Wicemistrzowie Polski w pierwszej połowie grali futbol niezbyt atrakcyjny, ale mądry. Podopieczni Marka Papszuna nie forsowali tempa i choć rywale byli częściej przy piłce, to piłkarze Rakowa wybijali ich z rytmu, szukając swoich okazji w przechwytach oraz stałych fragmentach gry.

Była 23. minuta, kiedy Ivi Lopez wymienił piłkę z Bartoszem Nowakiem i najpierw trafił w bramkarza, a później obił słupek. Minęło kilka minut, do piłki wybitej przed pole karne doparł Walerian Gwilia, ale jego potężny strzał nieznacznie minął bramkę. Lepszych okazji w pierwszej połowie nie było.

Ataki Rakowa wzmogły zmiany. Prowadzenie mógł dać gościom Vladislavs Gutkovskis, który nieznacznie spóźnił się do dośrodkowania po rajdzie Mateusza Wdowiaka. Ten sam Wdowiak w 57. minucie po podaniu Gutkovskisa był sam przed bramkarzem, minął go, ale trafił w boczną siatkę.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. Do Warszawy przyjadą gwiazdy Realu

Kilka chwil później Raków za nieskuteczność zapłacił, po bo przerzucie na prawe skrzydło technicznym uderzeniem pod poprzeczkę gola strzelił Moses Usor. To była akcja, która obudziła Czechów. Slavia zaczęła atakować, a goście odliczali czas do dogrywki. Opadli z sił, ale przetrwali.

Piłkarze Rakowa mogliby wspominać błędy sędziego z pierwszego meczu i niewykorzystane sytuacje, ale czekało ich jeszcze 30 minut walki o awans. Zabrakło do rzutów karnych kilkudziesięciu sekund. Decydującego gola głową po dośrodkowaniu z prawego skrzydła strzelił Ivan Schranz.

Liga Konferencji
IV runda - rewanż

Slavia Praga - Raków Częstochowa 2:0 (1:0, 0:0)
Bramki: Moses Usor (62), Ivan Schranz (120+2)
Pierwszy mecz: 1:2. Awans: Slavia Praga.