Miliarder flirtował z Chelsea już trzy lata temu, a później bez skutku próbował kupić Tottenham Hotspur. Teraz wreszcie dopnie swego.

Boehly w sporcie nie jest żółtodziobem. To współwłaściciel Los Angeles Dodgers (bejsbol) i Los Angeles Lakers (koszykówka), który wraca do domu, bo biznesu uczył się na London School of Economics (LSE). Dziennikarze „The Sun” dotarli nawet do księgi rocznikowej, gdzie obok swojego zdjęcia wpisał: „Jeden z przyszłych liderów Stanów Zjednoczonych”.

Mały palec lewej stopy

Nie kupuje Chelsea sam. Stoi za nim firma Clearlake Capital, a obok niego inni miliarderzy: Mark Walter i Hansjoerg Wyss.

Do sprzedaży dojdzie pod koniec maja, zostały tylko formalności. Inwestorzy zapłacą za Chelsea rekordowe 2,5 mld funtów. Pieniądze te zostaną zamrożone na koncie bankowym z zamiarem przekazania na akcje charytatywne. Roman Abramowicz w momencie wystawienia klubu na sprzedaż obiecał, że pomoże ofiarom wojny w Ukrainie.

Amerykanie zapowiadają inwestycje, bo na konto klubu trafi dodatkowe 1,75 mld funtów. Większość pochłonie renowacja stadionu Stamford Bridge.

Niektórzy ogłosili już, że sprzedaż Chelsea to koniec ery Abramowicza, który w 2003 roku przejął zadłużony klub i dzięki 2-mld inwestycjom zamienił go w jedną z najpotężniejszych ekip Europy. Londyńczycy pięć razy wygrali Premier League, zdobyli pięć Pucharów Anglii, trzy Puchary Ligi i dwukrotnie triumfowali w Lidze Mistrzów.

Wielu ogłosiło koniec ery Abramowicza, ale w Chelsea pozostają ludzie oligarchy

Rosjanin nie musi jednak oddać całej władzy. „Financial Times” donosi, że pozycje w Chelsea zachowają jego wieloletni wspólnicy: prezes Bruce Buck oraz dyrektor Marina Granowskaja.

Powiązania oligarchy z tym pierwszym sięgają lat 90., kiedy Buck pracował dla firmy, która doradzała Sibnieftowi, gdy szefował mu Abramowicz. Amerykanin pomagał też Rosjaninowi przy zakupie klubu, a później został jego prezesem. Kiedy ktoś nazywa go prawą ręką Abramowicza, odpowiada tylko, że jest raczej małym palcem lewej stopy.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Granowskaja trafiła do Sibnieftu w 1997 roku, a po nabyciu Chelsea reprezentowała Abramowicza w zarządzie. Dyrektorem została w 2013 roku, zajmuje się przede wszystkim transferami.

Chodzi o wygrywanie

Abramowicz wystawił klub na sprzedaż na początku marca. Proces przyspieszył, gdy brytyjski rząd zamroził jego aktywa w ramach sankcji nałożonych na oligarchów powiązanych z Władimirem Putinem.

Chelsea żyje w zawieszeniu: nie może handlować piłkarzami, restrykcje dotknęły nawet sprzedaży gadżetów i biletów.

Nowy właściciel zwiąże się z klubem na długo – co najmniej do 2032 roku. To był jeden z warunków sprzedaży.

Elliott Management, który w 2018 roku kupił za 700 mln euro AC Milan i teraz – po restrukturyzacji – może go sprzedać powiązanemu z bahrańskim rządem Investcorpowi za 1,2 mld, pokazał, że na piłce można dziś zarobić.

Joe Ravitch z koordynującego sprzedaż Chelsea banku Raine przekonuje, że wartość The Blues oraz innych ekip Premier League może za pięć lat przekroczyć 10 mld dol.

Chelsea będzie siódmym brytyjskim klubem, którym pokierują Amerykanie – po Arsenalu, Liverpoolu, Aston Villi, Burnley, Crystal Palace i Manchesterze United.

Abramowicz, kiedy kupował Chelsea, był dopiero drugim właścicielem klubu Premier League pochodzącym spoza Wysp Brytyjskich. Dziś w rękach lokalnych inwestorów jest tylko pięć drużyn.

Nie wszystkim to się podoba. Kibice regularnie apelują do Stanley’a Kroenkego, żeby sprzedał Arsenal, a na stadionie Manchesteru wciąż można znaleźć naklejki z napisem: „Glazers Out”.

Fani Chelsea na razie patrzą w przyszłość z życzliwym spokojem. Najważniejsze, że sprzedaż klubu to kwestia czasu i nie grozi mu właścicielski kryzys, bo czas uciekał. Sam Boehly zapewnia, że nie traktuje klubu jako inwestycji i w rozmowie z Bloombergiem zapewnia: – Piłka nożna to najważniejszy sport na świecie. A nam chodzi przede wszystkim o wygrywanie.