Przyznam, że trudno mi było w to
uwierzyć. Wielu ekspertów było skrajnie sceptycznych i to nie bez przyczyny. Bo
jedno to pozyskać środki, drugie je zadysponować, trzecie realnie wykorzystać.
To trzecie jeszcze przed nami i nie będzie to spacerek. Niemniej dwa pierwsze
kroki, mimo skomplikowanych procedur, wyjątkowo trudnych – w sensie prawniczym
– kontraktów, kontry ze strony prawicowej opozycji i prezydenta, mamy za sobą.
Polska, skądinąd inicjator europejskiego, gwarantowanego przez wszystkie kraje
Unii Europejskiej programu na zbrojenia, stała się jego pierwszym i największym
beneficjentem. Pełna lista zamówień, którą zapewne będziemy publikowali w
najbliższych dniach, jest imponująca. To niezwykle horyzontalne wsparcie
polskiego wojska uzbrojeniem na niemal każdym polu walki.