Polski as już wie, czy wieczór w paryskim teatrze Chatelet będzie należał do niego. Zwycięzcę o wynikach poinformowano dużo wcześniej, zrobiono mu sesję zdjęciową i przeprowadzono z nim wywiad.

Czy na okładce najbliższego numeru „France Football" po raz pierwszy znajdzie się Lewandowski, czy znów ozdobi ją Leo Messi, a może wszystkich pogodzą Karim Benzema lub Jorginho? To pilnie strzeżona tajemnica.

Czytaj więcej

Robert Lewandowski wybrany piłkarzem roku przez dziennik "Tuttosport"

Ostatnio piłkarska Europa bawiła się w snucie domysłów, w internecie krążyły zdjęcia z rzekomymi wynikami. Trwały dyskusje, czy na nagrodę bardziej zasłużył Messi, który z Argentyną wygrał Copa America, czy też Lewandowski bijący rekordy Gerda Muellera i własne. Zwolenników mieli też Jorginho – mistrz Europy z Włochami i triumfator Ligi Mistrzów z Chelsea – oraz Benzema, przeżywający drugą młodość w Realu i reprezentacji Francji. Faworytem bukmacherów jest Messi, a z pojawiających się codziennie przecieków można wyczytać, że Lewandowski na pewno będzie w pierwszej trójce. To by oznaczało, że zajmie najwyższe miejsce w karierze.

Dotychczas nigdy nie stał na podium. W 2015 roku był czwarty – za Messim, Cristiano Ronaldo i Neymarem. To był najlepszy wynik polskiego piłkarza od czasu trzeciej pozycji Zbigniewa Bońka w 1982 roku. Na podium z Polaków znalazł się jeszcze tylko Kazimierz Deyna (też trzeci w 1974 roku).

W 2016 roku, po udanym dla Polski Euro, Lewandowski został sklasyfikowany na 16. miejscu, co podsumował krótko, lecz dosadnie: „le cabaret". W kolejnym plebiscycie był dziewiąty, rok później zabrakło go w gronie 30 nominowanych, a w 2019 roku wrócił do czołowej dziesiątki – zajął miejsce ósme.

Przed rokiem ze względu na pandemię „France Football" zdecydował się nie przyznawać nagrody. Lewandowski znów nie krył rozczarowania, bo z Bayernem triumfował w Lidze Mistrzów, co dawało mu solidne podstawy, by wierzyć, że wreszcie zostanie doceniony i wygra.

Czytaj więcej

LM: Napastnik Ajaksu dogonił Roberta Lewandowskiego

Na pocieszenie pozostał mu tytuł Piłkarza Roku FIFA. Wtedy nie było jednak gali ani czerwonego dywanu. Ceremonia z powodu koronawirusowych restrykcji miała charakter wirtualny. Wyboru dokonywali kapitanowie i selekcjonerzy reprezentacji oraz dziennikarze i kibice z ponad 200 krajów.

W plebiscycie „France Football" biorą udział wyłącznie dziennikarze (z Polski Maciej Iwański z TVP Sport). Losy zwycięstwa w tym roku miały się ważyć do ostatniej chwili. Głosować można było do 24 października, ale podobno w jednym przypadku zezwolono na powtórne przysłanie zgłoszenia. Nie miało to wpływu na wyniki.

Od 2008 roku tylko raz zdarzyło się, by uhonorowano kogoś spoza dwójki Messi–Ronaldo. Był to Luka Modrić, który w 2018 roku poprowadził Chorwację do finału mundialu, a Real do triumfu w Champions League. – Teraz nikt nie zasłużył na wygraną bardziej niż Robert – stwierdził trener Bayernu Julian Nagelsmann po sobotnim meczu z Arminią Bielefeld.

Bawarczycy wymęczyli zwycięstwo 1:0 po golu Leroya Sane i pozostali liderem Bundesligi. Mają punkt przewagi nad Borussią (3:1 z Wolfsburgiem), z którą zmierzą się w najbliższy weekend. Czy Lewandowski przyjedzie do Dortmundu jako zdobywca Złotej Piłki, czy znów będzie musiał obejść się smakiem?

Transmisja gali o 20.30 w TVP 1, studio w TVP Sport od 19.00