Chorwat zaczyna pracę przy Łazienkowskiej niczym jeden z jego poprzedników Stanisław Czerczesow. Dwa lata temu Rosjanin też przejmował drużynę w kłopotach, a jej pierwszym rywalem była Cracovia. Legia wygrała 3:1 i rozpoczęła marsz po mistrzowski tytuł. Czy historia zatoczy koło?

Wątpliwości jest wiele, bo choć Jozak był w Dinamie Zagrzeb szefem jednej z najlepszych akademii w Europie, nie prowadził dotąd seniorskiego zespołu. Zwycięstwo nad Cracovią nie da jednoznacznej odpowiedzi, czy zatrudnienie Chorwata było dobrym pomysłem. Z pewnością jednak poprawi nastroje przy Łazienkowskiej.

Legia przegrała w tym sezonie już trzy mecze, ale przy korzystnych wynikach innych spotkań może nawet w niedzielę zostać liderem. Cracovia wygrała tylko raz, jeszcze w lipcu z Lechią na wyjeździe, i straciła już 15 goli – to najgorszy bilans w ekstraklasie. Michał Probierz miał dać europejskie puchary, ale po ośmiu kolejkach jego drużyna wyprzedza jedynie Bruk-Bet Termalicę. Trener walczy z sędziami – gdyby nie ich błędy, Cracovia nie byłaby dziś w strefie spadkowej, ale nie każdą porażkę da się wytłumaczyć pomyłkami arbitrów.

Śląsk, który tydzień temu pokonał przed własną publicznością Legię i przyczynił się do zwolnienia Jacka Magiery, jedzie w sobotę do Zabrza. To będzie sentymentalna podróż dla Jana Urbana, który jako piłkarz pod koniec lat 80. zdobywał z Górnikiem trzy razy z rzędu mistrzostwo Polski. Z Zabrza wyruszył w świat, a po powrocie do kraju zakończył tam karierę.

Górnik po awansie do ekstraklasy radzi sobie znakomicie. Jest wiceliderem, ustępuje Lechowi jedynie różnicą bramek.

– Siła rywali bierze się nie tylko z goli Igora Angulo, ale i z dobrej postawy całego zespołu. Mają przede wszystkim świetną drugą linię – chwali swą byłą drużynę Urban. I ma nadzieję, że passa Górnika w sobotę dobiegnie końca.