Messi i Lewandowski zarobili miliony, wznosili trofea i w klubowej piłce wygrali wszystko, ale czas w futbolu wciąż mierzy się mundialami. Pierwszy przesądził o zwycięstwie nad Arabią Saudyjską, drugi uratował kolegów w meczu z Meksykiem.

Może to była radość, a może ulga, ale tak rozemocjonowanego Lewandowskiego jeszcze na boisku nie widzieliśmy. Koledzy go przytulali, a on łkał, jakby ten na moment odsłonił oblicze napędzanego marzeniami dziecka.

Czytaj więcej

Jest awans! Polska przegrała z Argentyną, ale wyszła z grupy

Lewandowskiego od zdetronizowania w panteonie polskiej piłki Kazimierza Deyny i Zbigniewa Bońka dzieli tylko sukces na mundialu. Messi wciąż ściga się z Maradoną, a jego ostatni mundial w karierze jest dla Argentyny pierwszym bez Diego, który zmarł niemal dokładnie dwa lata temu.

Ograniczanie ryzyka

– Świat czeka na pojedynek Lewandowskiego z Messim od losowania, ale wiadomo, że my tak na ten mecz nie patrzymy. To starcie Polski z Argentyną, chcemy do niego podejść z radosnym sercem – podkreśla Czesław Michniewicz.

Nie wiadomo tylko, czy radosna będzie gra. Polacy w dwóch pierwszych meczach mundialu zdobyli cztery punkty i są jedną z trzech drużyn, które nie straciły jeszcze w Katarze gola.

– Widać, że nie tylko my gramy z pominięciem drugiej linii, coraz więcej zespołów ogranicza ryzyko na własnej połowie. Czasu na przygotowania nie było. Mówienie o grze kombinacyjnej to utopia, chyba że jesteś Hiszpanią – mówi Michniewicz.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Polska – Argentyna a bramkarz na rybach

Hiszpania jest tylko jedna, więc nasza reprezentacja gra po swojemu: ostrożnie, ale skutecznie. Polacy znów muszą być uważni w obronie i zatrzymać Messiego. – Trzeba być przy nim blisko. Nie dawać miejsca do rozgrywania, prowadzenia piłki – wyjaśnia polski rezerwowy Mateusz Wieteska.

– Świat od 18 lat zastanawia się, jak zatrzymać Messiego, i odpowiedzi nie mamy – uważa Michniewicz. – On zachowuje się na boisku jak Alberto Tomba na stoku, mija rywali niczym tyczki. Musimy więc tak rozstawić zawodników, aby miał ten przejazd jak najtrudniejszy. Messiego można zatrzymać tylko zespołowo. Wiedzą to wszyscy, ale nie każdemu się udaje.

Trener Lionel Scaloni między meczami z Arabią Saudyjską (1:2) oraz Meksykiem (2:0) dokonał w podstawowym składzie aż pięciu zmian. Ocaleli jedynie Emiliano Martinez, Nicolas Otamendi, Rodrigo De Paul, Angel Di Maria, Lautaro Martinez i Messi. Nie wiadomo, kogo pośle na Polaków.

– Jesteśmy spokojni. Zwycięstwo z Meksykiem wzmocniło nas mentalnie. Znajdujemy się na dobrej ścieżce. Zaczniemy mecz z Polakami podobnie jak poprzednie, a później – już w trakcie spotkania – będziemy dostosowywali się do przeciwnika – zapewnia trener Argentyńczyków.

Chwali też filozofię gry Polaków oraz podkreśla, że oglądanie Lewandowskiego z bliska będzie przyjemnością.

Rywale traktują naszą drużynę z szacunkiem. Słyszymy od tamtejszych dziennikarzy, że uważają Polaków za najmocniejszego rywala w grupie, który ma więcej atutów niż tylko Lewandowski, ale jednocześnie to sama Argentyna jest swoim największym rywalem.

– Polacy mają bardzo dobrą obronę oraz klasowych graczy. Takich jak Lewandowski, który świetnie się porusza na boisku i tworzy sytuacje podbramkowe. To wymaga od nas koncentracji w obronie, nie możemy pozwolić na kontry. To jedno z tych spotkań, gdy decydują szczegóły – dodaje Lisandro Martinez.

Nie gramy na 0:0

Sytuacja Polaków wydaje się komfortowa, bo do awansu – a może nawet pierwszego miejsca w grupie – wystarczy remis. To, że nie musimy z Argentyną wygrać, brzmi jak wymarzony scenariusz dla Michniewicza, czyli specjalisty od minimalizmu, ale to może być pozorny komfort.

Polacy mogą oddać piłkę rywalom i skoncentrować się na obronie, szukając szans do ataku. Selekcjoner był już kiedyś w podobnej sytuacji. Jego drużyna potrzebowała remisu, żeby awansować do półfinału młodzieżowych mistrzostw Europy, ale przegrała z późniejszymi zwycięzcami Hiszpanami 0:5. Siedmiu zawodników z tamtej drużyny Michniewicz zabrał na mundial. Dziś ma zespół o większym potencjale, ale wciąż jest ostrożny.

Polacy przez ponad dwie godziny meczów z Meksykiem (0:0) i Arabią Saudyjską (2:0) byli cofnięci. Dopiero po przerwie tego drugiego spotkania, kiedy rywal rozluźnił szyki, odważniej zaatakowali.

– Spodziewamy się Argentyny agresywnej, grającej wysokim pressingiem – przewiduje Michniewicz, ale podkreśla też, że nie zagramy na 0:0.

– Takie nastawienie byłoby zgubne. Musimy także myśleć o tym, jak atakować i wykorzystać momenty przejściowe po przechwycie piłki. Chcemy strzelić gola, ale na pewno się nie odkryjemy – mówi trener.

Zmian w składzie raczej nie będzie. Selekcjoner z dublerów korzysta oszczędnie, w obu meczach dokonał po trzy zmiany. Może dlatego, że – jak zapewnił już poza stołem konferencyjnym – Polacy mają rewelacyjne wyniki badań motorycznych. Wszyscy w zespole są też zdrowi.

Krystian Bielik, Arkadiusz Milik i Przemysław Frankowski, którzy na boisko w meczu z Meksykiem weszli z ławki, kilka dni później wystąpili już w podstawowym składzie. Miejsce w pierwszej jedenastce stracili Sebastian Szymański, Nicola Zalewski i Jakub Kamiński, ale ten drugi po przerwie dodał polskim natarciom wigoru. Przeciwko Saudyjczykom epizod odegrał Krzysztof Piątek.

Jesteśmy liderem grupy

Środowy mecz może być dla jednej z drużyn ostatnim na mundialu, więc obie reprezentacje zamknęły poniedziałkowe treningi, żeby maksymalnie wykorzystać czas, a Michniewicz na obie konferencje prasowe wysłał rezerwowych.

Jeden z tych zmienników, czekający na swoją szansę Karol Świderski nie tylko zapowiedział, że Polacy zrobią wszystko, aby awansować, ale także zauważył przytomnie, że to my jesteśmy liderem i nie mamy się czego obawiać. Oby odwagi nie zabrakło polskim piłkarzom także na boisku.

ŚRODA NA MUNDIALU

Grupa C

∑ Polska – Argentyna (20.00, TVP 1)

∑ Arabia Saudyjska – Meksyk (20.00, TVP 2)

1. Polska 2 4 2-0

2. Argentyna 2 3 3-2

3. Arabia Saudyjska 2 3 2-3

4. Meksyk 2 1 0-2

Grupa D

∑ Tunezja – Francja (16.00, TVP 1)

∑ Australia – Dania (16.00, TVP 2)

1. Francja 2 6 6-2

2. Australia 2 3 2-4

3. Dania 2 1 1-2

4. Tunezja 2 1 0-1

Transmisje łączone w TVP Sport