Materiał powstał we współpracy z Syngenta Polska

Wielu uczestników rynku wskazuje, że napaść Rosji na Ukrainę zachwiała bezpieczeństwo żywnościowe na świecie i w związku z tym należałoby zmodyfikować lub opóźnić część celów i założeń Europejskiego Zielonego Ładu (EZŁ). Co na to branża rolnicza? Czy Syngenta zgadza się z postulatem odroczenia reform?

Problem rzeczywiście jest poważny. Ok. 400 mln ludzi jest uzależnionych od żywności produkowanej w Ukrainie. Afryka Północna i Bliski Wschód importują ponad 50 proc. potrzebnych zbóż z Ukrainy i Rosji. Ukraina jest też ważnym dostawcą kukurydzy do UE, Chin i kilku rynków północnoafrykańskich oraz odpowiada za ok. 50 proc. światowego rynku oleju słonecznikowego. Musimy jednak pamiętać, że z kryzysem żywnościowym i rosnącymi cenami żywności mieliśmy do czynienia jeszcze przed agresją Rosji, do czego przyczyniła się także pandemia. Dlatego Syngenta już od lat mówi o problemie i pracuje nad rozwiązaniami, które pomagają rolnikom produkować więcej żywności przy mniejszym użyciu zasobów naturalnych. Mogłoby się wydawać, że rolnicy są najbardziej zainteresowani opóźnieniem EZŁ, bo rodzi on u nich obawy o zmianę sposobu produkcji i jej opłacalność. Należy jednak pamiętać, że to rolnicy są jedną z grup najbardziej dotkniętych skutkami zmian klimatu. Produkcja żywności w warunkach ekstremalnej pogody, zdegradowanej gleby czy kurczącej się różnorodności biologicznej staje się coraz trudniejsza. Dlatego nie ma wątpliwości co do tego, że EZŁ jest potrzebny. Zrównoważona produkcja i konsumpcja oraz powstrzymanie zmian klimatu i spadku bioróżnorodności to kwestie decydujące o przyszłości nas wszystkich.

Wciąż jednak słyszymy o zastrzeżeniach branży rolnej wobec strategii w EZŁ. Na czym polega problem? Co musi się stać, aby Zielony Ład mógł zostać wdrożony w obecnych realiach geopolitycznych?

Aby wdrożenie EZŁ nie miało negatywnych konsekwencji dla europejskiego rolnictwa, musimy budować polityki zorientowane na rozwiązania oparte na badaniach naukowych oraz na kompleksowej ocenie wpływu regulacji przeprowadzonej przez Komisję Europejską. Nie można rolnikom po prostu zabrać narzędzi ich pracy, nie oferując niczego w zamian. W przeciwnym razie, jak pokazują analizy przeprowadzone przez różne instytucje, wdrożenie EZŁ spowoduje spadek produkcji rolnej i dochodów rolników, wzrost cen żywności, wzrost zależności Europy od importu, zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego oraz eksport emisji dwutlenku węgla poza UE. Przykładem może tu być Sri Lanka, gdzie próbowano wprowadzić w pełni ekologiczną produkcję rolną i zaskutkowało to niebywałym kryzysem żywnościowym i politycznym. Przykład tego kraju dobitnie pokazuje, że przechodzenie na nowe metody produkcji nie może się odbywać bez odpowiedniego przygotowania.

Co zatem musi się zadziać, aby EZŁ nie miał negatywnych skutków dla branży rolnej, a jednocześnie mógł być realizowany bez opóźnień?

Wspomniane analizy dotyczące wdrożenia założeń EZŁ wskazują na znaczenie inwestowania w innowacje w rolnictwie. Pokazują także kluczową rolę rolnictwa zrównoważonego, rozumianego jako kombinacja najlepszych technologii i praktyk konwencjonalnych z koncepcjami rolnictwa precyzyjnego oraz technologiami cyfrowymi. Syngenta idzie o krok dalej i wskazuje na konieczność przestawienia się na rolnictwo regeneratywne, czyli taką produkcję rolniczą, która ma na celu odtworzenie bądź poprawę żyzności gleby i bioróżnorodności oraz posiada ujemny ślad węglowy.

Co jest potrzebne do dokonania takiej zmiany?

Wymieniłbym trzy czynniki: środowisko legislacyjne sprzyjające innowacjom, edukacja oraz wsparcie finansowe. Wiele innowacji dostępnych jest na wyciągnięcie ręki, lecz opór społeczny lub ramy prawne ograniczają ich wprowadzanie. Podam parę przykładów z mojej branży, czyli nasion i środków ochrony roślin. Pierwsza z innowacji to nowe techniki hodowlane, w tym techniki genomowe, w których wykorzystuje się procesy biologiczne i własne DNA rośliny, aby wywołać w niej zmiany bez wprowadzania materiału genetycznego z zewnątrz. Techniki te pozwalają skrócić czas hodowli nowych odmian z kilkunastu do kilku lat. Pomagają w ten sposób otrzymać rośliny, które są bardziej plenne, odporne na suszę lub choroby. Dzięki takim cechom roślin możemy ograniczyć powierzchnię potrzebną pod ich uprawę, zredukować podlewanie i zmniejszyć ilość stosowanych środków ochrony roślin, co jest jednym z głównych założeń Zielonego Ładu. Cieszymy się, że temat nowych technik hodowlanych znalazł miejsce w agendzie Komisji Europejskiej, która prowadzi obecnie konsultacje publiczne w tej sprawie. Kolejnym przykładem są biologiczne środki ochrony roślin. Tutaj zmiana zasad ich rejestracji spowodowałaby, że producenci chętniej by w nie inwestowali i dostarczali bardziej efektywne rozwiązania, stanowiące realną alternatywę dla syntetycznej chemii. Trzeci przykład to rolnictwo cyfrowe. W tym obszarze także mamy do dyspozycji wiele nowoczesnych rozwiązań, takich jak aplikacje mobilne, drony, obrazowanie satelitarne, czujniki gleby i bioróżnorodności, modelowanie chorobowe i wiele innych. Pomagają one rolnikom m.in. zaoszczędzić na sile roboczej, zmniejszyć zużycie wody, bardziej precyzyjnie aplikować nawozy i środki ochrony roślin czy zredukować ślad węglowy. Potrzebne są jednak edukacja i wsparcie, aby rolnicy umieli korzystać z tych nowych narzędzi i mogli sobie pozwolić na ich wdrażanie w gospodarstwach. Nie bez znaczenia jest także edukacja konsumentów – mówienie o tym, jak wygląda nowoczesna produkcja rolna – i pokonywanie strachu przed nowymi technologami. Świadomość dostępnych rozwiązań, a także możliwość i umiejętność ich stosowania to warunki konieczne, aby rolnictwo stało się bardziej zrównoważone, a cele Zielonego Ładu możliwe do osiągnięcia.

Materiał powstał we współpracy z Syngenta Polska