Korespondencja z Kataru

Trzy albo cztery minuty doliczonego czasu gry są przeszłością, sędziowie podczas mistrzostw świata w Katarze przedłużają mecze nawet o kwadrans. Ma być podczas tego turnieju więcej piłki w piłce.

- Nie bądźcie zdziwieni, jeśli zobaczycie na tablicy sędziego technicznego wysoką cyfrę - przestrzegał już przed mundialem szef sędziów Pierluigi Collina, ale niektórzy wciąż są zdumieni, bo największa impreza czterolecia wydaje się wątpliwym momentem na rewolucyjne zmiany.

Kwadrans to wciąż przypadek rzadki. Pierwszą połowę meczu Anglia - Iran wydłużyło wstrząśnienie mózgu Alirezy Beiranvanda, a mecz Argentyńczyków z Saudyjczykami uraz Yassera al-Shahraniego.

Zmiany są jednak widoczne. Sędziowie w ciągu sześciu pierwszych dni turnieju przedłużali mecze średnio o 13 minut. Cztery lata temu podczas mundialu w Rosji było to 7 minut, przeciętna z najlepszych europejskich lig to 7-8 minut. FIFA wyszła więc przed szereg, ale miała powody.

Przerw w grze jest dziś więcej, bo trenerzy mogą dokonać podczas meczu pięciu zmian - to spuścizna po pandemii koronawirusa - a coraz więcej czasu zabierają też wideoweryfikacje (VAR).

- Pomyślcie o meczu, gdzie w jednej połowie padają trzy gole. Celebracja może trwać wówczas nawet półtorej minuty, więc już w tym momencie tracimy ich nawet pięć lub sześć. My tak naprawdę po prostu dokładniej obliczamy obecnie dodawany czas - mówi Collina. Celem FIFA jest utrudnienie zadania złodziejom czasu.

„L’Equipe” policzyła, że dzięki zmianom realny czas gry, w porównaniu do poprzedniego mundialu, który odbył się cztery lata temu w Rosji, wzrósł o 3 minuty i jest dziś podobny do tego z meczów Ligi Mistrzów (58 minut) i wyższy niż w pięciu czołowych ligach europejskich (53-55 minut). 

Zmiany nie wszystkim się podobają. - Jeśli efektywny czas gry wzrośnie o 10-15 procent, zwiększy to zmęczenie zawodników, a ochrona przed obciążeniami jest kluczowa - zauważa sekretarz generalny Międzynarodowej Federacji Piłkarzy Zawodowych (FIFPro) Jonas Baer-Hoffmann. 

Czytaj więcej

Mundial w Katarze. Możemy marzyć odważniej

Wyższa intensywność gry podniesie wymagania wobec już przepracowanych piłkarzy. Wytycznych na razie nie zamierzają więc implementować władze Premier League.

Właśnie ligę angielską wzięli pod lupę chińscy eksperci, którzy pochylili się nad tym jak ginie na boisku czas. Okazuje się, że zmiany, kartki czy przerwy medyczne wcale nie są największym problemem. Blisko 6 minut przy wybiciach piłki kradną bramkarze, 5 minut to rzuty rożne.

Pomyślcie o meczu, gdzie w jednej połowie padają trzy gole. Celebracja może trwać wówczas nawet półtorej minuty, więc już w tym momencie tracimy ich nawet pięć lub sześć

Pierluigi Collina, szef sędziów FIFA

- Tracimy za dużo czasu. Jeśli sprzedajemy kibicowi abonament na 90-minutowy mecz, a spotkanie faktycznie trwa 50 minut, to musimy się nad tym pochylić - mówił już kilka tygodni temu szef FIFA Gianni Infantino.

Niewielu spodziewało się oczywiście, że zmiany wprowadzone zostaną akurat teraz. Warto jednak pamiętać, że dłuższy mecz to także dłuższa ekspozycja partnerów, a wpływy od sponsorów przy okazji mistrzostw świata to fundament budżetu FIFA. Nowe wytyczne są wobec nich ukłonem.

Sceptyczni mogą być telewizyjni nadawcy, bo wydłużanie meczów odbija się na ramówce. Niewykluczone jednak, że szybko znajdą sposób, by to wykorzystać.