Kibice w Neapolu są wobec pana mniej wymagający niż ci w Polsce?

Myślę, że tak.

Dlaczego?

Trzeba ich zapytać.

Może dlatego, że w Napoli więcej jest jednak piłkarzy podobnej jakości jak pan. A w Polsce wielu tak wyszkolonych technicznie zawodników nie ma.

Może tak. Ale nie można powiedzieć, że w reprezentacji nie mamy klasowych zawodników. Szczególnie z przodu.

Mimo to polscy kibice oczekują, że w każdym meczu strzeli pan gola, zaliczy kilka asyst i jeszcze dorzuci jakąś sztuczkę techniczną. Strzelił gola, znaczy, że dobry, nie strzelił, to się nie nadaje.

Może coś w tym jest. We Włoszech zbyt dużo bramek nie strzelam, ale w Neapolu ludziom moja gra się podoba. Mówi się o tym, słyszę te opinie. Że fajnie zagrałem piętą albo położyłem rywala na ziemi zwodem. Po takich zagraniach biją mi brawo. Nie ma oczekiwań, że muszę zdobyć 20 goli w sezonie i dopiero wtedy będzie to docenione.

W tym sezonie zdobył pan najwięcej w karierze goli w Serie A (6), ale jednocześnie mówi pan, że ta liczba powinna być dwucyfrowa.

Brakowało mi trochę szczęścia – trzy razy trafiałem w słupki, dwa razy w meczach z Juventusem i raz z Bologną. W obu klubach są polscy bramkarze, pewnie dlatego nie chciało wejść. Innym razem brakowało lepszej decyzji – jak z Arsenalem, Milanem czy z Interem. Ale i tak jestem zadowolony. Częściej się decyduję na uderzenia niż kiedyś, efektem dwie piękne bramki.

Miniony sezon we Włoszech był w pana wykonaniu najrówniejszy. Bez takich wahań jak w poprzednich latach.

Tak. Szczególnie zadowolony mogę być z rundy wiosennej.

Bo w końcu trener na pana wyraźnie postawił? Carlo Ancelotti otwarcie mówił, że chce w panu obudzić olbrzyma.

Skoro mnie widział przez cały sezon w pierwszym składzie, to chyba musiał być zadowolony. Współpraca z Ancelottim na pewno dużo mi dała. Przyszła do Napoli wielka osobowość, człowiek, który w największych klubach zdobywał trofea. Mam z nim bardzo dobre relacje i dużo się nauczyłem. Nie umiem wskazać jednego konkretu, ale widać po mojej grze, że coś się zmieniło. Uświadomił mi, że mogę sobie radzić na najwyższym poziomie, i myślę, że kolejny sezon będzie dla mnie jeszcze lepszy.

Ancelotti uczynił pana bardziej uniwersalnym piłkarzem?

Na pewno. Szukał dla mnie pozycji niżej, bliżej środka pola, próbował ustawiać jako półlewego pomocnika, schodzącego do środka. Dobrze się odnajdywałem na obu.

Podpatrzył ten pomysł Jerzy Brzęczek i próbował przenieść do kadry.

W pierwszym meczu eliminacji, z Austrią w Wiedniu, faktycznie byłem ustawiony jako półlewy pomocnik.

U Ancelottiego musi pan też więcej pracować w obronie.

To się zaczęło jeszcze u Maurizio Sarriego. On był tym, który jako pierwszy zmusił do jakiejkolwiek pracy w defensywie. Kazał mi grać bardziej agresywnie i wracać po stracie piłki.

Macedonia Północna to najbardziej włoska drużyna z grupowych rywali.

No tak, Goran Pandev z Genoi, w ataku Aleksandar Trajkovski i Ilija Nestorovski z Palermo. Zatrzymałbym się przy Pandevie, bo gość dużo potrafi. Jak mu się zostawi trochę miejsca, to może rzucić piłkę na nos do napastnika. W tym sezonie w meczu Napoli z Genoą spisywał się świetnie. Oczywiście jest tam więcej niezłych piłkarzy – prawy obrońca ze Sportingu Stefan Ristovski czy Ezgjan Alioski, kolega Mateusza Klicha z Leeds United, ale to od Pandeva zależy najwięcej w tej reprezentacji. Mieliśmy już zarys tego, jak gra Macedonia Północna. Każda akcja ofensywna przechodzi przez Pandeva. Ale my też jesteśmy dobrym zespołem i do Skopje jedziemy wygrać.

W czym jesteśmy lepsi?

Wystarczy spojrzeć na kluby, w jakich my gramy, a w jakich oni. To my mamy lepszych zawodników. Ale oczywiście wiemy, że musimy pojechać i zagrać na swoim poziomie. Nie tak jak w pierwszej połowie meczu z Łotwą...

No właśnie. I co trzeba zrobić, żeby pokazać swoją wyższość i nie czekać tak długo jak z Łotwą.

Trzeba wyjść z odpowiednim nastawieniem i skoncentrowanym.

To na Łotwę wyszliście ze złym nastawieniem i nieskoncentrowani?

Do meczu z Łotwą podeszliśmy trochę jak z marszu. Wróciliśmy z wygranego meczu z Austrią na wyjeździe, a wszyscy wokół powtarzali, że to największy rywal i najtrudniejszy mecz. Więc gdy przyszło nam zagrać u siebie z Łotwą, teoretycznie jedną ze słabszych drużyn w naszej grupie, okazało się, że jednak łatwo nie będzie. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu do poprawy, do wymiany, do zapomnienia. W ogóle nie chce mi się o niej gadać. Była fatalna w naszym wykonaniu jako zespołu i w moim indywidualnie. Na drugą wyszliśmy już z innym nastawieniem i wygraliśmy to spotkanie.

Sarri prawdopodobnie pójdzie do Juventusu. Gdyby zadzwonił i zaproponował przejście do Turynu, poszedłby pan?

Najpierw niech Sarri podpisze umowę z Juve, a później może próbować do mnie zadzwonić. Ale nie wiem, czy odbiorę. Z Londynu dzwonił, ale nie odbierałem. Obraził się i wypisywał SMS-y.

I co pisał?

Żebym odbierał... Jeśli Sarri faktycznie trafiłby do Juventusu, to najbardziej bym chciał po prostu z nim wygrać.