Laporta miał otrzymać 54,28 proc. głosów socios (członków klubu FC Barcelona), 29,99 proc. głosów otrzymał Victor Font, a 8,58 proc. - Toni Freixa.

Na stanowisku prezesa Laporta zastąpił Josepa Marię Bartomeu, który podał się do dymisji w październiku, aby uniknąć usunięcia ze stanowiska w wyniku wotum nieufności. Bartomeu znalazł się na cenzurowanym u kibiców, po tym jak Lionel Messi, największa gwiazda Barcelony, próbował opuścić klub latem 2020 roku i wciąż nie przedłużył kontraktu wiążącego go z Barceloną do czerwca 2021 roku (jeśli nie podpisze nowej umowy 1 lipca 2021 roku będzie mógł odejść z Barcelony za darmo).

Barcelona znajduje się w głębokim kryzysie - w tym sezonie prawdopodobnie odpadnie z rozgrywek Ligi Mistrzów już w 1/8 finału (w pierwszym meczu tej fazy rozgrywek przegrała na własnym stadionie z PSG 1:4).

W wyborach prezesa Barcelony wzięło udział 51 765 z 109 531 uprawnionych do głosowania członków klubu.

W swoim przemówieniu po wygraniu wyborów Laporta zwrócił uwagę, że Leo Messi był wśród osób, które oddały głos w wyborach. - To jasny sygnał, że Leo kocha Barcę - mówił.

- Najlepszy piłkarz świata kocha Barcę i, mam nadzieję, jest to znak, że zostanie w Barcelonie, czego wszyscy chcemy - dodał Laporta.

Laporta był już prezesem Barcelony od 2003 do 2010 roku. Barcelona w tamtym okresie wywalczyła cztery tytuły mistrza Hiszpanii i wygrała dwa razy Ligę Mistrzów.