Zlatan Ibrahimović, który był pierwszą wielką gwiazdą sprowadzoną do Paryża przez katarskich szejków, na takie stwierdzenie z pewnością by się obruszył, ale prawda jest taka, że równie głośnego transferu we Francji dotąd nie było.

Wiele obiecują sobie wszyscy. Kibice i właściciele PSG – piłkarskich fajerwerków i wygrania wreszcie Ligi Mistrzów, marketingowcy – wymiernych zysków ze sprzedaży koszulek i pamiątek oraz podboju przez klub nowych rynków, szefowie Ligue 1 – wzrostu zainteresowania rozgrywkami poza granicami Francji.

Choć paryżanie sięgali już po znane nazwiska – wspomnianego Zlatana, Davida Beckhama czy Neymara – żadnemu z nich nie udało się na dłuższą metę zmienić postrzegania ligi, a drużynie dać sukcesów na miarę oczekiwań.

PSG łapie okazje

Ligue 1 wciąż jest ubogim krewnym angielskiej Premier League i hiszpańskiej Primera Division, z zazdrością patrzy też na Bundesligę. Mecze Paris Saint-Germain z Olympique Marsylia, uznawane kiedyś za szlagiery, już dawno przestały wzbudzać emocje poza Francją, nie licząc tych powodowanych przez chuliganów.

PSG raz na kilka lat traci tytuły, ale to nie efekt silnej konkurencji, tylko innych priorytetów. Paryżanie nieustannie gonią za europejskim trofeum, więc wpadki na krajowym podwórku nikogo nie martwią, jedynie napędzają zakupowe szaleństwo.

Tak było w 2012 roku, kiedy po przegranym wyścigu z Montpellier do zespołu dołączyli Ibrahimović, Marco Verratti, Ezequiel Lavezzi i Thiago Silva. Tak było również pięć lat później, gdy po oddaniu tronu Monaco, szejkowie rozbili bank, by ściągnąć z Barcelony Neymara, a rywalom wyrwali serce – Kyliana Mbappe. Tak jest i teraz, kiedy po utracie mistrzostwa na rzecz Lille, a przede wszystkim po kolejnym niepowodzeniu w Champions League zbroją się na potęgę, choć innymi środkami.

Czterech z sześciu gwiazdorów – Messi, bohater Euro Gianluigi Donnarumma, Sergio Ramos i Georginio Wijnaldum – przyszło za darmo, bo kończyły się im kontrakty. PSG zachowuje się jak kobieta, która ruszyła do sklepów na wyprzedaże, łapie każdą okazję, a dopiero później zastanowi się, czy wszystkie zakupy były jej potrzebne.

Wpasowanie kolejnych piłkarzy do i tak już gwiazdorskiej jedenastki będzie dla trenera Mauricio Pochettino nie lada wyzwaniem. A przecież z Porto wykupiono jeszcze Danilo Pereirę (za 16 mln), a z Interu Achrafa Hakimiego – na razie w gronie nowych twarzy najdroższego (60 mln).Te kosztowne zbrojenia nie są czymś niezwykłym: Manchester City, inny klub sponsorowany przez arabskich właścicieli, zapłacił właśnie dwa razy więcej za Jacka Grealisha, który na Euro był w reprezentacji Anglii tylko rezerwowym, a Manchester United wydał 85 mln na młodą gwiazdę Borussii Dortmund Jadona Sancho.

Wyjątek dla czarodzieja

„Messi rozpoczyna rewolucję francuską" – pisze madrycka „Marca". Transferowe okno jeszcze się nie zamknęło (w wielkich ligach jest otwarte do 31 sierpnia), ale PSG już wydaje się królem letniego polowania i głównym kandydatem do triumfu w Lidze Mistrzów.

– To mój cel i moje marzenie. Ale czasem nie wystarczy do tego nawet najlepsza drużyna, potrzeba też odrobiny szczęścia – mówił Messi podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami w Paryżu.

Nie ukrywał, że opuszczenie po 21 latach Barcelony było dla niego bolesne. – Wszyscy wiedzą, jakim uczuciem darzę ten klub. To zawsze będzie mój dom. Jeśli nasze drogi skrzyżują się w Europie, dziwnie będzie wracać na Camp Nou w innej koszulce, ale taki jest futbol – powiedział Argentyńczyk. Podkreślił też, jak ważne są dobre relacje w szatni. – Mam tu wielu znajomych i przyjaciół. To oni sprawili, że wybrałem ten klub.

Na razie w PSG panuje sielanka. Neymar był mu gotów oddać swoją „10" na koszulce, ale Messi wybrał „30", w której debiutował w Barcelonie. Potrzebował do tego zgody władz ligi, bo we Francji to jeden z numerów zarezerwowanych dla bramkarzy (wcześniej występował z nim w Paryżu m.in. Marcin Bułka). Ale czego się nie robi dla czarodzieja piłki, jak nazwał go prezes Nasser Al-Khelaifi.

Francuski rząd zaoferował PSG pomoc na wypadek kłopotów ze spełnieniem reguł finansowego fair play narzuconych przez UEFA. Wydawało się, że przyjście Messiego będzie wiązało się z koniecznością sprzedaży Mbappe, ale rozmowy na szczycie pozwoliły wypracować konsensus: zatrzymanie młodego gwiazdora leży w interesie całej Francji. Zwłaszcza w kontekście ostatniego zamieszania z prawami do transmisji ligi.Tym, którzy wątpią, że klub będzie w stanie opłacić wszystkich gwiazdorów bez łamania reguł UEFA, Al-Khelaifi odpowiada: – Zanim cokolwiek zrobimy, dokonujemy analizy kosztów. Zawsze będziemy przestrzegać zasad.

Nawet jeśli Mbappe dojdzie do porozumienia z PSG i złoży podpis pod nowym kontraktem, nowego tercetu raczej prędko w akcji nie zobaczymy. Messi dopiero co wrócił z wakacji. Od wygranej z Argentyną w Copa America trenował tylko indywidualnie. Musi nadrobić zaległości.

Debiut we wrześniu?

Według dziennika „Le Parisien" szefowie PSG chcą, by zadebiutował przed własną publicznością. W najbliższą sobotę drużyna podejmie Strasbourg, a później czekają ją dwa mecze wyjazdowe: z Brestem i Stade Reims. Możliwe więc, że Messi pierwszy raz kibicom pokaże się dopiero po przerwie na eliminacje mundialu w Katarze – 12 września, gdy PSG zagra z Clermont. A potem zacznie realizować paryski sen o zwycięstwie w Lidze Mistrzów.

„Nie potrafili pokonać nas na Red Bull Arenie, więc musieli sprowadzić Messiego. Ale gdybyście nie wiedzieli, Messi nie strzelił nam ani jednego gola" – tak transfer Argentyńczyka na Twitterze podsumowano w imieniu klubu RB Lipsk. Oba zespoły w ubiegłym sezonie mierzyły się w fazie grupowej.

Rywale na razie są skorzy do żartów. Ale za kilka miesięcy może być to już śmiech przez łzy. Wszystko w nogach Leo.

Największe transfery PSG w erze szejków (kwoty w euro)

Neymar 222 mln 2017 r.

Kylian Mbappe 180 mln 2018

Edinson Cavani 64,5 mln 2013

Angel Di Maria 63 mln 2015

Achraf Hakimi 60 mln 2021

Mauro Icardi 50 mln 2020

David Luiz 49,5 mln 2014

Thiago Silva 42 mln 2012

Javier Pastore 42 mln 2011

Lucas Moura 40 mln 2013

Leandro Paredes 40 mln 2019