Jedynego gola strzelił Michy Batshuayi. Belgowie przesuwali się w kierunku polskiej bramki jak walec - wymienili 32 podania, aż Youri Tielemans dośrodkował w pole karne, gdzie na szóstym metrze stał napastnik. Uderzył precyzyjnie, obrońcy nie utrudnili mu zadania. Ta akcja zdefiniowała mecz.

Stadion Narodowy odwiedzili zawodnicy wychowani w wyższej piłkarskiej kulturze. Belgowie od początku grali cierpliwie: budowali wielopodaniowe akcje, żeby w kluczowym momencie przyspieszyć; czasem szukali długich podań za plecy polskich wahadłowych.

Polacy byli skoncentrowani, ale też rywale - bez  Yannicka Carrasco oraz Kevina de Bruyne - po objęciu prowadzenia nie chcieli chyba tak bardzo, jak w Brukseli. Satysfakcjonowało ich posiadanie piłki i szukanie kolejnych dziur w naszej obronie. Wojciech Szczęsny interweniował rzadko.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Belgowie grali, Polacy biegali

Polakom zdarzały się akcje zaczepne. Aktywny był Matty Cash, a w 31. minucie po podaniu z głębi pola i doskonałym przyjęciu piłki Sebastian Szymański miał przed sobą tylko bramkarza - uderzył mocno, ale nad poprzeczką.

To miał był mecz-nagroda. Czesław Michniewicz na początku zgrupowania obiecał, że wystroi reprezentację na galowo. Zestawienie najmocniejszego składu utrudniły jednak kontuzje (Adam Buksa, Krystian Bielik, Jan Bednarek) oraz nieobecność Grzegorza Krychowiaka, który wrócił do klubu.

Szansę w pierwszym składzie dostali debiutant Mateusz Wieteska oraz Karol Linetty, który wiosną w barwach Torino spędził na boisku 137 minut. Żaden z nich nie dał argumentów, żeby ponownie zagrać w podstawowej jedenastce.

Skład poznaliśmy tuż przed meczem. Niedzielny trening był zamknięty, poniedziałkowy widzieliśmy przez kwadrans. Michniewicz odwołał regułę otwartości, choć jeszcze przed wyjazdem do Brukseli przekonywał, że jego wybory personalne dla trenera rywali będą raczej bez znaczenia.

Selekcjoner zaprosił na zgrupowanie 38 piłkarzy, ale niektórzy dostali powołania na kredyt i w żadnym meczu nie wyszli na boisko. Kilku innych szansę wykorzystało, budując swoją pozycję w drużynie narodowej.

Jako jedyny - obok Kamila Glika oraz Piotra Zielińskiego - we wszystkich czerwcowych spotkaniach zagrał Szymon Żurkowski i nie zawiódł. Mocnymi punktami reprezentacji w spotkaniu z Holandią byli Nicola Zalewski oraz Matty Cash, więc na rewanż z Belgami także wybiegli w pierwszym składzie.

Zalewski tuż przed przerwą mógł nawet strzelić gola, lecz po podaniu Roberta Lewandowskiego uderzył obok słupka. Więcej momentów było po przerwie, gdy belgijskie szeregi obronne się rozluźniły. Rywale zaczęli tracić kontrolę nad meczem.

Blisko zdobycia gola był Świderski, kilka minut później Szczęsny wygrał pojedynek z Loisem Opend, Polacy ruszyli z kontrą, a Świderski po dośrodkowaniu Lewandowskiego trafił w słupek. Kolejnych okazji już nie było. Nasi piłkarze obudzili się zbyt późno.

Kadra kolejne mecze rozegra we wrześniu. 22 września podejmiemy Holendrów na Stadionie Narodowym, a trzy dni później zmierzymy się na wyjeździe z Walią. Ten ostatni mecz najprawdopodobniej rozstrzygnie o utrzymaniu w najwyższej dywizji Ligi Narodów.

LIGA NARODÓW

Polska - Belgia (0:1)

Bramki: Michy Batshuayi (16)

Żółte kartki: Szymon Żurkowski

Polska: Wojciech Szczęsny - Jakub Kiwior, Kamil Glik, Mateusz Wieteska (84 Kamil Grosicki) - Nicola Zalewski (57 Przemysław Frankowski), Szymon Żurkowski, Karol Linetty (84 Jacek Góralski), Matty Cash  - Piotr Zieliński (57 Karol Świderski), Sebastian Szymański (70 Mateusz Klich), Robert Lewandowski

Belgia: Simon Mignolet - Jan Vertonghen, Toby Alderweireld, Leander Dendoncker - Thorgan Hazard (61 Thomas Foket), Axel Witsel (46 H. Vanaken), Youri Tielemans, Timothy Castagne - Eden Hazard (66 Leonardo Trossard), Michy Batshuayi (66 Lois Openda), Dries Mertens (80 Charles de Ketelaere)