Benfica Lizbona obroniła w Eindhoven zaliczkę wywalczoną w pierwszym meczu i - po bezbramkowym remisie - awansowała do fazy grupowej. Znów w jednej z głównych ról wystąpił bramkarz ekipy z Lizbony, Odysseas Vlachodimos, który - zwłaszcza w pierwszej połowie - niemal w pojedynkę zatrzymywał Holendrów - czytamy w Onecie.

Benfica od 24 minuty grała w dziesiątkę, po tym jak z boiska wyleciał Lucas Verissimo. Gospodarze nie potrafili jednak wykorzystać przewagi liczebnej.

PSV Eindhoven - mimo znakomitej postawy bramkarze Benfiki - powinien wyjść na prowadzenie w 62. minucie, ale Erin Zahavi mając przed sobą pustą bramkę trafił w poprzeczkę.

Zahavi mógł też dać nadzieję na awans PSV w ostatnich minutach meczu, ale strzelając z rzutu wolnego z ok. 20 metrów nie trafił w bramkę.

Ostatecznie kibice w Eindhoven nie zobaczyli żadnego gola, a PSV musi zadowolić się grą w Lidze Europy.

Pięć goli obejrzeli za to kibice w czasie meczu Ferencvarosu z BSC Young Boys Berno. Tak jak przed tygodniem mecz znów wygrali 3:2 Szwajcarzy i to oni zagrają w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

W trzecim wtorkowym meczu bułgarski Łudogorec Razgrad wygrał z Malmoe 2:1, ale w pierwszym meczu Szwedzi wygrali 2:0 i dzięki tej zaliczkę to oni zagrają w Lidze Mistrzów.