Turyńska monarchia została obalona, bawarska będzie panować co najmniej do przyszłego roku. Bayern wyrównał rekord Juventusu w wielkich ligach, zdobył dziewiąty tytuł z rzędu, a meczem z Borussią Moenchengladbach (6:0) pokazał, że ten serial może mieć kolejne sezony.

Piłkarze Hansiego Flicka nie musieli wygrywać, dzięki zwycięstwu Borussii Dortmund nad RB Lipsk (3:2) pewni mistrzostwa byli już przed wyjściem na boisko i chyba nikt nie miałby do nich pretensji, gdyby udzieliła im się świąteczna atmosfera.

Zagrali jednak tak, jakby chcieli wymazać z pamięci wszystkie złe momenty z ostatnich miesięcy – udowodnić, że nie złamało ich odpadnięcie z Champions League, wpadka w Pucharze Niemiec (z drugoligowym Holstein Kiel) ani pojedyncze niepowodzenia w Bundeslidze (ledwie cztery porażki). Pewnie chcieli też pożegnać w ładnym stylu trenera, z którym przed rokiem święcili triumfy na każdym froncie.

Flick ze znalezieniem nowej pracy problemów mieć nie będzie, nawet gdyby do skutku nie doszła jego nominacja na selekcjonera reprezentacji Niemiec. Przez półtora roku przebył drogę od mało znanego asystenta, przez trenera tymczasowego, po wizjonera, który przegrał tylko osiem z 84 meczów.

Swojemu następcy poprzeczkę zawiesił bardzo wysoko. Ale 20 lat młodszy Julian Nagelsmann to pilny uczeń Thomasa Tuchela. Po pierwszej kadencji Zinedine'a Zidane'a chciał go zatrudnić Real. Nagelsmann jednak grzecznie odmówił, wybrał RB Lipsk, bo swoją karierę buduje w sposób przemyślany. – Wielu ludzi chce mieć od razu największy dom i najdroższe auto. To problem dzisiejszego świata – tłumaczył swoją decyzję. Czy równie skrupulatnie będzie budował swój Bayern?

Do Monachium zabierze ze sobą z Lipska Dayota Upamecano. Ten transfer dostaje jednak w spadku, bo kontrakt podpisano już w lutym. Francuski obrońca kosztował 42,5 mln euro, ale Nagelsmann oczekuje większych wzmocnień, a swoją listę życzeń przedstawił już dyrektorowi Hasanowi Salihamidziciowi. „Ma poparcie, którego zawsze brakowało Flickowi" – pisze „Bild". Polityka transferowa była źródłem napięcia między obydwoma panami, a nieporozumienia sprawiły, że Flick rozwiązał umowę przed czasem.

Nagelsmann też nie może liczyć na spełnienie każdej zachcianki. Jego zatrudnienie to dla Bayernu wydatek nawet 25 mln euro, a przez pandemię klub stracił aż 150 mln.

– Latem uzupełnimy skład, ale nie widzę powodu, byśmy musieli szastać pieniędzmi. Mamy bardzo wyrównaną, mocną i młodą kadrę – przekonuje prezes Herbert Hainer.

Trzeba będzie szukać kompromisów i okazji na rynku. Na przykład wśród zawodników do wzięcia za darmo. Takich jak Georginio Wijnaldum, któremu kończy się kontrakt z Liverpoolem.

Na razie więcej mówi się jednak o tych, którzy z Bayernem się żegnają. David Alaba podobno już osiągnął porozumienie z Realem, umów nie przedłużą także Jerome Boateng i Javi Martinez. Jak widać, przebudowy wymagać będzie głównie linia defensywna.

W ostatnich dniach znów głośno zrobiło się o przyszłości Lewandowskiego. Sky Sports twierdzi, że do agenta polskiego asa dzwoniło kilku przedstawicieli europejskich gigantów. Pini Zahavi usłyszał jednak podobno po raz kolejny, że Lewandowski nie jest na sprzedaż.

Bayern nie zamierza się pozbywać gracza, który za chwilę może się rozprawić z nieruszonym od pół wieku rekordem Gerda Muellera (40 trafień w sezonie). Hat trick w spotkaniu z Borussią Moenchengladbach sprawił, że Lewandowskiemu brakuje już do tego rekordu tylko dwóch bramek, a przed nim jeszcze mecze z Freiburgiem i Augsburgiem, czyli rywalami, z którymi grać lubi. A koledzy pomogą.

– Jestem wdzięczny, że otrzymałem tak dużo podań. Nie musiałem nikogo o to prosić – zaznaczył Lewandowski po spotkaniu z Moenchengladbach, pytany o udział kolegów przy jego trafieniach.

Nie jest on jedynym reprezentantem Polski, który rozgrywa sezon życia. We Włoszech znów błysnął Piotr Zieliński. Strzelił siódmego gola w Serie A, dołożył dziewiątą asystę, Napoli pokonało 4:1 Spezię.

Scudetto jest już w rękach Interu, za chwilę tytuł odzyska także Manchester City. W sobotę zespół Pepa Guardioli musiał jednak przełknąć gorzką pigułkę. Przegrał próbę sił z Chelsea (1:2), z którą za trzy tygodnie zmierzy się w finale Champions League, tracąc gola w doliczonym czasie.

To był szczególnie ciężki wieczór dla Sergio Aguero. Szykujący się do odejścia najlepszy strzelec City przy prowadzeniu 1:0 nie wykorzystał rzutu karnego. Chciał uderzyć technicznie, w stylu Panenki, ale Edouard Mendy nie dał się nabrać na jego sztuczki. – Gdyby trafił, mówiono by, że jest geniuszem – przyznał po meczu Guardiola.

W ligach wielkiej piątki zostały już tylko dwa znaki zapytania: kto zostanie mistrzem Hiszpanii i Francji.

Mecz Barcelony z Atletico niczego nie wyjaśnił, bo na Camp Nou nie padła ani jedna bramka, skończyło się podziałem punktów i małym rozczarowaniem.

Wciąż nie wiadomo też, czy tytuł zdoła obronić Paris Saint-Germain. Nie czekając jednak na rozwój sytuacji, kontrakt przedłużył pierwszy z gwiazdorów – Neymar.

Nowa umowa Brazylijczyka ma obowiązywać do 2025 roku i ku zaskoczeniu wszystkich zgodził się on podobno na obniżenie pensji z 36 do 30 mln euro rocznie. Teraz czas na ruch Kyliana Mbappe.