Piąty mecz, piąte zwycięstwo i dopiero pierwsza stracona bramka - Raków kontynuuje imponującą pucharową drogę. Wicemistrzów Polski dzieli już tylko krok od historycznego awansu do fazy grupowej europejskich rozgrywek. Ale krok najtrudniejszy.

Slavia będzie u siebie bardzo groźna. Doświadczenie jest po jej stronie. W ostatnich latach trzykrotnie docierała do ćwierćfinałów Ligi Europy i Ligi Konferencji. Była w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tym bardziej na pochwały zasługuje to, czego dokonali w czwartek piłkarze Marka Papszuna.

Oglądanie Rakowa to przyjemność, którą polskie drużyny dostarczają nam latem niezwykle rzadko. Ozdobą wieczoru był gol Iviego Lopeza po efektownej indywidualnej akcji. Na uznanie zasługuje też szybka reakcja wicemistrzów Polski na pechowo straconą bramkę (Tomas Holes przelobował Kacpra Trelowskiego). Już kilkadziesiąt sekund później było 2:1 po tym, jak błyskawicznym trafieniem odpowiedział Fran Tudor. Gospodarzom należał się jeszcze rzut karny, ale brak możliwości skorzystania z wideoweryfikacji w eliminacjach odebrał szansę na pokaźniejszą zaliczkę przed rewanżem.

Szkoda, że nie udało się wygrać wyżej, bo okazje były. Tak samo szkoda, że w razie awansu Raków nie będzie mógł podejmować rywali na własnym stadionie. Nie spełnia on wymogów UEFA dotyczących rozgrywania meczów w fazie grupowej. Jeśli piłkarze Papszuna wyeliminują Slavię, będą korzystać z gościnności Bielska-Białej.

LIGA KONFERENCJI - CZWARTA, OSTATNIA RUNDA ELIMINACJI

Raków Częstochowa - Slavia Praga 2:1

(I. Lopez 29, F. Tudor 61 - T. Holes 60)