie, my zagraliśmy bardzo źle. Był to być może najgorszy mecz mistrzostw.

- Myślę, że trener (Paulo) Sousa cały czas nie wie, jaką taktykę wybrać, jakich piłkarzy wystawić - ocenił

- W sobotę gramy mecz z Hiszpanami, którzy wypadli tak sobie w meczu ze Szwecją, ale potencjał w tej drużynie jest. Miejmy nadzieję, że nie będzie to powtórka z rozrywki i ostatni mecz ze Szwecją nie będzie meczem o honor, ale meczem o wszystko. Niech ten ostatni mecz będzie meczem o wszystko - mówił Listkiewicz.

Listkiewicz przekonywał, że nadal mamy szansę na wyjście z grupy, bo "do zdobycia jest sześć punktów". - Nie przerywa się meczu w 30 minucie, w tym momencie mniej więcej jesteśmy - dodał.

- Wojciech Szczęsny zawalił tę pierwszą bramkę, źle się zachował, to nie był mocny strzał. Powinien był te 10 cm bardziej w prawo zrobić i wybić piłkę choćby na rzut rożny. To świetny bramkarz, ale popełnił kosztowny błąd - mówił o interwencji bramkarza reprezentacji Polski, po której piłka odbiła się od Szczęsnego i wpadła do bramki.

- Mnie niepokoi, że nie widać jakiegoś pomysłu, że to wszystko oparte jest indywidualnych akcjach. Oraz to, że doświadczeni zawodnicy - w tym Grzegorz Krychowiak - wykazali się nieodpowiedzialnością - mówił też Listkiewicz.

- Robert (Lewandowski) był świetnie wyłączony z gry przez Słowaków - mówił też Listkiewicz. - Nie był to wielki mecz Roberta, przeczytali go Słowacy, podwajali, potrajali, był odcięty. Piłka nożna to jest jedenastu zawodników na boisku, a nie jeden - podkreślił Listkiewicz.