Korespondencja z Kataru

Golkiper reprezentacji Polski podczas spotkania z Argentyną (0:2) był jednym z najbardziej zapracowanych ludzi na boisku, bo rywale oddali na naszą bramkę aż trzynaście celnych strzałów. - Jestem już trochę za stary na takie mecze, wszystko mnie boli. Wolę, kiedy nic się nie dzieje. Akceptuję jednak to, że graliśmy z zespołem, który nie jest na naszym poziomie - mówi Szczęsny.

Czytaj więcej

Polacy przegrali, ale przetrwali. Gramy dalej!

Doświadczony zawodnik jest jednym z bohaterów mundialu, a występ w Katarze to nie wszystko, bo tej jesieni także w klubie bronił bardzo dobrze. Szczęsny podkreśla jednak, że przed sezonem niczego w swoim piłkarskim życiu nie zmieniał. - Straciłem jedynie sporo wagi, ale to chyba ze stresu, a nie przez modyfikację treningu czy diety. Dobrze się czuję. Rezultaty widzimy na boisku - mówi.

Szczęsny po raz drugi w tym turnieju obronił rzut karny. Tym razem zatrzymał Leo Messiego. - Analizowałem kilkanaście rzutów karnych wykonywanych przez trzech zawodników - przyznaje nasz bramkarz. - Messi ma dwa sposoby nabiegania: wolno z patrzeniem na bramkarza albo szybko. A jak nabiega szybko, to zwykle uderza wysoko w prawo. Rzuciłem się więc tam, gdzie strzela najczęściej.

Czytaj więcej

Robert Lewandowski: Styl jest do poprawy

Polacy w 1/8 finału mistrzostw świata zagrają z Francuzami. - Dziwne jest grać, kiedy nawet drobna porażka pozwala ci na osiągnięcie celu, co trochę hamuje. To, co pokazaliśmy z Argentyną, na Francuzów nie wystarcz - nie kryje Szczęsny. - Teraz, aby awansować do ćwierćfinału, musimy kolejny mecz wygrać. Duma nakazuje nam, żeby spróbować i dać z siebie wszystko.