Na obecnych mistrzostwach Europy Holandia wygrała wszystkie mecze grupowe, pokonując Ukrainę, Austrię i Macedonię Północną. Czesi pokonali Szkocję, zremisowali z Chorwacją i przegrali z Anglią, do 1/8 finału awansowali z trzeciego miejsca w grupie.

Obie reprezentacje spotkały się dotąd jedenaście razy, pięciokrotnie górą byli Czesi, a trzykrotnie - Holendrzy.

Niedzielne spotkanie rozgrywano na stadionie w Budapeszcie. Po spokojnym początku w wykonaniu obu zespołów ładnie środkiem przedzierał się Memphis Depay, ale nie miał wsparcia kolegów i stracił piłkę.

W 8. minucie po stałym fragmencie gry przed szansą stanął Georginio Wijnaldum, ale był na spalonym.

W rewanżu do ataku ruszył Pavel Kadeřábek, lecz jego rajd został zatrzymany faulem.

Holendrzy wykorzystywali silny pressing, atakowali rywali już na ich połowie. Podobną taktykę stosowali Czesi.

W 13. minucie Denzel Dumfries popędził lewą stroną, przy asyście obrońcy minął Tomáša Vaclíka, który daleko wyszedł z bramki, i strzelił w kierunku siatki. Tomáš Kalas wślizgiem zablokował uderzenie.

W ciągu pierwszego kwadransa wyraźnie zarysowała się przewaga Holendrów. Czesi nie przeprowadzili żadnej akcji, po której zagroziliby bramce Maartena Stekelenburga. Ataki pomarańczowych były szybkie, ale nieskuteczne.

W 22. minucie dość niespodziewanie mogło być 1:0 dla Czechów, ale strzał głową Tomáša Součka był niecelny.

Kilka minut później pierwszy raz pokazał się Patrik Schick. Najlepszy strzelec Czechów na tym turnieju przed polem karnym przełożył sobie piłkę na lewą nogę i mierzonym strzałem próbował otworzyć wynik meczu, jednak holenderski bramkarz po rykoszecie bez trudu złapał futbolówkę.

W 37. minucie Holendrów uratował Matthijs de Ligt. Po dobrej akcji Lukáš Masopust idealnie w tempo zagrał do wbiegającego w pole karne Antonina Baráka, ale strzał czeskiego pomocnika zdołał zablokować obrońca. Czescy piłkarze złapali się za głowy, to była najlepsza z dotychczasowych okazji.

W pierwszej połowie zgromadzeni na stadionie w Budapeszcie kibice nie doczekali się bramek. Podopieczni Jaroslava Šilhavý'ego pokazali jednak, że nie boją się uważanych za jednego z faworytów turnieju Holendrów. Gracze de Boera miewali przebłyski, ale nie zachwycili.

W siódmej minucie drugiej połowy bohaterem Czechów został bramkarz. Donyell Malen przedarł się przez obronę, wyszedł sam na sam z Vaclíkiem, ale golkiper kapitalnie wyłuskał mu piłkę spod nóg.

W odpowiedzi z atakiem ruszył Schick, którego przed polem karnym powstrzymywał de Ligt. Holenderski gracz zobaczył żółtą kartkę za zagranie ręką, ale sytuacja była analizowana przez VAR. Po obejrzeniu powtórki sędzia pokazał obrońcy czerwoną kartkę. Od 55. minuty Holendrzy grali w osłabieniu.

W 64. minucie meczu świetną okazję miał Kadeřábek. Jego mierzony strzał zdołał zablokować Dumfries. Piłka zmierzała w światło bramki, a złapany na wykroku Stekelenburg nie byłby w stanie jej złapać.

Czesi nie ustępowali i po chwili mogli cieszyć się z bramki. Z okolic rogu boiska z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Barák, tam przytomnie głową piłkę zgrał Tomáš Kalas, a akcję głową wykończył stojący na trzecim metrze Tomáš Holeš, który zdołał zmieścić futbolówkę przy krótkim słupku.

W 80. minucie prowadzenie Czechów zwiększył Schick, który zdobył swą czwartą bramkę na Euro 2020. Znów popisał się Holeš, który minął obrońcę, wpadł w pole karne i idealnie obsłużył napastnika. Schick musiał tylko przystawić lewą stopę.

W końcówce Holendrzy byli zrezygnowani, w czasie doliczonych 6 minut częściej atakowali Czesi.

Czescy piłkarze zagrali dziś pewnie w obronie i konsekwentnie w ataku, ich zwycięstwo było w pełni zasłużone. Kluczowa była sytuacja z 52. minuty - gdyby Malen zdobył bramkę dla Holendrów, nie było kontry Czechów i czerwonej kartki dla de Ligta.

W ćwierćfinale Euro 2020 reprezentacja Czech zmierzy się z Danią. Mecz zostanie rozegrany 3 lipca w Baku.