W budżecie na rok 2009 przewidziano na sport i kulturę fizyczną 1750 mln zł, więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Ale konieczność szukania oszczędności sprawiła, że pieniędzy będzie mniej.

– Każdy resort musiał obciąć swój budżet o 10 procent – powiedział wczoraj minister Drzewiecki. – Przyznając fundusze związkom, braliśmy pod uwagę ich osiągnięcia na igrzyskach olimpijskich w Pekinie i Atenach, w perspektywie szans na Londyn w roku 2012. Dlatego np. zmniejszyliśmy fundusze dla Polskiego Związku Pływackiego czy Polskiego Związku Kajakowego, które notują regres. Państwo nie jest w stanie utrzymywać wszystkich – stwierdził minister.

Zmniejszono także budżet Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego, curlingu i hokeja na lodzie, mimo że Mariusz Czerkawski przedstawił swój program postawienia tej dyscypliny na nogi.

Zyskają natomiast m.in. związki piłki ręcznej (o 10 proc.) i tenisa ziemnego (o 20 proc.). Z kwoty 5 mln 869 tys. przeznaczonej na nagrody dla sportowców, trenerów i działaczy pozostało niewiele ponad 4 mln. Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim dostanie od ministerstwa o 50 proc. mniej (czyli o 200 tys. zł).

Dotacje dla Centralnego Ośrodka Sportu będą mniejsze o 2 mln 371 tys. zł. Spółka PL.2012 otrzyma o 5 mln zł mniej, a Narodowe Centrum Sportu o 2 mln zł mniej, ma to jednak nie wpłynąć na przygotowania do Euro 2012, ponieważ środki na budowę stadionów znajdują się w tzw. rezerwie celowej i nie zostały naruszone. Nie zmniejszy się także tempo budowy boisk Orlik 2012.

Państwo w całości sfinansuje przygotowania Justyny Kowalczyk i Tomasza Sikory do igrzysk w Vancouver.