Przez godzinę piłkarze obu drużyn testowali cierpliwość kibiców. Oglądaliśmy futbolowe szachy, emocji było jak na lekarstwo. Rosły wątpliwości, czy kolejny turniej w kalendarzu ma sens. Końcówka tego wieczoru wynagrodziła jednak cierpienia.

Wystarczył gol Mikela Oyarzabala, by tempo nabrało przyspieszenia. Francuzi rzucili się do odrabiania strat i błyskawicznie wyrównali. Asystował Kylian Mbappe, efektownym strzałem z dystansu popisał się Karim Benzema, Unai Simon nie sięgnął podkręconej piłki i po dwóch minutach rywalizacja zaczynała się od nowa.

Czytaj więcej

Polska - San Marino. Zadanie wykonane, teraz mecz o awans

Jej finał był szczęśliwy dla Francji. Mbappe dostał podanie od Theo Hernandeza, zwiódł bramkarza i trafił na 2:1. Wydawało się, że był na spalonym, interweniował VAR, ale gol został uznany, bo piłkę po drodze dotknął jeszcze hiszpański obrońca.

Hiszpanie w końcówce przypuścili szturm na francuską bramkę, ale nie znaleźli sposobu na świetnie spisującego się Hugo Llorisa. Trójkolorowi okazali się mistrzami powrotów, bo w półfinale, przegrywając 0:2, pokonali Belgów. Za zwycięstwo w turnieju zarobili 6 mln euro, zostali pierwszą drużyną, która do mistrzostwa Europy i świata dołożyła triumf w Lidze Narodów.

Ta niedziela miała należeć do Włochów. Ale mistrzowie Europy w półfinale potknęli się o Hiszpanię i pozostała im gra o trzecie miejsce. Na osłodę pokonali w Turynie 2:1 Belgię. Może będzie to początek nowej, długiej zwycięskiej serii. Poprzednia trwała ponad trzy lata i liczyła 37 meczów.

LIGA NARODÓW

Finał
Hiszpania - Francja 1:2

(M. Oyarzabal 64 - K. Benzema 66, K. Mbappe 80)

Mecz o trzecie miejsce
Włochy - Belgia 2:1

(N. Barella 46, D. Berardi 65-z karnego - C. De Ketelaere 86)