Legia to klub, któremu ze złotego rogu został tylko sznur. Przez lata najlepsza w Polsce pod względem wyników i z idącymi za tym profitami powinna je pomnażać. Właściciel jest wciąż ten sam, więc teoretycznie jego wiedza z każdym rokiem też powinna być większa.

Tym bardziej że Dariusz Mioduski jest mocno osadzony we władzach stowarzyszenia klubów europejskich, gdzie dyskutuje z ludźmi na tym samym poziomie. Niestety, nic z tego nie wynika.

Czytaj więcej

Lech to już nie papierowy tygrys. Tytuł nagrodą za cierpliwość

Liczba błędów personalnych, jakie popełnił, nie świadczy najlepiej o jego fachowości. Dotyczy to nie tylko transferów zawodników, ale przede wszystkim doboru osób podejmujących decyzje o zatrudnianiu i zwalnianiu trenerów czy graczy.

Kto jest winien?

Legia latami pławiła się w luksusie, myśląc, że tak będzie zawsze. Rozpieszczały ją tytuły i wyróżnienia biznesowe. Przez lata nie miała sobie równych. Ale w końcu rywale przejrzeli na oczy, przestali klękać przed majestatem, co skończyło się porażkami aż w 17 meczach. Czegoś takiego najstarsi warszawiacy nie pamiętają.

Kto ponosi za to winę? Kolejni trenerzy, zbyt słabi i niezbyt ambitni zawodnicy? Wszyscy po trochu. Ale ktoś na nich postawił, myśląc, że dokonuje najlepszego wyboru. Fachowość tych osób została mocno nadszarpnięta. W działaniach Legii widać też brak konsekwencji.

17 meczów

przegrała w tym sezonie Legia

To oznacza, że więcej razy schodziła z boiska pokonana, niż z remisem lub zwycięstwem

Jeszcze w ubiegłym roku Czesław Michniewicz zdobył z Legią mistrzostwo, korzystając w znacznym stopniu z pracy Aleksandara Vukovicia. Ale w nowym sezonie Legia Michniewicza przegrywała mecz za meczem, więc Mioduski przeprosił się z Vukoviciem. Serb wyprowadził drużynę z kryzysu, a w nagrodę nie przedłużono z nim umowy. Ktoś inny będzie zaczynał przy Łazienkowskiej od nowa.

Lech jest na drugim biegunie. Pod względem sukcesów i budżetu ustępuje w lidze jedynie warszawianom, ale też miewa wpadki. Sezon 2020/2021 zakończył na 11. miejscu i była to klęska taka, jak teraz Legii. Tyle że w Poznaniu nie robiono żadnych gwałtownych ruchów, nie zmieniano trenera, dobrze dobierano graczy i teraz poznaniacy zbierają tego efekty.

Autopromocja
TYLKO U NAS

Ambasador Chin w Polsce Sun Linjiang o nowej ofercie współpracy Pekinu z Warszawą

CZYTAJ

Godny uznania jest fakt, że Lech wygrał ligę, choć na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek dostał mocny cios – przegrał finał rozgrywek o Puchar Polski. Czwarty raz w ciągu ośmiu lat. Dla trenera Macieja Skorży to była druga porażka na tym szczeblu. Fakt, że po takim nokaucie Lech pozbierał się i wygrał dwa mecze (w tym bodaj najważniejszy, z Piastem w Gliwicach), wystawia trenerom i zawodnikom jak najlepsze świadectwo.

Raków pisze historię

Raków miał prawo czuć się lepiej psychicznie, okazało się jednak, że nie zniósł dobrze pozycji faworyta. Kiedy Lech wygrywał, Raków remisował w Częstochowie z Cracovią i przegrywał w Lubinie z Zagłębiem. W ostatniej kolejce będzie musiał pokonać Lechię, żeby Pogoń, przy prawdopodobnym zwycięstwie nad Bruk-Betem, nie zepchnęła go na trzecie miejsce.

Jakkolwiek by było, Raków już pisze historię, powtarza bowiem sukcesy sprzed roku, kiedy zdobył puchar i zajął drugie miejsce w lidze. Raków gra na stadionie odbiegającym normami od Europy, a Częstochowa nie jest metropolią. Ale Marek Papszun pracuje w klubie od roku 2016, przeprowadził go od drugiej ligi na salony i to jemu należy się tytuł Trenera Sezonu. Sukces przychodzi wtedy, kiedy trener i jego szefowie mówią tym samym głosem. A jeśli prezesi się na robocie nie znają (co w większości klubów ligowych stanowi normę), to niech się lepiej nie odzywają.

Wisły żal

Bardzo przykrą niespodzianką jest spadek Wisły Kraków. Po 26 latach pełnej sukcesów gry w Ekstraklasie i zwycięstwach w rozgrywkach europejskich przychodzi porażka. Przez te ćwierć wieku w klubie rządził Bogusław Cupiał (i wtedy były sukcesy), potem bandyci i wreszcie trójka nowych właścicieli robiących wszystko, żeby odbudować zaufanie do klubu oraz poziom sportowy.

Była nadzieja, bo Jakub Błaszczykowski zna się na grze na boisku, a Jerzy Brzęczek jest dobrym trenerem. Nie udało się. Narzekania na sędziów, którzy jakoby krzywdzili swoimi decyzjami Wisłę, są zbyt słabym argumentem na obronę. Sędziowie krzywdzą wszystkich, a VAR wcale nie rozwiązuje problemów, lecz często tylko je pomnaża.

Czytaj więcej

Ekstraklasa. Wisła Kraków w pierwszej lidze

Wisła poległa na polityce transferowej. Piłkarze w większości nie reprezentują poziomu Ekstraklasy. Jak można przegrać z Radomiakiem najważniejszy z ostatnich meczów 2:4, prowadząc 2:0? Ale w Wiśle nie ma kto strzelać goli, bronić ani organizować gry. Najlepszy strzelec Yaw Yeboah zdobył pięć bramek, zajmuje na liście najskuteczniejszych 40. miejsce, zresztą już go w klubie nie ma.

Liga była ciekawa, co nie oznacza, że stała na wysokim poziomie. Nawet drużyny, które spadły, dostarczały wiele emocji, a Kamil Kiereś został wybrany Trenerem Miesiąca Ekstraklasy, po trzech zwycięstwach Górnika Łęczna w grudniu. Ten tytuł przypadł też Jackowi Magierze (za lipiec) i Dariuszowi Banasikowi (za listopad). Wszyscy już nie pracują. Kiereś sam zrezygnował ze względu na stan zdrowia, Magierę zwolnił Śląsk, a Banasika – Radomiak.

Z trenerami to w ogóle dziwna sprawa. Im więcej zmian, tym słabsze wyniki. W pierwszych pięciu klubach tabeli (Lech, Raków, Pogoń, Lechia, Piast) trenerzy rozpoczęli sezon i go zakończyli. W czterech ostatnich (Łęczna, Bruk-Bet Termalica, Wisła Kraków, Śląsk) doszło do zmian, ale nic to nie dało.

Wspominamy o zwolnieniu trenerów miesiąca, ale ta przykrość spotkała też Macieja Bartoszka (Wisła Płock), który jako opiekun Korony został nawet Trenerem Sezonu. Takie zmiany nie przynoszą efektu, jeśli nie idą za nimi inne: w organizacji klubu, współpracy z dyrektorami sportowymi. Jeśli Dariusz Mioduski myślał, że zatrudni Marka Papszuna i będzie miał w Warszawie Ligę Mistrzów, to jest w błędzie. Jeżeli w Legii uważają, że receptą na bolączki będzie Kosta Runjaić, to też mogą się rozczarować. Trener musi funkcjonować w sprawnie działającym organizmie, a jak trafi na cwaniaczków lub ignorantów, to sobie tylko ręce urobi.

Jeszcze poczekajmy

Jedna zmiana trenerska warta jest podkreślenia. To odejście z Cracovii Michała Probierza, pracującego tam od roku 2017 w dwóch rolach: trenera i dyrektora sportowego. To był dobry czas, bo Cracovia trzykrotnie dostała się do Ligi Europy i zdobyła Puchar Polski. Probierza zastąpił Jacek Zieliński, otrzymał wsparcie dyrektora sportowego Stefana Majewskiego i nie jest gorzej. Ale to niemożliwe, żebyśmy o Probierzu zapomnieli. Jest zbyt wyrazisty.

Odkryciem Sezonu pozostaje Dawid Szulczek, urodzony w roku 1990, czyli trener młodszy od kapitana Warty Poznań Łukasza Trałki o sześć lat. To była jedna z niewielu zmian, które przyniosły korzyść. Niektórzy widzą w Szulczku talent na miarę Juliana Nagelsmanna. Otrzymał już nawet nominację na Trenera Sezonu. Po pół roku pracy? Przecież to nie ma sensu.