Rewanż był formalnością. Kazachowie tydzień temu dotarli do Częstochowy w trybie last minute - nocą, dzień przed meczem - co gospodarze wykorzystali bez skrupułów. Raków zabrał do Nur-Sułtanu pięć goli zaliczki i ją obronił. Nie przeszkodzili w tym ani fanatyczni kibice, ani sztuczna murawa.

Marek Papszun postawił na silny skład, zmiany wymusiły głównie urazy. Szansę spośród rezerwowych dostali jedynie Władysław Koczerhin, Sebastian Musiolik oraz Stratos Svarnas. Ten pierwszy już w 16. minucie mocnym strzałem pod poprzeczkę zza pola karnego dał gościom prowadzenie.

Raków golem zamknął okres intensywnych ataków. Sebastian Musiolik już wcześniej po zagraniu z głębi pola przepchnął dwóch obrońców i trafił w poprzeczkę. Tak samo zakończył się strzał Bena Ledermana, który uderzył z linii pola karnego po przechwycie będącym efektem wysokiego pressingu.

Jednobramkowe prowadzenie gościom wystarczyło. Częstochowianie zaczęli grać spokojnie: pozwalali gościom nieco dłużej utrzymywać się przy piłce, ale kontrolowali mecz. Dobre okazje mieli jeszcze m. in. Mateusz Wdowiak i Patryk Kun, ale kolejne gole już na stadionie Astany nie padły.

Raków za tydzień w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji zagra ze zwycięzcą starcia FC Spartak Trnava - Newtown AFC. Pierwsze spotkanie wygrali Słowacy 4:1. Mecze czwartej rundy zaplanowano na 18 i 25 sierpnia. Losowanie tej fazy rozgrywek odbędzie się 2 sierpnia w Nyonie.

FK Astana - Raków Częstochowa 0:1 (0:1)

Bramki: Władysław Koczerhin (16)

Pierwszy mecz: 5:0 dla Rakowa. Awans: Raków