Polska awansowała do 1/8 finału mistrzostw świata. Co pan czuje?

To wielkie osiągnięcie, na które czekaliśmy od wielu lat. Nie wiem, czy mówienie o „szczęśliwej porażce” to właściwy dobór słów, ale w dwóch poprzednich meczach zdobyliśmy punkty, strzeliliśmy bramki, nie dostaliśmy zbyt wielu żółtych kartek. Mamy wynik, który trzeba docenić.

Czytaj więcej

Polacy przegrali, ale przetrwali. Gramy dalej!

Jak ocenia pan mecz z Argentyną?

To było dla nas bardzo trudne spotkanie. Wiedzieliśmy, że będziemy musieli od początku ciężko pracować. Szybki gol po przerwie ułatwił rywalom sprawę. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Argentyńczycy będą grali z meczu na mecz coraz lepiej. Są wciąż faworytem mundialu.

Jak grało się panu w takim meczu, gdzie trzeba dużo biegać i nie ma zbyt wielu okazji?

Byłem pierwszym obrońcą. Grając dla takiej reprezentacji, jak Polska, nie można oczekiwać zbyt wielu sytuacji. Musimy pracować jako zespół, co ja także robiłem w defensywie. Nie chcieliśmy też zbytnio ryzykować, dlatego skupialiśmy się na obronie. Ostatecznie osiągnęliśmy cel.

Jest pan zadowolony z tego, jak graliśmy, czy cel uświęca środki?

Nie może być zadowoleni ze stylu. Brakowało w środku pole utrzymania piłki, rozegrania. Szybko stracona bramka po przerwie wybiła nas też z rytmu. Musimy grać odważniej, brać piłkę na siebie i nie bać się do niej wychodzić. Styl jest do poprawy. Trzeba podjąć większe ryzyko. Nie mamy przecież nic do stracenia.

Wojciech Szczęsny to najlepszy bramkarz turnieju?

Zdecydowanie tak. Obronił drugiego karnego na mundialu, to wielka sztuka. Byłoby dobrze, gdybyśmy dalej zaszli, to pewnie miałby okazję zdobyć ten tytuł.