Czytaj więcej

"Rzeczpospolita" o przejściu Roberta Lewandowskiego do Barcelony

Barcelona uniknęła kompromitacji i zdążyła zarejestrować większość sprowadzonych latem piłkarzy, w tym Roberta Lewandowskiego. Nie uniknęła jednak wpadki na starcie rozgrywek. Nowa era rozpoczęła się od remisu ze średniakiem (w ubiegłym sezonie Rayo Vallecano zajęło 12. miejsce), który przy odrobinie szczęścia mógł wywieźć z Katalonii trzy punkty.

Czytaj więcej

Hiszpański futbol w cieniu Realu i Barcelony

Jeśli ktoś liczył, że dla Barcy będzie to taki spacerek jak przed tygodniem z Pumas UNAM (6:0 w meczu o Puchar Gampera), szybko musiał zmienić zdanie. Rayo Vallecano zagrało odważnie i bez kompleksów, próbując co jakiś czas przedostać się pod bramkę gospodarzy. Marc-Andre ter Stegen miał sporo pracy i tylko jego interwencjom Katalończycy zawdzięczali, że nie musieli gonić wyniku.

80 tys. kibiców na Camp Nou, wśród nich mnóstwo polskich, liczyło na kolejnego gola Lewandowskiego - tym razem w oficjalnym meczu. Zerwali się z miejsc, gdy w 12. minucie nasz napastnik posłał piłkę do siatki. Radość była jednak przedwczesna, bo Lewandowski był na spalonym.

Rayo Vallecano zagrało odważnie i bez kompleksów, próbując co jakiś czas przedostać się pod bramkę gospodarzy

Polak był dobrze pilnowany przez rywali, w dodatku grający na skrzydłach Raphinha i Ousmane Dembele rzadko szukali go w polu karnym. Więcej sytuacji miał w drugiej połowie. W 81. minucie piłka po jego strzale z dystansu minęła słupek, chwilę później starał się dobić uderzenie Pierre'a-Emericka Aubemayanga, ale też bez efektów.

Barcelona kończyła mecz w osłabieniu (czerwona kartka Sergio Busquetsa za uderzenie łokciem przeciwnika) i już na początku straciła cenne punkty. Chciała odebrać tytuł Realowi, ale z taką grą może o tym pomarzyć. Czeka ją mnóstwo pracy, entuzjazm po udanych sparingach został ostudzony.

W niedzielę wieczorem (22.00, Eleven Sports 1) zobaczymy, jaka będzie odpowiedź Królewskich, którzy zmierzą się na wyjeździe z beniaminkiem Almerią. Trener Carlo Ancelotti zapowiedział, że Real będzie jego ostatnim klubie w karierze.