Reprezentacja zawsze była zespołem Irańczyków, a nie władzy. Piłkarze przed mundialem zaczęli się jednak wahać, czy sukces nie będzie paliwem dla reżimu. Zwłaszcza po tym, jak przed wylotem odwiedzili prezydenta Ebrahima Raisiego.

– Niektórzy faktycznie byli rozdarci. Sam się nad tym zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku, że nasi zawodnicy reprezentują przecież naród, a nie reżim – mówi nam anonimowo irański dziennikarz akredytowany przy mundialu.

Nie brakowało głosów, aby wyrzucić Iran z turnieju, skoro tamtejsze władze mordują nie tylko u siebie – śmierć w antyrządowych protestach poniosło ponad 400 osób, kilkanaście tysięcy trafiło do aresztu – ale także dostarczają drony dla rosyjskiej armii.

Kibice podnieśli głos

Apelowali o to Ukraińcy, apelował Jalal Talebi, szkoleniowiec, który poprowadził Iran na mundialu w 1998 roku do zwycięstwa nad Amerykanami. Przekonywał on, że choć futbol jest częścią życia, to nie czas na granie w piłkę, kiedy kraj płonie.

Czytaj więcej

Iran wyszarpał zwycięstwo z Walią. Metamorfoza ekipy z Bliskiego Wschodu

FIFA postawiła jednak weto. Władze federacji rozesłały list, nawołując do odłożenia polityki na czas mundialu, a jej szef Gianni Infantino na konferencji prasowej już w Katarze podkreślił: – Na boisku w piłkę grają irańscy piłkarze, a nie irańska władza.

Ten sam Infantino cztery lata temu był w Teheranie podczas finału Azjatyckiej Ligi Mistrzów, po którym zatrzymano 35 kobiet próbujących wejść na stadion. Rok później Sahar Khodajari, której groziły dwa lata więzienia za to, że wkradła się na trybuny, dokonała samospalenia.

Dziś Iran płonie po tym, jak policjanci zakatowali 22-letnią Kurdyjkę Mahsę Amini, zatrzymaną za nieodpowiednie nakrycie głowy. W Iranie trwają zamieszki, zdarzają się akty obywatelskiego nieposłuszeństwa. Kiedy Irańczycy grali z Anglikami i Walijczykami, widzieliśmy kibiców z nazwiskiem Amini na koszulkach. Organizatorzy byli zaskoczeni, interweniować zaczęli dopiero podczas drugiego meczu Irańczyków. Jedna z kobiet, która straciła koszulkę z nazwiskiem Amini, miała na twarzy namalowane łzy, jej zdjęcia obiegły świat.

Media alarmowały, że prezydent Iranu polecił Ministerstwu Spraw Zagranicznych skoordynować wizytę zespołu na mundialu z Katarczykami, którzy są najbliższym arabskim sojusznikiem Iranu.

Trener pod naciskiem

Piłkarze przed meczem z Anglikami nie śpiewali hymnu, pokazując odwagę. Zamilkli solidarnie, choć drużyna jest podzielona. Twarz przeciwnym obozom dali gwiazdorzy: Sardar Azmun wspiera protesty, Mehdi Taremi jest poplecznikiem ajatollahów. Pożarli się podczas obozu.

Kłótnię miał wywołać post tego pierwszego, który napisał, że oddałby miejsce w kadrze za „jeden włos z głowy irańskiej kobiety”. Wpisy wspierające protesty publikowali także inni kadrowicze. Wkrótce wszystkie zniknęły. Niektórzy piłkarze zawiesili swoje konta w mediach społecznościowych.

Być może zmotywowały ich do tego słowa szefa irańskiego wymiaru sprawiedliwości, który zagroził, że „ukarze tych, którzy zdobyli sławę dzięki wsparciu władzy, a przyłączyli się do wroga w trudnych czasach, zamiast być z ludem”.

Protesty zdarzały się już wcześniej. Esteghlal Teheran – trzech zawodników tego klubu jest w kadrze na mundial – w listopadzie zdobył Puchar Iranu, ale Amir Arsalan Motahari nie świętował gola, a Mehdi Ghajedi miał na koszulce imię kibica, którego kilka dni wcześniej zastrzelili policjanci.

Może to Sardar Azmun jeszcze we wrześniu namówił kolegów, aby przed sparingiem z Senegalem założyli czarne kurtki, zakrywając państwowe emblematy. Miał nie lecieć na mundial, trener Carlos Queiroz podobno zmagał się z naciskami. Zmieścił go w kadrze, choć jej oficjalne ogłoszenie odwołano.

Znikająca flaga

– Składam kondolencje rodzinom zmarłych. Jesteśmy z nimi i dzielimy ich ból. Musimy zaakceptować to, że warunki w naszym kraju nie są właściwe – oznajmił już w Katarze kapitan Ehsan Hadżsafi, ale nie wszyscy kadrowicze chcieli rozmawiać o polityce.

Alireza Dżahanbachsz oskarżał brytyjskich dziennikarzy, że celowo chcą piłkarzy rozproszyć pytaniami o politykę. – Jesteśmy tutaj, aby wykonywać nasze obowiązki, a naszym obowiązkiem jest granie w piłkę – wyjaśniał. Może faktycznie zamieszanie odbiło się na piłkarzach, bo przegrali z Anglikami 2:6.

Podobny ton przyjął trener Queiroz, który przed meczem z Walijczykami wypalił, że dziennikarze powinni pytać selekcjonera Anglików o kobiety, które zostawili, opuszczając z Amerykanami Afganistan, bo choć szanuje wolność prasy, to dręczenie tylko jednej drużyny pytaniami o politykę nie jest uczciwe.

Kilka dni później dziennikarze z Iranu bili mu brawo. Chwalili, że jest ambasadorem ich kraju, który odsuwa na bok politykę i skupia się na piłce. Przekonywali też nas, że protesty w Iranie nie różnią się od tych, które zdarzają się w Ameryce czy we Francji, a przeciwnicy rządu to tylko głośna mniejszość.

Później, kiedy rozpoczęła się konferencja prasowa zespołu USA, sami pytali jednak wyłącznie o politykę: flagę, amerykański rasizm, dyskryminację irańskiego paszportu. Amerykański piłkarz Tyler Adams usłyszał nawet, że choć rzekomo wspiera protesty, to źle wymawia nazwę kraju.

Amerykańska federacja sama już wcześniej dolała oliwy do ognia, publikując w mediach społecznościowych flagę Iranu bez symbolu republiki islamskiej, właśnie jako „wsparcie dla kobiet walczących o podstawowe prawa człowieka”.

Wpis wkrótce zniknął, ale oburzeni Irańczycy zaczęli domagać się od FIFA zawieszenia reprezentacji USA na dziesięć meczów za złamanie kodeksu etyki poprzez znieważenie symboli państwowych. Światowa federacja odmówiła komentarza.

Mecz wagi ciężkiej

Nie wiadomo, czy przed meczem z USA Irańczycy zaśpiewają hymn. Dzień po spotkaniu z Anglikami, kiedy go przemilczeli, za kratki za „szerzenie kłamliwej propagandy” trafił były kadrowicz Vouria Ghafouri, co odebrano jako nacisk na drużynę.

Irańczycy przed meczem z Walijczykami hymn już wymruczeli. Gwizdali jedynie kibice, których tamtejsi dziennikarze nazywali przecież głośną mniejszością. Niedługo później Ghafouriego zwolniono z aresztu.

Ajatollahowie wcześniej uciszyli Elnaz Rekabi, która wystartowała w mistrzostwach Azji we wspinaczce sportowej bez hidżabu, po czym zniknęła na kilka dni i już po powrocie do kraju w rozmowie z rządową telewizją wyjaśniała, że to był przypadek.

We wtorek czeka nas coś więcej niż mecz. Sala podczas konferencji prasowej Irańczyków pękała w szwach. – Czeka nas specjalny mecz, możliwość awansu napełnia nas dumą, ale spotkamy się z rywalem, który ma takie same marzenia – mówi trener Queiroz, który pracował, kiedyś w MLS i pomagał amerykańskiej piłce rosnąć.

Obie drużyny mają wszystko w swoich rękach. Irańczycy po porażce z Anglikami pokonali Walijczyków. Amerykanie dwa pierwsze mecze zremisowali. Zwycięzca na pewno awansuje do 1/8 finału. Przegrani pojadą do domu.

– Amerykanie stworzyli w tej grupie dwa najlepsze widowiska. Cieszmy się tym meczem, niech wygra futbol – mówi Queiroz, a napastnik Karim Ansarifard zapewnia: – To niezwykły moment dla naszej piłki. Chcemy dać radość naszym rodakom, aby mogli podnieść głowy.