Z dziewięciu europejskich grup, które w niedzielę wylosowano w Durbanie, ta jest jedną z najłatwiejszych. To było jasne już wówczas, gdy Abedi Ayew Pele, dawna gwiazda z Ghany, wyjął z drugiego koszyka kartkę z napisem Polska.

Wciąż nie było wiadomo, która z najwyżej rozstawionych drużyn dołączy do grupy trzeciej - losowano jak zwykle w odwróconej kolejności, od koszyka z najsłabszymi do najsilniejszego. Wśród zespołów, które już w tej grupie się znalazły nie było na szczęście żadnego, którego Polacy chcieli uniknąć: Danii, Ukrainy, przeciwników z zakończonych właśnie eliminacji ME - Belgii, Serbii i Finlandii (wszystkie były w trzecim koszyku).

Christian Karembeu, losujący najsilniejsze zespoły, też miał dla Polski szczęśliwą rękę. Grecja, z którą chciał grać każdy, znalazła się w grupie 2, ale i Czesi nie są przeciwnikiem, który wywołuje takie drżenie nóg jak niżej notowani od nich w rankingu FIFA Francuzi czy Holendrzy.

Może niesłusznie, bo mają wielkich piłkarzy w wielkich klubach, a za sobą całą serię udanych eliminacji. W ME grają nieprzerwanie od 1996 roku, w MŚ zadebiutowali samodzielnie (bez Słowacji) w 2002 roku.

Kolejny grupowy rywal, Irlandia Północna, jest już klasyfikowany znacznie niżej, w czwartej dziesiątce rankingu FIFA (32.). Ostatni raz w wielkim turnieju Irlandczycy zagrali w 1982 roku, w MŚ w Hiszpanii. W eliminacjach poprzednich mistrzostw świata trafili do grupy z Polską. Przegrali w Belfaście i w Warszawie.

W zakończonych właśnie kwalifikacjach do mistrzostw Europy Irlandia Północna grała jak nigdy, przegrała jak zawsze. Potrafiła pokonać Hiszpanię i Szwecję u siebie, zremisować w Danii, ale w rundzie rewanżowej dwa razy z rzędu przegrała po bramkach samobójczych w ostatnich minutach. Euro 2008 odpłynęło, a tytuł króla strzelców eliminacji dla Davida Healy'ego był wątpliwym pocieszeniem.

Słowacy (50. FIFA) od rozpadu Czechosłowacji każdy wielki turniej oglądają przed telewizorami. Na Euro 2008 też nie pojadą, choć mają kilku piłkarzy znanych w Europie, zwłaszcza dobrych napastników z Bundesligi, Marka Mintala i Roberta Vittka. Grupę eliminacyjną mieli trudną, grali z Czechami, Niemcami, Irlandią. Zajęli czwarte miejsce, zdobywali punkty tylko z najsłabszymi przeciwnikami, a i z nimi zdarzały się potknięcia, choćby 2:5 u siebie z Walią.

Słoweńska reprezentacja (83. FIFA) właśnie podnosi się z najgłębszego kryzysu od czasu, gdy ten kraj odzyskał niepodległość. Sukcesy - awans do Euro 2000, do mundialu w 2002 - skończyły się szybko. Najpierw odszedł ich twórca trener Srecko Katanec, potem karierę zakończył przywódca reprezentacji, Zlatko Zahović. Ostatnie eliminacje były koszmarem. Słoweńcy zajęli przedostatnie miejsce w grupie za Rumunią, Holandią, Bułgarią, Białorusią, a nawet Albanią. Gorszy od nich był tylko Luksemburg. W trakcie walki o Euro 2008 zmienił się trener. Branko Oblaka zastąpił Matjaż Kek i zaczął odmładzanie drużyny.

San Marino (197.) dzięki ręce Jana Furtoka ma swoje miejsce w historii polskiej piłki, ale podobne kłopoty jak wówczas naszej reprezentacji sprawia rywalom raz na kilka lat. Ani w eliminacjach MŚ 2006, ani Euro 2008, piłkarze z San Marino nie zdobyli choćby punktu. Nie było drugiej takiej drużyny w Europie, nawet Andora i Wyspy Owcze od czasu do czasu remisowały albo wygrywały.

Eliminacje ruszają jesienią przyszłego roku, szczegółowy terminarz zostanie ustalony w negocjacjach. Dla Polaków jest ważne, że na każdy mecz będą mieli dość blisko, co jest miłą odmianą po podróżach od Portugalii po Kazachstan.

Rozmawiałem już z kilkoma osobami na temat losowania. Większość była zdania, że awans mamy w kieszeni. Powiem szczerze, że mnie to denerwuje. Niczego nie mamy w kieszeni, ponieważ przeciwnicy nie są wcale słabi. Oczywiście, wszyscy są w naszym zasięgu, mogliśmy gorzej trafić. Według mnie Czesi są najgroźniejszymi przeciwnikami, ale to nie jest oryginalne stwierdzenie, biorąc pod uwagę ich wyniki w ostatnich latach. Tyle że my z nimi w tym czasie nie graliśmy. Jestem optymistą, chociaż trzeba się będzie napracować.

Na pierwszy rzut oka losowanie szczęśliwe. Ale Czesi to czołówka europejska – na pewno ich nie zlekceważymy. Słowenia grała już w mistrzostwach świata i Europy, a ze Słowacją różnie się nam układało. Irlandia Północna robi postępy i tylko o San Marino można powiedzieć bez większego ryzyka, że miło się będzie z nimi grało. Wszystkie drużyny są w naszym zasięgu – możemy każdą pokonać, pod warunkiem że do każdego meczu podejdziemy, jakby to była Brazylia. To będzie konieczne, ponieważ różnice w umiejętnościach nie są duże. Dla mnie losowanie jest dodatkowym wyzwaniem – nigdy w życiu nie grałem przeciw Czechom.

Żadna grupa nie jest łatwa, więc myślenie, że po takim losowaniu jesteśmy już w finałach, wydaje mi się zanadto optymistyczne. Owszem, mogę z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że mamy spore szanse, ale my, piłkarze, patrzymy inaczej niż kibice. Kalkulacje na papierze nie mają znaczenia, dopóki nie wygrałeś na boisku. Czesi są faworytem, ponieważ mają najlepszych zawodników, grających w dodatku w dobrych klubach. Ale ich też można pokonać. Nie wolno nam myśleć, że skoro Czesi są teoretycznie najlepsi, to wystarczy, jak powalczymy o drugie miejsce. Musimy zrobić wszystko, żeby zająć pierwsze, nie zawracać sobie głowy barażami, ponieważ grupa jest wyrównana.

Grupa 1

Portugalia, Szwecja, Dania, Węgry, Albania, Malta

Grupa 2

Grecja, Izrael, Szwajcaria, Łotwa, Luksemburg, Mołdawia

Grupa 3

Czechy, Polska, Irlandia Północna, Słowenia, Słowacja, San Marino

Grupa 4

Niemcy, Rosja, Finlandia, Walia, Azerbejdżan, Liechtenstein

Grupa 5

Hiszpania Turcja Belgia Bośnia i Hercegowina Estonia Armenia

Grupa 6

Chorwacja, Anglia, Ukraina, Białoruś, Kazachstan, Andora

Grupa 7

Francja, Rumunia, Serbia, Austria, Litwa, Wyspy Owcze

Grupa 8

Włochy, Bułgaria, Irlandia, Cypr, Gruzja, Czarnogóra

Grupa 9

Holandia, Szkocja, Norwegia, Islandia, Macedonia