Robert Lewandowski nie spodziewał się, że tak szybko dostanie okazję do powrotu na Allianz Arenę. Miał dwa tygodnie, by pogodzić się z myślą, że we wrześniowy wieczór będzie musiał stanąć naprzeciw byłym kolegom. Ale widać było, że czuje się nieswojo.

Z niektórymi, jak z Thomasem Muellerem i Manuelem Neuerem, przeżywał wzloty i upadki przez ostatnie osiem lat. Nic dziwnego, że cała trójka przed meczem ucięła sobie dłuższą pogawędkę. Potem już w tunelu przed wyjściem na boisko Lewandowski przybijał piątki z pozostałą częścią drużyny.

Czytaj więcej

Zwycięstwo Barcelony, kolejny gol Lewandowskiego

Wszyscy zastanawiali się jednak, jak Polaka przyjmie bawarska publiczność. Obawy były nieuzasadnione. Witał go głównie aplauz, a pojedyncze gwizdy były raczej wyrazem dezaprobaty dla wychodzących na rozgrzewkę piłkarzy Barcelony.

Kibice nie zapomnieli, co Lewandowski zrobił dla klubu. Nawet jeśli rozstanie nastąpiło w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Przynieśli transparenty z podziękowaniami, na trybunach można było zobaczyć nawet koszulki z jego nazwiskiem.

Lewandowski jak zwykle świetnie współpracował z młodszymi kolegami i gdyby Pedri był skuteczniejszy, mógł mieć dwie asysty.

Jak na największy hit fazy grupowej przystało, przez dłuższy czas tempo meczu w Monachium było imponujące. Barcelona sprawiała dobre wrażenie, wydawało się, że z Lewandowskim w składzie może się pozbyć kompleksu Bayernu, od którego w ostatnich latach zbierała lanie.

Polski as jeszcze w pierwszej połowie miał dwie dobre okazje. Żal zwłaszcza tej sytuacji, gdy mając przed sobą tylko Manuela Neuera, uderzył nad poprzeczką. Lewandowski jak zwykle świetnie współpracował z młodszymi kolegami i gdyby Pedri był skuteczniejszy, mógł mieć dwie asysty.

Bawarczycy pozwolili się wyszaleć Barcelonie, a potem po przerwie w ciągu czterech minut rozmontowali katalońską obronę. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do bramki trafił niepilnowany Lucas Hernandez, chwilę później efektowną akcję gospodarzy zakończył Leroy Sane.

Bayern miał ostatnio mały kryzys, nie wygrał w Bundeslidze trzech meczów z rzędu, niektórzy zwalniali już Juliana Nagelsmanna, ale środowy wieczór pokazał, że panika była przedwczesna. Bawarczyków czekają teraz dwa spotkania z Viktorią Pilzno, które mogą otworzyć im autostradę do fazy pucharowej. Barcelona w październiku dwukrotnie zmierzy się z Interem Mediolan i będzie musiała wygrać.

2. KOLEJKA

Grupa A

Liverpool - Ajax Amsterdam 2:1 (M. Salah 17, J. Matip 89 - M. Kudus 27)

Grupa B

Bayer Leverkusen - Atletico Madryt 2:0 (R. Andrich 84, M. Diaby 87)
Porto - Club Brugge 0:4 (F. Jutgla 15-z karnego, K. Sowah 47, A. Olsen 52, A. Nusa 89)

Grupa C

Viktoria Pilzno - Inter Mediolan 0:2 (E. Dzeko 20, D. Dumfries 70)
Bayern Monachium - Barcelona 2:0 (L. Hernandez 50, L. Sane 54)

Grupa D

Sporting - Tottenham 2:0 (Paulinho 90, Arthur 90+3)
Olympique Marsylia - Eintracht Frankfurt 0:1 (J. Lindstroem 43)