Jesienią zawodnicy umówili się, że sprawy pieniędzy nie będą zaprzątać im głowy. Przecież w ogóle mieli nie wystartować w rozgrywkach ekstraklasy po tym, jak Józef Wojciechowski postanowił zabrać swoje klocki z piaskownicy i wycofał się z piłkarskiego biznesu. Zaległości nowego właściciela Ireneusza Króla wobec piłkarzy rosły jednak z każdym tygodniem, a bomba wybuchła po świetnej, zakończonej na trzecim miejscu rundzie.

Zaraz po świętach ośmiu piłkarzy zapowiedziało, że złoży wnioski o rozwiązanie umów z winy pracodawcy. Gdyby tak się stało, Polonii grozi bankructwo, bo wszystko wskazuje na to, że PZPN i UEFA (dotyczy to zagranicznych piłkarzy) zarządziłyby konieczność wypłaty zobowiązań do końca kontraktu lub różnicy w wynagrodzeniu, gdyby zawodnikowi udało się znaleźć nowy klub.

Trzech się dogadało

– Jaki bunt? To nie jest okręt, to nie są „Piraci z Karaibów". Majowie zapowiadali koniec świata w grudniu, a nic się nie wydarzyło. Wracam do Warszawy 15 stycznia, wtedy będę wiedział coś więcej – mówi „Rz" Ireneusz Król, właściciel klubu.

Przejął on Polonię z całym dobrodziejstwem inwentarza, także z kontraktami piłkarzy, którzy zarabiali takie pieniądze, o jakich w innych klubach mogliby tylko marzyć. Jesienią na premie za zwycięstwa poszło blisko półtora miliona złotych, pensje wypłacane były jednak tylko tym zawodnikom, którzy zarabiali mało. Ci, których pensja zbliżała się do 100 tysięcy złotych, dostawali tylko część wynagrodzenia.

Ośmiu buntowników nie chciało przedstawić się z imienia i nazwiska, ale udało się ustalić, że są to: Tomasz Brzyski, Władimir Dwaliszwili, Sebastian Przyrowski, Dodre Cotra, Aleksandar Todorovski, Adam Kokoszka, Łukasz Piątek i Marcin Baszczyński. Najgłośniej krzyczał Dwaliszwili, podobno przeklinał dzień, w którym zdecydował się na wyjazd do Polski. Najpierw trafił na Wojciechowskiego, który próbował być jednocześnie prezesem i trenerem, a teraz na niewypłacalnego właściciela.

– Nie wiemy, czy zawodnicy ostatecznie zdecydowali się złożyć dokumenty o rozwiązanie umów. Wszyscy zjawią się na pierwszym treningu Polonii 7 stycznia. Zgodę na późniejszy przyjazd dostało czterech zawodników wyznania prawosławnego: Cotra, Todorovski, Dwaliszwili i Dmitrije Injać – mówi „Rz„ Adam Drygalski, rzecznik klubu.

Od początku roku Polonia negocjuje z zawodnikami spłatę zadłużenia i z trzema piłkarzami osiągnięto już porozumienie. Piątek, Brzyski i Przyrowski zgodzili się na spłatę zaległości w ratach, podobno klub nie próbował nakłonić ich do renegocjacji umów. Chodzi tylko o cierpliwość. Król przyznał ostatnio, że do zamknięcia ubiegłorocznego budżetu zabrakło dwóch milionów złotych.

– Dokumenty o rozwiązanie umów z winy klubu zostały złożone. To nie była akcja pokazowa, niektórzy koledzy mieli po prostu dość obiecanek – mówi nam anonimowo jeden z zawodników.

Problemy z licencją

Król nie ma racji, twierdząc, że niepokornych po prostu zastąpi kolejnymi młodymi graczami, dla których Polonia będzie szansą. Przed sezonem klub objęto nadzorem licencyjnym i w styczniu przeanalizowane zostaną wszystkie zadłużenia. Polonii grożą ujemne punkty i odebranie licencji na grę w ekstraklasie w przyszłym sezonie.

Wątpliwe, by z klubem porozumiał się Dwaliszwili, którym interesuje się Legia Warszawa. Na wigilijnym spotkaniu nowy prezes klubu z Łazienkowskiej Bogusław Leśnodorski przyznał, że do drużyny może dołączyć piłkarz z ekstraklasy, który ma problemy w swoim klubie.

– Nie wiadomo także, jaka przyszłość czeka Łukasza Teodorczyka. Ciągle jest naszym piłkarzem, ale za pół roku kończy mu się umowa i według prawa może samodzielnie rozmawiać w sprawie ewentualnego transferu. Latem będzie mógł odejść za darmo. Ani on, ani jego menedżer nie dali nam do zrozumienia, żeby chciał zmienić klub już teraz – mówi Drygalski.

Król podaje przykład Teodorczyka jako tego, któremu w głowie namieszali menedżerowie. Twierdzi, że nie wiedział, że trzeba z nim przedłużyć kontakt wcześniej, a teraz chęć odejścia zawodnika bez konieczności płacenia Polonii uważa za niewdzięczność. Wspomniał nawet o reaktywacji Klubu Kokosa (za prezesury Wojciechowskiego tak określano niegrających piłkarzy Polonii, którzy nie zgadzali się na zmiany w kontraktach).

Odejdzie także zapewne Edgar Cani. Albańczyk latem przedłużył samowolnie urlop, później pokłócił się z trenerem Piotrem Stokowcem, a że nie jest lubiany przez innych zawodników, nikt nie będzie go zatrzymywał.

Z drużyną najprawdopodobniej pożegna się także jeden z najbardziej doświadczonych zawodników – Marcin Baszczyński. Król i prezes Ruchu Chorzów Dariusz Smagorowicz znają się od lat i transfer na Cichą miałby odbyć się bezgotówkowo, mimo że piłkarza obowiązuje jeszcze półroczny kontrakt z Polonią.  Baszczyński miałby też dostać gwarancję pracy w klubie z Chorzowa po zakończeniu kariery.

– Na razie Marcin wraca do nas. Warunki, które ma w Polonii, są lepsze od proponowanych przez Ruch – mówi Drygalski.

Wiosenna Polonia może w niczym nie przypominać tej z jesieni. Wiara, że zawsze można zbudować drużynę na kolanie, może być dla tego klubu zgubna.