Obwieszczono sukces. W czasach kryzysu, kiedy wszystkie firmy szukają oszczędności, znalazł się ktoś, kto chce dokładać do ekstraklasy.

Nie jest to oczekiwany od czasów zerwania negocjacji z Orange sponsor tytularny, ale techniczny, którego znak pojawi się w narożnikach boisk i przy oprawie graficznej w relacjach telewizyjnych.

Umowę na dwa i pół roku poparło 15 klubów, jeden – najprawdopodobniej Śląsk Wrocław związany z piwem Piast – wstrzymał się od głosu, żaden nie był przeciwko.

– Respektujemy kontrakty, które kluby zawarły wcześniej, dlatego na stadionach Śląska, Górnika Zabrze i Jagiellonii Białystok reklama Warki nie będzie tak obecna jak na innych obiektach – powiedział Mariusz Borowiak, członek zarządu grupy Żywiec, właściciela marki Warka.

Borowiak tłumaczył inwestycję w polską ligę udanym związkiem z Lechem Poznań, którego Warka wspiera od dwóch lat. Teraz dostrzega rozwój całych rozgrywek: poprawę infrastruktury i – jak uważa – skuteczną walkę z korupcją. Wysokość kontraktu jest tajemnicą, ale wcześniej mówiono, że za trzyletnią umowę sponsor techniczny musi zapłacić około 10 milionów złotych. Kontrakt z Warką jest krótszy, więc każdy klub za rundę powinien otrzymać nie więcej niż 100 tysięcy złotych.

Prezes Ekstraklasy SA Andrzej Rusko przekonywał, że pieniądze od Warki dla niektórych klubów będą znaczącą częścią budżetu.

Borowiak zapewnił, że inwestycja w polską ligę nie jest związana z nową ustawą, według której na stadionach będzie można pić piwo.

– Rozmawialiśmy z Ekstraklasą, zanim powstał projekt ustawy. Dla kulturalnego spożywania alkoholu nie ma znaczenia, czy odbywa się na stadionie czy 20 metrów przed wejściem – powiedział.