Didier Deschamps. Mały generał

Didier Deschamps był przywódcą w szatni i na boisku, jeszcze zanim został trenerem. Z reprezentacją Francji ma szansę osiągnąć więcej, niż gdy grał w piłkę.

Publikacja: 16.12.2022 03:00

Didier Deschamps był mistrzem świata jako zawodnik (1998) i trener (2018). Teraz gra już tylko o mie

Didier Deschamps był mistrzem świata jako zawodnik (1998) i trener (2018). Teraz gra już tylko o miejsce w historii futbolu

Foto: Christine POUJOULAT / AFP

Selekcjoner Francuzów tylko się uśmiecha, kiedy słyszy nazwisko Vittorio Pozzo. Od kilku dni cały piłkarski świat zastanawia się, czy zdoła dorównać Włochowi.

Jedynie Pozzo wygrał dwa kolejne mundiale. Ale to było jeszcze przed drugą wojną światową, w zupełnie innych czasach, których nie da się zestawić z obecnymi.

Trener włoskich mistrzów świata zawsze pozostanie tym pierwszym, ale to wyczyn Deschampsa będzie zasługiwał na większe uznanie, jeśli w niedzielę Francja pokona Argentynę i obroni tytuł. Utrzymanie się dziesięć lat na stanowisku w reprezentacji, która jest narodowościowym tyglem, zlepkiem trudnych charakterów i wybujałych ego, musi budzić podziw.

Tym bardziej że Deschamps przejmował drużynę rozbitą, a osiągnął z nią już trzeci finał wielkiego turnieju. Zrobił coś, co nie udało się jego koledze z kadry Laurentowi Blancowi – posprzątał bałagan i zapanował nad chaosem, jaki powstał po mundialu w RPA, który skończył się dla Francuzów kompromitacją, bo piłkarze zbuntowali się przeciw trenerowi i zmusili Raymonda Domenecha do odejścia.

Zostawił ślad

Deschamps miał dobre referencje. Wszędzie, gdzie wcześniej pracował, odciskał swoje piętno na zespołach. Z Monaco awansował do finału Ligi Mistrzów (2004), zdegradowany przez aferę korupcyjną Juventus Turyn wprowadził z powrotem do Serie A (2007), a Olympique Marsylia pomógł po 18 latach przerwy odzyskać tytuł mistrza Francji (2010).

Kadra to jednak nie klub, o czym szybko się przekonał. Problemy pojawiły się już na początku, bo Francuzi nie zakwalifikowali się bezpośrednio na mundial w Brazylii (2014) i musieli się przebijać przez baraże. Pierwszy mecz z Ukrainą przegrali 0:2 i znaleźli się na krawędzi. W rewanżu na Stade de France odrobili jednak straty i zwyciężyli 3:0.

Nietrudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby nie awansowali. Deschamps raczej nie otrzymałby drugiej szansy, a Francja może nie doczekałaby się takich sukcesów. Ten wieczór można uznać za nowe otwarcie.

To był pierwszy z ugaszonych przez Deschampsa pożarów. W Brazylii Trójkolorowi dotarli do ćwierćfinału, więc wstydu nie było. Plama z RPA, gdzie nie wyszli z grupy, została zmazana.

Umiejętność zarządzania zespołem i zażegnywania kryzysów potwierdził, gdy wybuchła afera z Karimem Benzemą, który szantażował Mathieu Valbuenę sekstaśmami. Wyrzucił gwiazdora z kadry i przez ponad pięć lat, mimo nacisków opinii publicznej, pozostawał wierny swojej decyzji.

Można się tylko domyślać, czy z Benzemą reprezentacja doszłaby do finału Euro 2016 i wygrała mundial w Rosji. Zwłaszcza że po opuszczeniu przez napastnika Realu zgrupowania przed mistrzostwami w Katarze docierały głosy, że francuska szatnia odetchnęła z ulgą.

Deschamps już jako piłkarz nie bał się iść pod prąd i podejmował się zadań, których nie chcieli się podjąć inni. Gdy gwiazdy spijały śmietankę, on nosił wodę – jak powiedział kiedyś złośliwie Eric Cantona – by błyszczeć mogli Zinedine Zidane czy Thierry Henry. Mimo uszczypliwych uwag, że jego rola polegała wyłącznie na odbieraniu piłki przeciwnikom i podawaniu jej bardziej utalentowanym kolegom, trudno nie docenić jego wkładu we francuskie sukcesy. Brał na siebie ciężar gry, był pośrednikiem między obroną i atakiem, mobilizował kolegów do wysiłku, udzielał rad młodszym.

Gdy jako kapitan prowadził Francuzów najpierw do mistrzostwa świata (1998), a dwa lata później do mistrzostwa Europy, był prawdopodobnie nawet ważniejszą postacią niż trener Aime Jacquet i jego następca Roger Lemerre.

– Miałem zaszczyt grać przeciw niemu. Już wtedy sprawiał wrażenie, jakby to on był trenerem, dlatego nie jestem zaskoczony wynikami, jakie osiąga z Francją – mówi Gennaro Gattuso, który pamięta Deschampsa z czasów rywalizacji w lidze włoskiej i nazywa go swoim idolem.

Nie pił i nie palił

Antonio Conte, który tworzył z nim środek pomocy w Juventusie i dzielił pokój na zgrupowaniach, żartuje, że był idealnym towarzyszem.

– Nie pił, nie palił, nie grał na PlayStation. Wchodził i mówił: „Łóżko to najlepszy wynalazek świata”, po czym odwracał się na bok i rzucał: „Dobranoc, Antonio”. Ja oglądałem telewizję, a on spał jak kłoda – wspomina obecny trener Tottenhamu.

To tylko potwierdza, że całe życie poświęcił futbolowi. Pierwszy raz opaskę kapitańską założył już w wieku 19 lat (w Nantes). Nie ukrywa, że jego trenerskim wzorem jest Jacquet. – Na mundialu w 1998 roku dokonał z nami cudu. Mam do niego ogromny szacunek, bo zmienił nasze życie – tłumaczy.

Nic nie denerwowało go tak bardzo jak widok uśmiechniętego kolegi po porażce. – Wolałem się wtedy zamknąć i przeżywać to w samotności, by nie powiedzieć o jedno słowo za dużo – podkreśla.

Prezydent chce, by został

Deschamps kontrakt z francuską federacją ma ważny do końca roku. Od dawna spekulowano, że bez względu na wynik po mundialu w Katarze dojdzie do rozstania. Poważnym kandydatem do zastąpienia miał być Zidane, ale według „Le Parisien” to już temat nieaktualny. Może więc jednak Deschamps da się namówić na przedłużenie umowy i za dwa lata powalczy z Francją o mistrzostwo Europy.

– Musi zostać – apeluje do szefów związku prezydent Emmanuel Macron, który po półfinałowym zwycięstwie nad Marokiem udał się z wizytą do szatni, by złożyć gratulacje selekcjonerowi i piłkarzom (będzie też z trybun oglądał finał).

Pytanie, czy Deschamps nie jest już zmęczony i wypalony. Widać, że te cztery lata mocno się na nim odbiły. Poza tym lepszego momentu, by pożegnać się z podniesioną głową, może już nie być.

Selekcjoner Francuzów tylko się uśmiecha, kiedy słyszy nazwisko Vittorio Pozzo. Od kilku dni cały piłkarski świat zastanawia się, czy zdoła dorównać Włochowi.

Jedynie Pozzo wygrał dwa kolejne mundiale. Ale to było jeszcze przed drugą wojną światową, w zupełnie innych czasach, których nie da się zestawić z obecnymi.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Mundial 2022
Influencer świętował na murawie po zwycięstwie Argentyny. FIFA prowadzi dochodzenie
Mundial 2022
Messi wskrzesza przeszłość. Przed Argentyną otwiera się szansa na lepsze jutro
Mundial 2022
Hubert Kostka: Idźmy argentyńską drogą
Mundial 2022
Szymon Marciniak: Z dżungli na salony
Mundial 2022
Stefan Szczepłek o finale mundialu: Tylko w piłce takie rzeczy