Pod drzwi mieszkania podchodzą uzbrojeni w długą broń policjanci z jednostki specjalnej. Krzyczą: "Otwieraj, policja!". Po chwili skuty kajdankami mężczyzna ląduje na ziemi – taki film z zatrzymania jednego z kiboli Legii Warszawa zamieściła na stronie internetowej Komenda Stołeczna Policji.

Wczoraj wczesnym rankiem podobne sceny rozegrały się w kilku innych miastach Polski. Do zamknięcia tego wydania "Rz" zatrzymanych zostało blisko 30 osób, które według śledczych są odpowiedzialne za wywołanie zadymy podczas finału Pucharu Polski. – Zatrzymanym zarzucamy przede wszystkim złamanie przepisów ustawy o imprezach masowych: wtargnięcie na murawę i rzucanie przedmiotów. Obciąża ich też fakt, że mieli zasłonięte twarze – wylicza Dariusz Bebyn, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ. – Przedstawiliśmy też zarzuty związane z niszczeniem mienia oraz naruszeniem nietykalności cielesnej.

Najbardziej krewkim kibicom grozi nawet do dziesięciu lat więzienia. – Spora część zatrzymanych przyznaje się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze – informuje Bebyn.

Prokuratorzy przesłuchujący zatrzymanych w Poznaniu zdecydowali, że będą wnioskować o więzienie w zawieszeniu, grzywny od 500 do 8 tys. zł i zakazy stadionowe od czterech do sześciu lat.

Udało się zidentyfikować blisko 70 zadymiarzy. Prokuratura dysponowała materiałem, który pozwala na postawienie zarzutów 33 osobom. Policja zapowiada kolejne zatrzymania.

Kim są zatrzymani? – Nie ma wśród nich osób znanych z mediów – mówi Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Marcin Kawka z Wiary Lecha jeszcze nie potrafił nic powiedzieć na ten temat.

Kilku ujętych w Warszawie miało zasądzone wcześniej dozory policyjne. Jeden jest znany jako zawodnik MMA (mieszane sztuki walki).

Wiadomo też, że w rękach policji jest szef kibiców Legii Piotr Staruchowicz, ps. Staruch.

Według relacji Wojciecha Wiśniewskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa, funkcjonariusze przyszli rano po "Starucha", ale nie zastali go w domu, więc tylko zostawili wezwanie.

Ostatecznie, co potwierdza Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej, "Staruch" został zatrzymany po południu.

Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa ma zastrzeżenia do pracy policji. – Mamy informację, że zatrzymany został człowiek, którego na meczu w Bydgoszczy nie było. Na policję trafił też 62-latek. Trudno sobie wyobrazić, by mógł demolować stadion – mówi Wiśniewski.

Do zadymy w Bydgoszczy doszło 3 maja. W finale Pucharu Polski Legia po rzutach karnych pokonała Lecha.

Po meczu kibice obydwu drużyn wbiegli na murawę, zaczęli też niszczyć stadion.

Kilka dni później wojewodowie mazowiecki i wielkopolski zamknęli na jeden mecz obiekty Lecha i Legii. Decyzja wywołała ogromne kontrowersje. Na razie nie wiadomo, czy również kolejne spotkania zespoły te będą musiały rozgrywać przy pustych trybunach.