Jako pierwszy o tym, że piłkarze i sztab szkoleniowy mieli dostać do podziału 30 mln złotych, napisał portal sportowefakty.wp.pl. Takie słowa miały paść przed wylotem drużyny na mundial, podczas spotkania Mateusza Morawieckiego z reprezentantami Polski.

Na nagraniu, opublikowanym przez serwis PZPN Łączy nas Piłka słychać, jak Morawiecki mówi: „Wierzę w was, będziecie na pewno dawali z siebie wszystko. A my tu z panem trenerem zapewnimy, żeby jak się uda, to żeby była naprawdę bardzo dobra nagroda”.

Fakt rozmów o premiach potwierdził też dziennikarz Łukasz Wiśniowski (wiele lat pracował dla PZPN) w programie Foot Truck. Według jego informacji taka obietnica padła, a nawet miało dojść do żartobliwych negocjacji na temat wysokości nagrody. Wiśniowski dodał jednak, że kiedy premier na wszystko się zgodził, piłkarze mieli stwierdzić, że to „wstyd i nie mogą przyjąć takich pieniędzy, w okolicznościach w jakich znajduje się nasz kraj”.

Czytaj więcej

Czarnek: Polscy piłkarze zasłużyli na pochwały, ale 30 milionów to byłby skandal

Takim ustaleniom – być może wobec zdecydowanie negatywnej reakcji opinii publicznej – zaprzeczył rzecznik rządu i wygląda na to, że piłkarze i trenerzy nie dostaną ani grosza. Piotr Müller stwierdził bowiem, że zgodnie z intencją rządu, miałby powstać fundusz przeznaczony na szkolenie dzieci, budowę infrastruktury, nowe technologie w sporcie i rozwój polskiej reprezentacji. Warunkiem takiego wsparcia miał być właśnie awans z grupy na mistrzostwach świata.

Prawo, czyli ustawa o Radzie Ministrów, pozwala premierowi na indywidualne nagrody dla sportowców. W art. 31a mowa jest o przyznawaniu nagród osobom fizycznym m.in. za wybitne osiągnięcia sportowe. Ten przepis został znowelizowany 19 stycznia 2019 roku – chodziło o to, by móc wypłacić siatkarzom obiecane premie za zdobycie w 2018 roku mistrzostwa świata.

Czytaj więcej

Morawiecki: Nie będzie rządowych środków na premie dla piłkarzy

W Katarze takiego sukcesu nie było, a reprezentacja piłkarska, chociaż osiągnęła najlepszy od 36 lat wynik na mundialu, nikogo nie zachwyciła. Zarówno piłkarze jak i trener Czesław Michniewicz byli raczej krytykowani, niż chwaleni.

Kolejne fakty w sprawie nagród przedstawiają „Przegląd Sportowy” oraz Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl. Według tych informacji piłkarze i sztab mieli słowa premiera potraktować poważnie, bo już w Katarze zaczęli rozmawiać o podziale pieniędzy.

Antoni Bugajski z „Przeglądu Sportowego” pisze, że do pierwszych ustaleń doszło po dwóch meczach (z Meksykiem i Arabią Saudyjską). Wtedy selekcjoner miał zakomunikować, że z Robertem Lewandowskim ustalił zasady podziału pieniędzy, z których 10 mln zł miało trafić do sztabu, a reszta do zawodników. Kapitan reprezentacji miał wówczas zaprotestować i powiedzieć o jedynie 5 mln złotych dla sztabu kadry.

Dalsze negocjacje miały być prowadzone w trakcie kolacji po meczu z Argentyną, gdy 1/8 finału była już pewna. Tym razem rozmowę miał zainicjować selekcjoner, a Lewandowski naciskać na równy podział pieniędzy, niezależnie od tego, ile dany piłkarz grał w turnieju.

Relacje dziennikarzy „PS” oraz portalu meczyki.pl różnią się, jeśli chodzi o kwoty. Włodarczyk pisze, że piłkarze zaproponowali 10 procent premii dla członków sztabu, a trener naciskał na dwa razy większy udział. Ostatecznie Lewandowski miał uciąć rozmowy i powiedzieć, że trzeba się skupić na przygotowaniach do meczu z Francuzami – mistrzami świata.

Nagrody za awans do turnieju lub osiągnięcie dobrego wyniku były już piłkarzom wypłacane, ale do tej pory pieniądze nie pochodziły z budżetu państwa, tylko z kasy federacji, która w gronie sponsorów i tak ma spółki Skarbu Państwa – obecnie Orlen, a wcześniej Lotos. Piłkarze dostają też część pieniędzy, które za udział w MŚ i wyjście z grupy wypłaca krajowym związkom FIFA.

Za sam awans na mundial władze światowej piłki płacą uczestnikom turnieju po 9 mln dol., czyli około 40 mln zł. Z tego 11,5 mln złotych miało być przeznaczone dla piłkarzy. Kolejne 4 miliony dol. było warte wyjście z grupy. Z tej kwoty około połowy PZPN wypłaci kadrowiczom.

Niezależnie od tego, jak zakończy się ta sprawa, jak naprawdę wyglądała obietnica premiera, jak przyjęli ją trener Michniewicz i piłkarze, jedno jest pewne: wizerunkowo polski futbol i jego główni aktorzy ponieśli dotkliwą porażkę.