Rywalizację w grupie F mistrzostw świata w Katarze lepiej rozpoczęli Belgowie, którzy pokonali 1:0 Kanadę, mimo że nie byli stroną przeważającą. W pierwszym meczu reprezentacja Belgii oddała 9 strzałów na bramkę, a jej rywale - 22. Z kolei Maroko w swym pierwszym meczu na tegorocznym mundialu po bezbarwnym meczu bezbramkowo zremisowało z wicemistrzami świata, reprezentacją Chorwacji.

W niedzielę Belgia walczyła o zapewnienie sobie awansu do kolejnej fazy rozgrywek, a Maroko - o pierwsze zwycięstwo. Faworytem spotkania były "Czerwone Diabły". Zespół Belgii z takimi gwiazdami jak Courtois, Hazard czy De Bruyne jest uważany za jednego z kandydatów do zdobycia mistrzowskiego tytułu.

Czytaj więcej

Kostaryka dalej jest w grze

W pierwszej połowie przeważała Belgia, ale podopieczni Roberto Martíneza nie potrafili przypieczętować swojej przewagi bramką. Gola w doliczonym czasie gry zdobyło za to Maroko. Fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Hakim Ziyech, jednak po analizie VAR bramka została nieuznana, ponieważ jeden z graczy Maroka był na minimalnym spalonym.

Marokańczycy nie poddawali się i w 73. minucie dopięli swego. Po rzucie wolnym wykonywanym z okolic bocznej chorągiewki na listę strzelców wpisał się Abdelhamid Sabiri.

Belgowie usiłowali doprowadzić do wyrównania, w 81. minucie na boisko wszedł Romelu Lukaku, jednak bez zarzutu spisywała się defensywa Maroka.

Czytaj więcej

Kamil Glik: Jesteśmy trochę bliżej

W doliczonym czasie gry Marokańczycy przeprowadzili kolejną skuteczną akcję i zapewnili sobie trzy punkty. Po podaniu ze środka pola Zakaria Aboukhlal odegrał głową do wbiegającego w pole karne Ziyecha, ten zbiegł w prawo, odegrał na środek, a Aboukhlal uderzył bez przyjęcia w okienko bramki Thibaut Courtois.