Lewandowski czekał na ten dzień. Strzelał już gole Realowi, i to nawet cztery w jednym spotkaniu (jeszcze w barwach Borussii Dortmund w półfinale Ligi Mistrzów), ale to nie to samo, co występ w El Clasico – meczu, który oglądają miliony kibiców na całym świecie.

Wydawało się, że jeśli kiedyś spełni swoje dziecięce marzenie, zrobi to w koszulce Realu, ale to nie Madryt, lecz Barcelona okazała się jego nowym domem i miejscem, w którym ma potwierdzić, że Złota Piłka przechodziła mu dotąd koło nosa tylko dlatego, że nie grał w lidze mocniejszej marketingowo niż niemiecka.

Wirtualny nokaut

Po szybkiej aklimatyzacji w Katalonii, pierwszych udanych meczach i słabszych występach w poprzednim tygodniu polski as błysnął ponownie w środę, strzelając dwa gole Interowi Mediolan. Udowodnił, że w rywalizacji z silnymi przeciwnikami też może odgrywać pierwszoplanowe role, ale ten wieczór na Camp Nou miał dla niego smak słodko-gorzki. Wszystko przez katastrofalną grę obrony, której karygodne błędy naprawiać musiał Marc-Andre ter Stegen.

Czytaj więcej

Union Berlin. Ze Starej Leśniczówki na niemieckie salony

– Próbujemy grać najlepiej, ale nie jest to łatwe, bo mamy kilka kontuzji w zespole. Testujemy różne systemy i może brakuje stabilności w defensywie. Inter zbyt łatwo przedostawał się pod naszą bramkę. Tak bardzo chcieliśmy strzelić kolejne gole, że nieraz zapominaliśmy o obronie – przyznał Lewandowski przed kamerami Polsatu Sport.

Jeśli kilka dni temu atmosfera w Katalonii była nerwowa, to dziś nastroje są już naprawdę żałobne. Co z tego, że Barca uniknęła drugiej porażki z Interem, skoro ten remis (3:3) to odroczona egzekucja. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności może sprawić, że Barca zdoła wyjść z grupy i wiosną będzie nadal grać w Lidze Mistrzów, a nie poziom niżej – w Lidze Europy.

Brak awansu będzie oznaczać dla Barcelony dalsze kłopoty finansowe

„Żyją po cudzie” – głosi tytuł na okładce „Sportu”, a inny kataloński dziennik „Mundo Deportivo” pisze o „wirtualnym nokaucie”, bo choć Barca formalnie jeszcze nie leży na deskach, wierzyć w to, że Inter nie pokona w najbliższej kolejce Viktorii Pilzno (26 listopada w Mediolanie) mogą jedynie najwięksi optymiści.

Dla Barcelony, i tak już zmagającej się z zadłużeniem, brak awansu będzie oznaczać dalsze kłopoty finansowe. Jak informuje magazyn „The Athletic”, tegoroczny budżet Katalończyków zakładał przynajmniej ćwierćfinał rozgrywek. Problem jest tym większy, że Barca wciąż nie wypłaciła kilku klubom pełnej kwoty za transfery (m.in. Liverpoolowi za Philippe Coutinho). W sumie zaległości z poprzednich lat wynoszą 108 mln euro.

Próba charakteru

W tej sytuacji tylko zwycięstwo nad Realem może poprawić humory. Ten mecz będzie próbą charakteru dla piłkarzy i trenera. To pierwszy tak poważny kryzys za kadencji Xaviego. Podobno prezes Joan Laporta nie krył niezadowolenia po tym, co zobaczył w środę na boisku. Ma prawo być rozczarowany, bo mimo kłopotów znalazł pieniądze na transfery i spełniał każde życzenie trenera.

Xavi wie doskonale, że w przypadku porażki z Realem jego pozycja ulegnie osłabieniu, a dawne zasługi przestaną mieć znaczenie. Jego poprzednik Ronald Koeman stracił pracę niemal dokładnie rok temu, kilka dni po przegranej z Królewskimi.

– Ten wynik wpłynie na El Clasico – stwierdził po meczu z Interem kapitan Barcelony Sergio Busquets. Za tę szczerość spotkała go krytyka, bo Katalończycy potrzebują teraz szczególnej motywacji, a nie rozdrapywania ran.

Może powinni obejrzeć fragmenty ostatniego spotkania z Realem. W marcu wygrali na Santiago Bernabeu aż 4:0. To było ich pierwsze zwycięstwo w klasyku po pięciu porażkach z rzędu.

Jak Messi i Ronaldo

Trzeba jednak pamiętać, że wyjść na murawę nie mógł wówczas kontuzjowany Karim Benzema. Francuz niedawno znów leczył uraz, ale na szczęście jest już zdrowy i gotowy na spotkanie z Lewandowskim.

Czytaj więcej

Prezydent UEFA: Wykluczyć Białorusinów? To populistyczne

Nie mieli okazji zmierzyć się latem podczas amerykańskiego tournée. Barcelona wygrała 1:0 po efektownym golu Raphinhi, ale tamten mecz w Las Vegas to była tylko przedsezonowa zabawa, mająca dać namiastkę wielkiego futbolu kibicom za oceanem.

Teraz świat będzie patrzył na Lewandowskiego i Benzemę, ich rywalizacja może w najbliższym czasie budzić takie emocje, jak niegdyś Leo Messiego z Cristiano Ronaldo.

Dzień po El Clasico Benzema odbierze prawdopodobnie pierwszą w karierze Złotą Piłkę. W tym roku ze względu na mundial w Katarze gala w Paryżu (transmisja w poniedziałek od 18.50 w TVP Sport) odbywa się wyjątkowo wcześnie, a nagroda przyznawana jest nie za ostatni rok, lecz za ubiegły sezon.

Francuz pomógł Realowi wygrać Ligę Mistrzów i sięgnąć po kolejny tytuł w Hiszpanii, został królem strzelców obydwu rozgrywek, a to właśnie osiągnięcia indywidualne mają tym razem zostać szczególnie docenione. Nic dziwnego, że Benzema jest faworytem plebiscytu „France Football”, a kibice Królewskich przy okazji meczu z Szachtarem Donieck (1:1) na stadionie Legii zaprezentowali transparent, domagając się nagrody dla swojego gwiazdora.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. Szachtar zaskoczył Real, widowisko w Warszawie

20 szwów

Real chciał wygrać w Warszawie jak najmniejszym nakładem sił, oszczędzając się przed El Clasico, ale zespół z Ukrainy zaskoczył go walecznością i determinacją. Przed pierwszą porażką w tym sezonie gości z Madrytu uchronił w doliczonym czasie Antonio Ruediger. Okupił to jednak urazem głowy. Strzelając wyrównującego gola, zderzył się z bramkarzem Szachtara i zalał się krwią. Założono mu 20 szwów, przez opuchliznę nie mógł otworzyć oka, ale wykluczono złamanie kości twarzy i wygląda na to, że z Barcą zagra w masce.

Katalończycy w ostatnich dniach cierpią, ale to oni przyjadą na Santiago Bernabeu jako lider tabeli La Liga. Wyprzedzają Real dzięki lepszemu bilansowi bramek. Oba zespoły nie poniosły jeszcze w lidze porażki.

– Barcelona zbyt długo była bez trofeów. To doskonały moment na zdobycie jakiegoś tytułu – mówił przed sezonem Lewandowski. W niedzielę nastąpi weryfikacja, czy słowa mają szansę zamienić się w czyn.

Transmisja meczu Real – Barcelona w niedzielę o 16.15 w Canal+ Premium i Eleven Sports 1

Karim Benzema w poniedziałek odbierze prawdopodobnie pierwszą w karierze Złotą Piłkę

Karim Benzema w poniedziałek odbierze prawdopodobnie pierwszą w karierze Złotą Piłkę

AFP