Spośród 38 piłkarzy powołanych przez Czesława Michniewicza na czerwcowe mecze Ligi Narodów blisko jedna trzecia grała we Włoszech. Większość pozostała w swoich klubach, niektórzy zmienili pracodawców, ale dalej będą występować w Serie A. Innych zmiany być może dopiero czekają.

Latem najgłośniej było o możliwej przeprowadzce Piotra Zielińskiego. Interesował się nim West Ham, ale wygląda na to, że kolejny, siódmy już sezon spędzi w Napoli, które wraca do Ligi Mistrzów i przejdzie rewolucję.

Drużynę opuściło kilku istotnych zawodników: bramkarz David Ospina (Al-Nassr), lider obrony Kalidou Koulibaly (Chelsea), kapitan Lorenzo Insigne (Toronto FC), najlepszy strzelec w historii klubu Dries Mertens (Galatasaray). Odejść ma również Fabian Ruiz, czyli konkurent Zielińskiego do miejsca w składzie.

Czytaj więcej

Piłkarzy trzeba uwieść. Xavi z misją odbudowy Barcelony

Polski pomocnik rozegrał w Serie A już prawie 300 meczów – takich osiągnięć nie ma nawet Wojciech Szczęsny, którego dopadł pech już na starcie sezonu. W ostatnim sparingu, z Atletico Madryt (0:4), doznał kontuzji uda i czekają go trzy tygodnie przerwy. Zanim zszedł z boiska, obronił rzut karny wykonywany przez Joao Felixa. Jego pozycja w Juventusie jest niezagrożona.

Kibice z Turynu mają już dość oglądania pleców rywali, co musieli robić przez ostatnie dwa sezony. Nadzieję na lepszą przyszłość dają transfery. Wrócił Paul Pogba, nie trzeba było płacić także za Angela Di Marię, któremu skończyła się umowa z Paris-Saint Germain. A numer 3 na koszulce po Giorgio Chiellinim, który wybrał się na emeryturę do amerykańskiej MLS, odziedziczył Brazylijczyk Bremer, kupiony z Torino za 41 mln euro. Tak wzmocnione Juve (dziewięć tytułów w latach 2012–2020) zamierza rzucić wyzwanie dwójce z Mediolanu – Milanowi i Interowi.

Ulubieniec Mourinho

Kto wie, czy najwięcej radości w tym sezonie Serie A nie dostarczy nam Nicola Zalewski. 20-letni skrzydłowy przebojem wdarł się do składu Romy i reprezentacji Polski. W drużynie Jose Mourinho znaczy coraz więcej, w maju wystąpił w wygranym finale Ligi Konferencji, w jednym z letnich sparingów nosił nawet kapitańską opaskę. I choć do zdrowia wrócił już jego konkurent Leonardo Spinazzola, trudno sobie wyobrazić, by Mourinho trzymał Polaka na ławce, bo wielokrotnie mówił o jego wielkim talencie.

Zalewski będzie miał z kim grać. Z Romy odszedł co prawda Henrich Mchitarjan (Inter), ale pozyskanie Georginio Wijnalduma (z PSG) i Paulo Dybali (z Juventusu) to interesujące ruchy, które mogą pozwolić drużynie z Rzymu powalczyć o Ligę Mistrzów.

Pozostałym polskim kadrowiczom gra o mistrzostwo nie grozi, raczej walka o utrzymanie. Fiorentinę, która zakwalifikowała się do europejskich pucharów (Liga Konferencji), opuszczają Bartłomiej Drągowski i Krzysztof Piątek. Pierwszy przyjął ofertę Spezii, by nie siedzieć na ławce i pojechać na mundial. Drugi wrócił do Herthy z wypożyczenia, ale w Berlinie długo nie zabawi – może trafić do Salernitany.

Mediolan rządzi

W Spezii będziemy mieć polską kolonię, bo są tam już obrońcy Arkadiusz Reca i Jakub Kiwior. Bartosz Bereszyński zimą przedłużył kontrakt z Sampdorią Genua, a Łukasz Skorupski będzie nadal bronił w Bologni. Karol Linetty pozostał w Torino, ale czy znajdzie się dla niego miejsce na boisku?

Paweł Dawidowicz (Hellas Werona) wyleczył wreszcie poważną kontuzję, a Szymon Żurkowski czeka na decyzję Fiorentiny po tym, jak skończyło mu się wypożyczenie do Empoli.

Dwóch kadrowiczów może występować na zapleczu Serie A. Sebastian Walukiewicz po spadku z Cagliari na razie nie zmienił klubu, choć pytała o niego m.in. Legia. Filar reprezentacyjnej obrony Kamil Glik pozostał w Benevento i zaczął sezon od strzelenia gola w Pucharze Włoch.

Od dwóch lat stolicą włoskiego futbolu znów jest Mediolan. Udany zamach na tron, okupowany od 2012 r. przez Juventus, przeprowadził najpierw Inter, a w maju berło i koronę sąsiadowi, z którym dzieli stadion, odebrał Milan.

Architektem tego sukcesu okazał się Stefano Pioli, trener, któremu nie wyszło w Interze i do którego na początku odnoszono się z lekceważeniem. Mimo zmian właścicielskich dostał czas i zbudował zespół na miarę mistrzostwa. Potrafił zapanować nad rozbuchanym ego Zlatana Ibrahimovicia i trafiał z transferami. Francuz Mike Maignan zachował więcej czystych kont niż Gianluigi Donnarumma, a jego rodak, 35-letni Olivier Giroud wspólnie z Portugalczykiem Rafaelem Leao stał się najlepszym strzelcem Milanu.

Pioli starannie układa klocki, więc odejście Francka Kessiego do Barcelony też nie powinno wstrząsnąć drużyną. Zwłaszcza że poczyniono już kilka interesujących wzmocnień. Przyszło m.in. dwóch reprezentantów Belgii: napastnik Divock Origi z Liverpoolu i ofensywny pomocnik Charles De Ketelaere z Club Brugge.

Do Mediolanu, lecz na drugą stronę barykady, wrócił też ich kolega z kadry – Romelu Lukaku. We Włoszech był gwiazdą, w Anglii kolejny raz sobie nie poradził. Przyznał, że przenosiny do Chelsea były błędem, posypał głowę popiołem, przeprosił kibiców Interu, ale całkowite rozgrzeszenie dostanie dopiero, jeśli jak dawniej będzie strzelał gola za golem.

Inter, obok Juve, powinien być najgroźniejszym przeciwnikiem Milanu w wyścigu o scudetto. Trener Simone Inzaghi dokonał wzmocnień na każdej pozycji. Sprowadził bramkarza Ajaksu Amsterdam Andre Onanę i pomocnika Romy Henricha Mchitarjana, wykupił obrońcę Atalanty Bergamo Robina Gosensa i napastnika Lazio Joaquina Correę.

Wszystkie te ruchy powodują, że może być to jeden z najbardziej emocjonujących sezonów w ostatnich latach. Włoscy kibice liczą, że ligowa rywalizacja, choć częściowo zrekompensuje im kolejną wpadkę reprezentacji, która drugi raz z rzędu nie zakwalifikowała się na mundial. Większość z uwagą będzie obserwować beniaminka z Monzy.

Była Formuła 1, będzie piłka

Już dawno awans żadnego zespołu nie wzbudzał takiego zaciekawienia. Wszystko dlatego, że za sterami Monzy stoją były premier Włoch Silvio Berlusconi i jego wierny druh Adriano Galliani – duet, który przez ponad trzy dekady tworzył potężny Milan.

Berlusconi nie był jednak w stanie pompować w klub tyle pieniędzy co dawniej, przegrał z rosyjskimi oligarchami, arabskimi szejkami i amerykańskimi czy chińskimi inwestorami. Ale bez futbolu wytrzymał tylko rok, zainwestował w mały, zadłużony trzecioligowy klub spod Mediolanu i po czterech latach wraca na salony.

Sprawił, że miasto kojarzące się wcześniej tylko z torem Formuły 1 ma swoją drużynę w Serie A. Wyremontował ośrodek treningowy Monzy i kilkunastotysięczny, zrujnowany stadion, leżący ledwie 25 km od San Siro. Mieszkańcy żartują, że wypełnił się on wcześniej tylko dwa razy – podczas koncertów Michaela Jacksona. Teraz będą przyjeżdżać tu Juventus, Napoli, Inter, a przede wszystkim Milan.

Na klubowym korytarzu Berlusconi kazał napisać: „Tu będzie romantycznie”. Wymarzył sobie drużynę złożoną wyłącznie z młodych Włochów, w której piłkarze będą się schludnie ubierać, dbać o fryzury, przycinać brody, nie będą mieć tatuaży i kolczyków. Na boisku mają nie bluzgać, nie faulować i nie kłócić się z sędziami. Po tych zapewnieniach sięgał jednak po skandalistów, swoich byłych podopiecznych z Milanu – Kevina-Prince’a Boatenga i Mario Balotellego.

Awans Monzy dał znany kibicom Ekstraklasy Duńczyk Christian Gytkjaer. Były napastnik Lecha Poznań w wygranych dwustopniowych barażach zdobył aż pięć bramek. Jak będzie wyglądał zespół w najbliższym sezonie, trudno powiedzieć, bo Monza przeprowadziła już 20 transferów, przyszli m.in. Stefano Sensi z Interu i Brazylijczyk Marlon z Szachtara Donieck. Wszystko po to, by rzucić Italię na kolana.

Berlusconi zapowiada, że najpierw chce zdobyć scudetto, a później triumfować w Lidze Mistrzów. – Jestem przyzwyczajony do wygrywania – przypomina.

Transmisje meczów Serie A w Eleven Sports