Dla Bayernu to dziewiąty tryumf w Superpucharze Niemiec w historii - czytamy w Onecie.

Gole, jakie Lewandowski strzelił Borussii, to bramki numer 28 i 29 jakie kapitan reprezentacji Polski strzelił w starciu Bayernu z Borussią, które Niemcy określają mianem "Der Klassiker". Żaden inny piłkarz nie trafiał w tych spotkaniach tak często.

Borussia mogła wyjść na prowadzenie w 19. minucie, ale Marco Reus przegrał pojedynek sam na sam z Manuelem Neuerem.

W 36. minucie Neuera pokonał Youssoufa Moukoko, ale sędzia nie uznał gola dopatrując się spalonego. Bayern odpowiedział na to groźnym strzałem Kingsleya Comana, który jednak był niecelny.

Celnie uderzył za to w 41. minucie Lewandowski, który wykorzystał dośrodkowanie Serge'a Gnabry'ego i głową pokonał bramkarza ekipy z Dortmundu.

W 50. minucie Lewandowski popisał się z kolei asystą - otrzymał złe podanie od Alphonso Daviesa, ale uratował piłkę zagrywając piętą do Thomasa Muellera, a ten - z bliska - podwyższył prowadzenie Bayernu.

Na tym emocje się nie skończyły - bo w 64. minucie Marco Reus pięknym strzałem zza pola karnego pokonał Neuera zdobywając bramkę kontaktową.

Nie na wiele się to jednak zdało, bo w 74. minucie Manuel Akanji popełnił błąd przy wyprowadzaniu piłki - futbolówka trafiła pod nogi Corentina Tolisso, który zagrał do Lewandowskiego, a polski napastnik nie miał problemów z pokonaniem Greogora Kobela.

Było to pierwsze zwycięstwo Bayernu w oficjalnym meczu pod wodzą nowego trenera, Juliana Nagelsmanna.