W maju jako piłkarz Realu w górę wzniósł Puchar Mistrzów, miesiąc później odbierał trofeum za mistrzostwo Europy zdobyte z reprezentacją Portugalii. Chociaż w finale zagrał tylko 20 minut, nikt nie miał wątpliwości, że bez niego drużyna Fernando Santosa złotego medalu by nie zdobyła.

Później był Superpuchar Europy, klubowe mistrzostwo świata i Złota Piłka „France Football", a w styczniu bez wątpienia dojdzie nagroda dla najlepszego piłkarza świata przyznawana przez FIFA.

To już czwarta Złota Piłka Portugalczyka. Żaden inny Europejczyk tylu nie dostał – ani Johan Cruyff, ani Michel Platini, ani Marco van Basten (mają po trzy), ani Franz Beckenbauer, czy Alfredo Di Stefano (po dwie) nie mogą się z nim równać. Jedynie Leo Messi honorowany był pięć razy. - To był mój najlepszy rok – mówił Cristiano podczas ceremonii odbierania Złotej Piłki.

Większość ekspertów powtarza, że Messi swoją prawdziwą wielkość udowodni dopiero, gdy poprowadzi Argentynę do wielkiego międzynarodowego triumfu. Mistrzostwo Europy dla Portugalii powoduje, że chociaż w tej jednej kategorii Ronaldo ma przewagę.

- Tytuł dla Portugalii był najważniejszym wydarzeniem w tym roku – mówił Cristiano. Gwiazdor i najważniejsza postać reprezentacji doznał kontuzji już na początku finałowego meczu. Leżał na murawie i płakał, gdy opatrywali go lekarze, później jeszcze na chwilę wrócił na murawę, ale było już jasne, że Stade de France nie będzie sceną jego kolejnych popisów. Ale w dogrywce kamery i tak wycelowane były w niego. Stał tuż przy linii bocznej i dyrygował grą kolegów, krzyczał, motywował. Można było odnieść wrażenie, że to on jest trenerem.

Ronaldo w tym roku wniósł się także na nowy poziom finansowy. Po mistrzostwach Europy podpisał kolejną umowę z Nike (związany jest z amerykańskim gigantem odzieżowym od 2003 roku, Messi jest oczywiście twarzą Adidasa). Ronaldo został trzecim sportowcem w historii Nike'a, który podpisał kontrakt dożywotni – wcześniej takie umowy parafowali LeBron James i Michael Jordan.

Oficjalnie kwota nie została ujawniona, ale eksperci twierdzą, że Ronaldo dostanie miliard dolarów (w wielu ratach), dokładnie tak jak James. A jednak „Forbes" uznał tę umowę za korzystną dla Nike. Specjalistyczny portal Hookit wyliczył, że CR (a raczej ludzie odpowiedzialni za jego wizerunek) umieścił w ciągu 11 miesięcy tego roku 1515 postów na swoich profilach w mediach społecznościowych (Facebook, Twitter, Instagram) – 21,7 procent tych wpisów promowało Nike, czy to widocznym na zdjęciu logo, czy hashtagiem umieszczonym we wpisie. Te posty doczekały się 443,5 milionów interakcji (dodanie do polubionych, komentarz, odpowiedź, podanie dalej). Sam wpis na Instagramie Ronaldo tuż po zdobyciu tytułu przez Portugalię, gdzie na zdjęciu widać logo Nike, a hashtag jest dokładnie taki sam jak hasło reklamowe Amerykanów, czyli „Just do it", wyceniony został na 5,8 milionów dolarów (tyle Nike musiałby wydać, by dotrzeć do takiego grona odbiorców, reklamując się tradycyjnymi metodami).

W listopadzie Ronaldo podpisał nową umowę z Realem Madryt, która obowiązywać ma do 2021 roku. Podczas konferencji po parafowaniu kontraktu Portugalczyk zapowiedział, że choć wygaśnie on gdy będzie miał już 36 lat, wierzy, że nie jest to jego ostatnia umowa z Królewskimi i podpisze kolejną na pięć lat i karierę skończy mając 41 wiosen.

Nowy kontrakt zapewnia Portugalczykowi około 50 milionów dolarów rocznie, oczywiście przed opodatkowaniem. A mimo to – jak pokazało śledztwo dziennikarzy i hakerów z Football Leaks – te astronomiczne kwoty dla Ronaldo są jednak zbyt małe. Przez fikcyjne firmy zarejestrowane na Wyspach Dziewiczych zajmujące się jego wizerunkiem, Portugalczyk od lat unika płacenia podatków. Całym procederem kieruje jego menedżer a prywatnie jeden z niewielu przyjaciół – Jorge Mendes.

Oskarżenia o oszustwa podatkowe – poza chwilowym oburzeniem – nie popsuły wizerunku Portugalczyka. Ronaldo wciąż jest i będzie bożyszczem, oraz najlepiej zarabiającym sportowcem świata (koszykarz Stephen Curry jest drugi, według amerykańskiej telewizji ESPN).

Życie jak w Madrycie, gdyby nie fakt, że za jego plecami wciąż czai się dwa lata młodszy Messi, który także zrobi wszystko, by przejść do historii jako najlepszy piłkarz wszech czasów.