Trudna praca w biednym klubie może się opłacić. Taką drogą ostatnio Waldemar Fornalik doszedł do fotela selekcjonera reprezentacji. Nie miał zbyt wielu pieniędzy, zbierał zawodników z wyprzedaży, dawał szansę tym, którzy nie mieli miejsca gdzie indziej i nie bali się zaryzykować. Od kilku lat Ruch Fornalika grał co raz lepiej, a w zeszłym sezonie zdobył wicemistrzostwo Polski.

Teraz tą samą drogą podąża Adam Nawałka. To szkoleniowiec, któremu najuważniej przyglądają się teraz prezesi różnych klubów ekstraklasy. Jego Górnik Zabrze gra w tym sezonie bardzo dobrze, efektownie, ale to nie jedyna zaleta pracy trenera. W czasach kryzysu umiejętność zbudowania drużyny za drobne jest bezcenna, a dodatkowo Nawałka pozwala klubom zarabiać na transferach.

Występy w Górniku wypromowały kilku zawodników, na których Górnik już zarobił (Arkadiusz Milik), bądź w przyszłości może zarobić (Prejuce Nakoulma, Adam Danch, czy bramkarz Łukasz Skorupski).

W Zabrzu wielkich pieniędzy nie mają, więc ewentualną ofertę dla trenera z innego klubu  byłoby trudno im przebić. Nic dziwnego, że kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja, że propozycje chcą złożyć Śląsk Wrocław i Wisła Kraków. Oba kluby w tym sezonie grają poniżej możliwości i trenerów zdążyły już w rundzie jesiennej wymienić.

Mistrz Polski zaczynał sezon z Orestem Lenczykiem na ławce, potem przejął go Czech Stanislav Levy. Drużyna jest na piątym miejscu w tabeli, do prowadzącej Legii traci siedem punktów i, delikatnie mówiąc, nie zachwyca. Gdyby nie minimalne zwycięstwo w ostatniej kolejce z liderem, marzenia o obronie mistrzostwa trzeba by definitywnie pożegnać.

Wisła jest jeszcze niżej, na 12. pozycji w tabeli. Rozstała się z Michałem Probierzem, wzięła Tomasza Kulawika, który jest zawsze w klubie pod ręką i z sentymentu nigdy nie odmówi, ale ten sezon może już spisać na straty. To nie znaczy, że nie warto myśleć przyszłościowo.

Pierwszy informacjom "Przeglądu Sportowego" zaprzeczył Śląsk Wrocław: „Zarząd WKS Śląsk Wrocław SA stanowczo dementuje informację, jakoby wrocławski klub złożył trenerowi Adamowi Nawałce ofertę pracy ważną od dnia 1 lipca. Taki temat nigdy w Śląsku Wrocław nie był rozważany - napisano w specjalnym oświadczeniu. Tylko, że raz działacze Śląska już trenera Nawałkę kusili, po zwolnieniu Oresta Lenczyka, jemu pierwszemu złożyli propozycję. Jego Górnik w rundzie jesiennej rozbił Śląsk, prowadzony już przez Levego aż 4:1.

Zaprzecza też Wisła. – Temat zmiany trenera w Wiśle Kraków to tylko medialne spekulacje. Drużynę do startu w rundzie wiosennej przygotowuje trener Tomasz Kulawik. – mówi „Rz" rzecznik klubu Adrian Ochalik.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Tylko, że trener Kulawik zawsze obejmował Wisłę na chwilę, w przerwach między zwolnieniem jednego szkoleniowca, a zatrudnieniem drugiego. Tak było w 2005 roku, gdy zrobił miejsce Danowi Petrescu, tak samo było w 2010 roku, gdy przyszedł Robert Maaskant.

Może stąd biorą się medialne spekulacje? – Mówimy o Wiśle Kraków. Spekulacje mediów to oczywista konsekwencja wyników drużyny w rundzie jesiennej. Natomiast do rundy wiosennej podchodzimy z dużymi nadziejami. Wierzymy, że pod wodzą trenera Kulawika, będziemy wygrywać kolejne mecze i piąć się w górę ligowej tabeli. – zapewnia Adrian Ochalik.

Sam trener Nawałka ma w Górniku kontrakt ważny do czerwca i na razie jeszcze go nie przedłużył. W Zabrzu zapewniają „Rz", że prasowe spekulacje to odgrzewane kotlety, bo żadna oferta do klubu nie wpłynęła.

Z Wisłą na pewno łączą go ciepłe wspomnienia. Grał tam przez dziesięć lat, trzy razy był trenerem, zdobył nawet wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski. Dodatkową zaletą Nawałki jest fakt, że nie boi się stawiać na młodych zawodników, a w Wiśle takich w tym sezonie pojawiło się sporo.