Trudno szukać nadziei, gdy drużyna przegrywa mecz za meczem. Tak źle nie było od 1936 roku, Legia stała się obiektem żartów, można przeczytać, że jest dziś najgorszym mistrzem w Europie.

Dwa zwycięstwa na początku pucharowych rozgrywek sprawiły jednak, że zespół z Warszawy do ostatniej kolejki będzie się liczyć w rywalizacji o wyjście z grupy, a w najgorszym przypadku o trzecie miejsce równoznaczne z trafieniem po zimowej przerwie do mniej prestiżowej Ligi Konferencji. I to mimo dwóch wysokich porażek z Napoli.

Gdyby w czwartek Legia po raz drugi pokonała Leicester, byłaby już krok od awansu. To właśnie po tamtym zwycięstwie nad Anglikami na Łazienkowskiej zaczęła się fatalna seria mistrzów Polski. Od końca września wygrali tylko jeden mecz – z trzecioligowym Świtem Skolwin w Pucharze Polski.

Czytaj więcej

Trener Marek Gołębiewski zarządził obowiązkową naukę języka polskiego dla zagranicznych piłkarzy Leg
Czarna godzina Legii. Sytuacja wynika w znacznym stopniu z polityki transferowej

To był debiut na ławce Marka Gołębiewskiego. Trener rezerw miał wcielić się w rolę ratownika i wstrząsnąć pierwszą drużyną. Dostał życiową szansę, ale na razie nie znalazł rozwiązania problemu i Legia coraz bardziej nerwowo rozgląda się za nowym szkoleniowcem. Pomoc oferuje Aleksandar Vuković. Zwolniony przed rokiem Serb ma nadal ważną umowę z klubem.

– Niezależnie od goryczy, jaką odczuwam z powodu tego, jak się rozstaliśmy, gdyby pojawiła się taka propozycja, odłożyłbym dumę na bok. Mój kontrakt obowiązuje do czerwca 2022 roku, więc nie stawiałbym żadnych dodatkowych warunków finansowych – stwierdził Vuković w rozmowie z serbskim portalem Mozzart Sport. Dodał, że miałby tylko jedną prośbę dotyczącą współpracy z pewnymi osobami w klubie.

Marzeniem właściciela Legii Dariusza Mioduskiego jest zatrudnienie Marka Papszuna, ale wątpliwe, by twórca sukcesów Rakowa Częstochowa zechciał w trakcie sezonu porzucać zespół, z którym może walczyć o mistrzostwo.

Legia poleciała do Leicester bardzo osłabiona, m.in. bez zawieszonego za kartki Josue i kontuzjowanego Lirima Kastratiego. Wciąż do gry nie są gotowi Artur Boruc i Maik Nawrocki. Trener rywali Brendan Rodgers nie lekceważy jednak mistrzów Polski.

– Czasami zmiana środowiska czy rozgrywek wyzwala dodatkową motywację. Jestem przekonany, że ligowe kłopoty Legii nie będą miały znaczenia i czeka nas wymagające spotkanie – mówi Rodgers, wymieniany w gronie kandydatów do zastąpienia Ole Gunnara Solskjaera w Manchesterze United.

Leicester też ma swoje problemy. W trzech ostatnich meczach Premier League zdobył tylko punkt i okopał się w środku tabeli, w sobotę został rozbity przez Chelsea (0:3), co spotkało się z gwizdami kibiców.

– To bardzo trudne dla zawodników, gdy nie odczuwają wsparcia. Nie można zarzucić nam braku zaangażowania, w Anglii mierzymy się z najlepszymi drużynami na świecie. Kibice zawsze nam pomagali i liczę, że w czwartek będzie podobnie – przyznaje Rodgers.

Sytuację w grupie C skomplikował jeszcze bardziej rozegrany już w środę mecz w Moskwie. Ostatni w tabeli Spartak pokonał 2:1 Napoli z Piotrem Zielińskim w składzie i zepchnął rywali z Włoch z pozycji lidera. Legia spadła na trzecie miejsce, a za dwa tygodnie podejmie Spartaka. Tu jeszcze wiele może się wydarzyć.

Grupa C

Spartak Moskwa – Napoli 2:1

(A. Sobolew 3-z karnego i 28 - E. Elmas 64)

 

Jutro grają

Leicester – Legia

(21.00, Viaplay)

 

Tabela

1. Spartak 5 7 9-9

2. Napoli 5 7 12-8

3. Legia 4 6 3-7

4. Leicester 4 5 7-7

 

9 grudnia:

Legia – Spartak

Napoli – Leicester